Koniec kryzysu. Górnicy czekają na premię i podwyżki
26.03.2010
, aktualizacja: 27.03.2010 00:25
Jastrzębska Spółka Węglowa chce wynagrodzić swoim pracownikom ciężkie miesiące kryzysu. W połowie roku dostaną jednorazowe premie, na które firma przeznaczy około 30 mln zł. Jest tylko jeden warunek: węgiel musi się sprzedawać przynajmniej tak dobrze jak teraz.
ZOBACZ TAKŻE
- W środę w Katowicach protest kilku tysięcy górników (21-06-10, 12:03)
- Bumar Łabędy w poważnych tarapatach (29-04-10, 20:55)
- Kopalnia zbiera podpisy na kampanię Waldemara Pawlaka (27-04-10, 19:36)
- Młodzi górnicy dowiedzą się, jak pracuje się pod ziemią (18-04-10, 23:33)
- Zgazują węgiel. Może to zmienić oblicze górnictwa (09-04-10, 23:26)
- Autobusy pojadą na metanie z nieczynnej od lat kopalni (06-04-10, 23:00)
- Chcesz zostać prezesem spółki węglowej? Zgłoś się (28-03-10, 22:11)
- Pokażcie mi górnika, który wyjedzie do Australii (24-03-10, 19:42)
- Związkowcy martwią się, że górnictwo w Polsce upadnie (19-03-10, 21:14)
- Kończy się era górnictwa? Kopalnie ostro zetną etaty (11-03-10, 13:43)
- Mity o górnictwie legły w gruzach. Zobacz wyniki badań (10-03-10, 17:41)
- Kopalnie do zamknięcia? Dwie przyniosły 400 mln strat (03-03-10, 12:00)
- Kopią szyb. Pierwszy od 20 lat w polskim górnictwie (30-04-10, 19:50)
O końcówce zeszłego roku wiele rodzin w Jastrzębiu i okolicach wolałoby pewnie zapomnieć. Z powodu kryzysu górnicy Jastrzębskiej Spółki Węglowej, która jest największym pracodawcą w regionie, pracowali tylko cztery dni w tygodniu. Ich wynagrodzenia spadły o 400-500 zł miesięcznie, a firma zaoszczędziła około 100 mln zł. Teraz Jarosław Zagórowski, prezes JSW, zadeklarował, że odda pracownikom zaciągnięty w zeszłym roku "dług", ale do funduszu płac trafi tylko 70 mln zł (płace wzrosną przez to o 3,7 proc.), a reszta, czyli 30 mln zł, zostanie przeznaczona na jednorazowe premie. Zostaną wypłacone w czerwcu, ale pod warunkiem, że sytuacja spółki się nie pogorszy.
W JSW pracuje nieco ponad 20 tys. osób, więc każdy mógłby liczyć średnio na 1,5 tys. zł premii. Nie wszyscy dostaną tyle samo. - Chcemy skończyć z zasadą: czy się stoi, czy się leży, wypłata się należy. Bywały przypadki, że część pracowników poszła w zeszłym roku na L4 i wcale na tym nie straciła. Dlatego teraz nie dostaną takich samych premii jak ci, którzy ciężko pracowali - mówi Zagórowski. Przyznaje, że dzieląc zaoszczędzone pieniądze, chce uniknąć powiększenia funduszu płac, który - raz powiększony - musi pozostać na takim samym poziomie niezależnie od tego, czy firma radzi sobie dobrze, czy źle. Pierwsze miesiące tego roku pokazały, że nie jest źle. JSW zarobiła ponad 80 mln zł, co jest bardzo dobrym wynikiem, biorąc pod uwagę, że w zeszłym roku straciła aż 340 mln zł. Nie ma jednak gwarancji, że tak będzie zawsze. Spółkę czekają potężne inwestycje. Musi rozbudować istniejące kopalnie, bo jeżeli tego nie zrobi, za kilkanaście lat zabraknie w nich węgla.
Tymczasem związkowcy nie chcą zgodzić się na propozycje zarządu. Ich zdaniem oznaczałoby to, że w tym roku podwyżek w JSW nie byłoby wcale. Argumentują, że wszystko zje inflacja, i domagają się, by fundusz płac był w 2010 roku większy nie o 100 mln, ale o 182 mln zł. Każdy pracownik mógłby wtedy liczyć na mniej więcej 6-proc. podwyżkę.
- Przy pogarszającej się wydajności byłoby to dla firmy bardzo niebezpieczne - ostrzegają szefowie JSW.
W JSW pracuje nieco ponad 20 tys. osób, więc każdy mógłby liczyć średnio na 1,5 tys. zł premii. Nie wszyscy dostaną tyle samo. - Chcemy skończyć z zasadą: czy się stoi, czy się leży, wypłata się należy. Bywały przypadki, że część pracowników poszła w zeszłym roku na L4 i wcale na tym nie straciła. Dlatego teraz nie dostaną takich samych premii jak ci, którzy ciężko pracowali - mówi Zagórowski. Przyznaje, że dzieląc zaoszczędzone pieniądze, chce uniknąć powiększenia funduszu płac, który - raz powiększony - musi pozostać na takim samym poziomie niezależnie od tego, czy firma radzi sobie dobrze, czy źle. Pierwsze miesiące tego roku pokazały, że nie jest źle. JSW zarobiła ponad 80 mln zł, co jest bardzo dobrym wynikiem, biorąc pod uwagę, że w zeszłym roku straciła aż 340 mln zł. Nie ma jednak gwarancji, że tak będzie zawsze. Spółkę czekają potężne inwestycje. Musi rozbudować istniejące kopalnie, bo jeżeli tego nie zrobi, za kilkanaście lat zabraknie w nich węgla.
Tymczasem związkowcy nie chcą zgodzić się na propozycje zarządu. Ich zdaniem oznaczałoby to, że w tym roku podwyżek w JSW nie byłoby wcale. Argumentują, że wszystko zje inflacja, i domagają się, by fundusz płac był w 2010 roku większy nie o 100 mln, ale o 182 mln zł. Każdy pracownik mógłby wtedy liczyć na mniej więcej 6-proc. podwyżkę.
- Przy pogarszającej się wydajności byłoby to dla firmy bardzo niebezpieczne - ostrzegają szefowie JSW.
Polecamy: Związkowcy martwią się, że górnictwo w Polsce upadnie
- 14 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


