, ostatnia aktualizacja 2011-04-23 11:38
Irek Dudek sam sobie robi najlepszy prezent na 60. urodziny. W studiu Polskiego Radia Katowice nagrywa nowy album Shakin' Dudi. Płyta jest już prawie gotowa. Premiera po wakacjach
- Uwielbiam śpiewać z playbacku, backu, backu. Szczególnie, gdy jestem na fleku - słyszę przez uchylone drzwi reżyserki studia nagraniowego Radia Katowice. Wchodzę do środka, a tam Irek Dudek z gitarą, w pozie i manierze młodego Elvisa Presleya. - Tak teraz gramy. Ameryka, lata 50. - mówi, a siedzący obok Darek Dusza zgodnie kiwa głową.
- Tempo zabójcze - dodaje i żartuje: - Może "Ziutę" zagramy?
Ballad na tej płycie jednak prawie nie będzie. Przeważają szybkie rytmiczne utwory w klimacie wczesnego rock'n'rolla i rockabilly.
Za szybą na perkusji gra Arek Skolik, a na kontrabasie Bartek Stuchlik. Po jednym dniu wszystkie partie sekcji rytmicznej są już nagrane. Potem jeszcze pianino Tomka Pali i saksofon Łukasza Sosny. Co ciekawe, ten typowy dla Shakin' Dudi skład słychać będzie tylko w 7 z 13 utworów. W pozostałych 6 pojawią się tylko sekcja rytmiczna, gitara Darka Duszy, gitara Dudka i jego głos. Te piosenki mają być utrzymane w klimacie psychobilly, jednak ze swingową lekkością perkusji Skolika.
- Ta płyta to mój własny prezent na 60. urodziny - mówi Dudek, który urodził się 7 maja 1951 roku w Katowicach. - Pokazuje, że wciąż jest rock'n'rollowcem. Bo rock'n'roll to nie tylko muzyka, ale też postawa. To, jaki jesteś na scenie i w życiu. Codziennie rano pływam 100 basenów. Ale nie robię tego dla poklasku. Dzięki temu mam energię: na scenie i życiu - wyjaśnia.
Teksty, które napisał dla niego Dusza, znów są pełne ironii. Ich bohaterowie to m.in. ojciec, który prosi córkę, by zamiast Chopina słuchała disco-polo, a wolny czas spędzała w sklepie. To anonimowy abstynent, który wstydzi się przed kolegami, że już nie pije, więc udaje, że ma kaca. To sąsiad, który bierze na kredyt auto, na które go nie stać - tylko po to, by przebić sąsiada. To wreszcie artysta, który chlubi się, że "komunę do upadku doprowadził muzyką z państwowej listy przebojów, najkrwawszej z barykad".
Płyta ma nazywać się "New", ukaże się po wakacjach nakładem Polskiego Radia Katowice.
- Tempo zabójcze - dodaje i żartuje: - Może "Ziutę" zagramy?
Ballad na tej płycie jednak prawie nie będzie. Przeważają szybkie rytmiczne utwory w klimacie wczesnego rock'n'rolla i rockabilly.
Za szybą na perkusji gra Arek Skolik, a na kontrabasie Bartek Stuchlik. Po jednym dniu wszystkie partie sekcji rytmicznej są już nagrane. Potem jeszcze pianino Tomka Pali i saksofon Łukasza Sosny. Co ciekawe, ten typowy dla Shakin' Dudi skład słychać będzie tylko w 7 z 13 utworów. W pozostałych 6 pojawią się tylko sekcja rytmiczna, gitara Darka Duszy, gitara Dudka i jego głos. Te piosenki mają być utrzymane w klimacie psychobilly, jednak ze swingową lekkością perkusji Skolika.
- Ta płyta to mój własny prezent na 60. urodziny - mówi Dudek, który urodził się 7 maja 1951 roku w Katowicach. - Pokazuje, że wciąż jest rock'n'rollowcem. Bo rock'n'roll to nie tylko muzyka, ale też postawa. To, jaki jesteś na scenie i w życiu. Codziennie rano pływam 100 basenów. Ale nie robię tego dla poklasku. Dzięki temu mam energię: na scenie i życiu - wyjaśnia.
Teksty, które napisał dla niego Dusza, znów są pełne ironii. Ich bohaterowie to m.in. ojciec, który prosi córkę, by zamiast Chopina słuchała disco-polo, a wolny czas spędzała w sklepie. To anonimowy abstynent, który wstydzi się przed kolegami, że już nie pije, więc udaje, że ma kaca. To sąsiad, który bierze na kredyt auto, na które go nie stać - tylko po to, by przebić sąsiada. To wreszcie artysta, który chlubi się, że "komunę do upadku doprowadził muzyką z państwowej listy przebojów, najkrwawszej z barykad".
Płyta ma nazywać się "New", ukaże się po wakacjach nakładem Polskiego Radia Katowice.
