Oby Przewozy Regionalne zbankrutowały jak najszybciej

Judyta Watoła
08.04.2010 , aktualizacja: 08.04.2010 17:40
A A A Drukuj
Fot. Grzegorz Celejewski / AG
Jeden pociąg odwołany, drugi opóźniony, do trzeciego nie da się wejść, bo drzwi się nie otwierają. Każdy przyzna, że to całkiem sporo jak na jedno przedpołudnie spędzone na dworcu. Pociesza mnie tylko myśl, że PKP Przewozy Regionalne mają już wkrótce zbankrutować.
SERWISY
Mija godzina 9.36. Na dworcu w Zabrzu czekam na pociąg relacji Gliwice - Katowice. Właśnie powinien odjeżdżać, ale jeszcze nie przyjechał. Po kilku minutach spacerowania po peronie słyszymy z megafonów, że "w dniu dzisiejszym pociąg ten jest odwołany". Przyczyn nie podano. Na tym nie koniec. Okazuje się, że kolejne pociągi będą opóźnione. Chodzi o pociągi do Gliwic i dalej, w kierunku Opola i Wrocławia, więc tylko połowa pasażerów się martwi i denerwuje. Druga połowa oddycha z ulgą, bo 9.54 ma odjechać do Katowic Interregio z Wrocławia.

Ulga nie trwa jednak długo. O 10.05 pociągu Interregio jeszcze nie ma, jest za to komunikat, że opóźni się o 10 minut. Minęło już wprawdzie minut 11, ale nikt się jakoś nie dziwi, że na kolei czasu dobrze nie liczą. Zresztą o 10.06 ma przecież odjechać do Katowic osobowy, wiec to tylko jeszcze minuta.

Złudne nadzieje, bo o 10.13 megafon informuje, że osobowy też opóźniony, na razie o 10 minut, ale to może ulec zmianie.

Kilka minut później na stację wjeżdża wreszcie Interregio, ale co z tego, że wjeżdża skoro drzwi się w nim nie otwierają... Szczęśliwie jedne na cały skład otworzył konduktor. Za chwilę przybiega chyba maszynista. Trwają próby siłowe z drzwiami.

Nie wiadomo, czy udało się je naprawić, ale pociąg rusza, a konduktor obiecuje, że w Katowicach na pewno drzwi otworzy.

Teoretycznie powinniśmy tam być w ciągu 20 minut, bo Interregio jest jak pospieszny - nie zatrzymuje się na pośrednich stacjach. No, ale ten skład jest inny. Zatrzymuje się na każdej stacji lub przed nią i to na kilka minut. W sumie jedzie dwa razy dłużej. Kiedy w końcu jestem w pracy, dzwonię do rzeczniczki PKP Przewozy Regionalne i pytam co się stało z tymi pociągami? Czyżby spadł śnieg? A może chwycił mróz? Rzeczniczka nie wie co się stało, ale obiecuje ustalić. Niestety, nie oddzwania ze zdobytą informacją, telefonów też nie odbiera.

Drogie Przewozy Regionalne, słyszałam, że macie wkrótce zbankrutować. Oby jak najszybciej!

Tropimy Absurdy PKP! Znasz jakieś? Napisz do nas koniecznie absurdypkp@gazeta.pl



Podziel się

  • 100 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    73 głosy