Życie po polityce. Co robią byli prezydenci?
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Grzegorz Osyra, jedna z najbarwniejszych postaci minionych lat na Górnym Śląsku. Przez siedem lat był prezydentem Mysłowic, ale chyba przede wszystkim zasłynął procesem karnym, w którym odpowiadał za sfingowanie napadu na samego siebie. Prezydent został skazany za składanie fałszywych zeznań. Chodziło o wydarzenia z czasów kampanii wyborczej, kiedy to Osyra zgłosił na policji, że w pobliżu magistratu został pchnięty nożem.
W ostatnich wyborach bez powodzenia ubiegał się o reelekcję. W drugiej turze przegrał z Edwardem Lasokiem. Dziś, jak przyznaje, przegranej nie żałuje. - Jako samorządowiec zarabiałem miesięcznie około 8 tys. zł. Dziś mam dużo więcej. Mam też czas na podróże, które po prostu uwielbiam. Latam po całym świecie nie tylko służbowo ale też prywatnie - cieszy się Osyra. Jak precyzuje, po życiu w polityce zaczął prowadzić własny biznes. Zajmuje się pośrednictwem nieruchomości, budownictwem, a także szkoleniami i doradztwem. - Zarabianie pieniędzy sprawia mi o wiele więcej przyjemności niż bycie prezydentem - zapewnia.
- 15 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Pan G., szczyt bezczelności.
milosniktrojki
22.02.12, 23:32
Pana G. nie było od dłuższego czasu w mediach, ale jak tylko się pojawi, rozumnych ludzi szlag trafia. Przez 2 kadencje miasto zostało zadłużone do granic możliwości, stało się pośmiewiskiem»

