Jedni górnicy będą świętować Barbórkę, inni pikietować
2009-11-24
, aktualizacja: 24.11.2009 23:03
Podczas gdy jedni górnicy będą 4 grudnia świętować Barbórkę, inni zamierzają... pikietować. To pracownicy Południowego Koncernu Węglowego, którzy nie dostaną akcji grupy energetycznej Tauron. - Potraktowano nas jak pracowników drugiej kategorii - mówią rozgoryczeni.
ZOBACZ TAKŻE
- To mit, że górnicy nie chcą prywatyzacji kopalń! (28-10-09, 14:36)
- ABW przed Barbórką tropi korupcję w górnictwie (03-12-09, 20:56)
- Komentuje Tomasz Głogowski (24-11-09, 19:41)
- Holding Węglowy pozywa ING Bank Śląski za opcje walutowe (09-11-09, 21:48)
- Górnicy z holdingu będą testować żaroodporną bieliznę (19-10-09, 22:56)
- Tylko szkoła gwarantuje pracę w kopalniach (08-09-09, 16:28)
W kopalniach Sobieski i Janina, należących do Południowego Koncernu Węglowego, rozdawano wczoraj ulotki nawołujące do poparcia pikiety zapowiedzianej na 4 grudnia pod siedzibą grupy energetycznej Tauron w Katowicach. "Gdy prezesi będą bawić się na Barbórce, my nie mamy czego świętować. Nie damy oskubać się z resztek godności" - apelowali związkowcy.
Zamieszanie wywołała planowana na wiosnę przyszłego roku prywatyzacja Tauronu. Okazało się, że górnicy z Południowego Koncernu Węglowego, który ma zostać włączony do grupy energetycznej, nie dostaną akcji przedsiębiorstwa - w odróżnieniu od pracowników elektrowni czy mniejszych spółek, takich jak elektrociepłownie w Katowicach, Dąbrowie Górniczej i Tychach.
Gra idzie o spore pieniądze. Nie jest jeszcze znana wycena, ale nawet przy bardzo ostrożnych szacunkach ponad 6 tysięcy górników z kopalń Sobieski i Janina mogłoby liczyć na premie w granicach 20-30 tys. zł.
- Niestety, po raz kolejny górników potraktowano jak pracowników drugiej kategorii - mówi Waldemar Sopata, szef "Solidarności" w PKW, i zapowiada, że górnicy będą nieugięci w walce o swoje. - Jeżeli teraz zarząd nie potraktuje nas poważnie, to nie zrobi tego nigdy. Nie odpuścimy - zapowiada i dodaje, że na jednej pikiecie się nie skończy. Będą demonstracje pod domami prezesów, a być może nawet krótki strajk ostrzegawczy. - Pokażemy, na co nas stać - mówią związkowcy.
Szefowie Tauronu wyjaśniają, że górnicy nie mogą dostać akcji, bo nie pozwala na to obowiązujące prawo. Rzeczywiście, sytuacja PKW jest skomplikowana. Choć decydujący głos w sprawach kopalń Sobieski i Janina ma koncern energetyczny, to współwłaścicielem PKW jest Kompania Węglowa. - I górnicy mają prawo do akcji tej spółki - mówi Paweł Gniadek, rzecznik Taurona.
Jest tylko jeden problem. To akcje wirtualne, bo Kompania nieprędko zostanie sprywatyzowana, a niewykluczone nawet, że w ogóle nie trafi na giełdę. Górnicy nie chcą dać za wygraną i przekonują, że łatwo można temu zaradzić: wystarczy, że pracownicy PKW zamiast akcji dostaną premie albo bony prywatyzacyjne. - Ale zarząd nawet nie podjął tego tematu. Traktują nas jak piąte koło u wozu - przekonuje Sopata.
Tauron zaprzecza i podkreśla, że PKW ma silną pozycję w grupie. Zapowiada, że będzie inwestował w obie kopalnie, bo w przyszłości mają one produkować 50 proc. węgla wykorzystywanego w elektrowniach Tauronu (teraz 30 proc.). Przedstawiciele energetycznego giganta przypominają też, że 12 lat temu obie kopalnie znajdowały się na skraju bankructwa i tylko dzięki pomocnej dłoni energetyków stanęły na nogi. Nie przekonuje to jednak górników. - Doceniamy to, ale jesteśmy kwita. Dług został spłacony - mówi Sopata i przypomina, że bez kopalń, które przynoszą dziś zysk, wartość grupy energetycznej byłaby dużo mniejsza.
Zamieszanie wywołała planowana na wiosnę przyszłego roku prywatyzacja Tauronu. Okazało się, że górnicy z Południowego Koncernu Węglowego, który ma zostać włączony do grupy energetycznej, nie dostaną akcji przedsiębiorstwa - w odróżnieniu od pracowników elektrowni czy mniejszych spółek, takich jak elektrociepłownie w Katowicach, Dąbrowie Górniczej i Tychach.
Gra idzie o spore pieniądze. Nie jest jeszcze znana wycena, ale nawet przy bardzo ostrożnych szacunkach ponad 6 tysięcy górników z kopalń Sobieski i Janina mogłoby liczyć na premie w granicach 20-30 tys. zł.
- Niestety, po raz kolejny górników potraktowano jak pracowników drugiej kategorii - mówi Waldemar Sopata, szef "Solidarności" w PKW, i zapowiada, że górnicy będą nieugięci w walce o swoje. - Jeżeli teraz zarząd nie potraktuje nas poważnie, to nie zrobi tego nigdy. Nie odpuścimy - zapowiada i dodaje, że na jednej pikiecie się nie skończy. Będą demonstracje pod domami prezesów, a być może nawet krótki strajk ostrzegawczy. - Pokażemy, na co nas stać - mówią związkowcy.
Szefowie Tauronu wyjaśniają, że górnicy nie mogą dostać akcji, bo nie pozwala na to obowiązujące prawo. Rzeczywiście, sytuacja PKW jest skomplikowana. Choć decydujący głos w sprawach kopalń Sobieski i Janina ma koncern energetyczny, to współwłaścicielem PKW jest Kompania Węglowa. - I górnicy mają prawo do akcji tej spółki - mówi Paweł Gniadek, rzecznik Taurona.
Jest tylko jeden problem. To akcje wirtualne, bo Kompania nieprędko zostanie sprywatyzowana, a niewykluczone nawet, że w ogóle nie trafi na giełdę. Górnicy nie chcą dać za wygraną i przekonują, że łatwo można temu zaradzić: wystarczy, że pracownicy PKW zamiast akcji dostaną premie albo bony prywatyzacyjne. - Ale zarząd nawet nie podjął tego tematu. Traktują nas jak piąte koło u wozu - przekonuje Sopata.
Tauron zaprzecza i podkreśla, że PKW ma silną pozycję w grupie. Zapowiada, że będzie inwestował w obie kopalnie, bo w przyszłości mają one produkować 50 proc. węgla wykorzystywanego w elektrowniach Tauronu (teraz 30 proc.). Przedstawiciele energetycznego giganta przypominają też, że 12 lat temu obie kopalnie znajdowały się na skraju bankructwa i tylko dzięki pomocnej dłoni energetyków stanęły na nogi. Nie przekonuje to jednak górników. - Doceniamy to, ale jesteśmy kwita. Dług został spłacony - mówi Sopata i przypomina, że bez kopalń, które przynoszą dziś zysk, wartość grupy energetycznej byłaby dużo mniejsza.
Polecamy: To mit, że górnicy nie chcą prywatyzacji kopalń
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

