Życie po polityce. Co robią byli prezydenci?

Anna Malinowska
22.02.2012 , aktualizacja: 22.02.2012 21:49
A A A Drukuj
Święty spokój, własne biznesy i... problemy z prawem. Sprawdziliśmy co robią dziś samorządowcy, którzy przez wiele lat rządzili czterema śląskimi miastami, a sen o władzy przerwały wybory w 2010 roku.
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta

Grzegorz Osyra, jedna z najbarwniejszych postaci minionych lat na Górnym Śląsku. Przez siedem lat był prezydentem Mysłowic, ale chyba przede wszystkim zasłynął procesem karnym, w którym odpowiadał za sfingowanie napadu na samego siebie. Prezydent został skazany za składanie fałszywych zeznań. Chodziło o wydarzenia z czasów kampanii wyborczej, kiedy to Osyra zgłosił na policji, że w pobliżu magistratu został pchnięty nożem.

W ostatnich wyborach bez powodzenia ubiegał się o reelekcję. W drugiej turze przegrał z Edwardem Lasokiem. Dziś, jak przyznaje, przegranej nie żałuje. - Jako samorządowiec zarabiałem miesięcznie około 8 tys. zł. Dziś mam dużo więcej. Mam też czas na podróże, które po prostu uwielbiam. Latam po całym świecie nie tylko służbowo ale też prywatnie - cieszy się Osyra. Jak precyzuje, po życiu w polityce zaczął prowadzić własny biznes. Zajmuje się pośrednictwem nieruchomości, budownictwem, a także szkoleniami i doradztwem. - Zarabianie pieniędzy sprawia mi o wiele więcej przyjemności niż bycie prezydentem - zapewnia.

Podziel się

  • 15 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

  • Pan G., szczyt bezczelności. milosniktrojki 22.02.12, 23:32

    Pana G. nie było od dłuższego czasu w mediach, ale jak tylko się pojawi, rozumnych ludzi szlag trafia. Przez 2 kadencje miasto zostało zadłużone do granic możliwości, stało się pośmiewiskiem»