Prezes musi odejść, bo naraził się związkowcom
2009-06-23
, aktualizacja: 24.06.2009 11:31
W referendum odwołano Mariana Ślęzaka, zastępcę prezesa Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Naraził się związkowcom, bo stwierdził, że "przyrośli do stołków".
ZOBACZ TAKŻE
- Prezes JSW: Nie mogę kłamać i czasem przez to przegrywam (06-09-09, 21:05)
- "Rz": Węglowy potentat zagrożony bankructwem przez opcje? (04-08-09, 07:32)
- Czy wolne piątki zaszkodzą przyszłym emerytom? (08-07-09, 12:37)
- Prokuratura: Związkowcy mogą robić pod ziemią (30-06-09, 22:25)
- Związkowcy obrażeni, nie chcą pomóc dzieciom (29-06-09, 21:17)
- Wolne piątki są niebezpieczne dla górników? (28-06-09, 19:29)
- Poleciały głowy za opcje w górnictwie (22-06-09, 22:14)
- Górnicy z autorytetem: oddziałowy i strzałowy (16-06-09, 22:12)
- Jastrzębska Spółka Węglowa nadal... zamurowana (11-06-09, 19:08)
- Związki nie chcą ustąpić w sprawie etatów (08-06-09, 22:21)
- Żony górników piszą e-maile: Co z wydobyciem? (25-05-09, 21:44)
- Atak na domy prezesów. Sierpień '80 przegina (07-05-09, 16:59)
- Prezes JSW uderzył w związkowe przywileje (23-04-09, 20:28)
SERWISY
Ślęzak, który był jedynym członkiem zarządu JSW z wyboru załogi, sprawował swoją funkcję od ośmiu lat. Wczoraj poległ, bo za jego odwołaniem zagłosowało w referendum 11,5 tys. pracowników, czyli 95,9 proc. głosujących. Referendum było ważne, bo wzięła w nim ponad połowa, dokładnie 53,7 proc. z liczącej 22 tys. załogi. - Spodziewaliśmy się takiego wyniku - mówią z satysfakcją związkowcy, którzy doprowadzili do głosowania.
Ich zdaniem wiceprezes Ślęzak nie nadawał się na to stanowisko, bo nie poradził sobie w czasie kryzysu. Poparł m.in. pomysł wprowadzenia czterodniowego dnia pracy, od poniedziałku do czwartku. Związkowcy przekonują, że każdy z górników stracił na tym co najmniej 400 zł miesięcznie. Sam wiceprezes jest przekonany, że przegrał referendum, bo zadarł z liderami związków zawodowych. W specjalnym oświadczeniu zarzucił im, że "przyrośli do stołków" i już dawno zapomnieli, co to ciężka praca na dole.
Wiceprezes Ślęzak próbował jeszcze kwestionować wyniki referendum. Powołani przez niego mężowie zaufania, czyli specjalni obserwatorzy przyglądający się głosowaniu, stwierdzili, że w dwóch kopalniach: Budryk i Pniówek, złamano ciszę wyborczą. Związkowcy już podczas głosowania mieli namawiać górników do głosowania za odwołaniem prezesa. Komisja wyborcza działająca w JSW odrzuciła jednak te zarzuty i uznała, że referendum jest ważne. Teraz całą dokumentację związaną z głosowaniem otrzyma rada nadzorcza. Na podstawie referendum musi odwołać Ślęzaka, a potem ogłosić nowe wybory na wakujące stanowisko. Nowy wiceprezes nie za długo się nim nacieszy, bo jego kadencja kończy się w połowie przyszłego roku. Potem znów trzeba będzie zorganizować wybory.
Przypomnijmy, że w poniedziałek wicepremier Waldemar Pawlak odwołał Grażynę Bulę, wiceprezesa i zarazem dyrektora biura ekonomiki i finansów JSW. Poszło o straty, jakie spółka poniosła zawierając umowy na tzw. opcje walutowe. Z tego samego powodu posady stracili też wiceprezes Katowickiego Holdingu Węglowego oraz szefowie Węglokoksu zajmującego się eksportem węgla.
Ich zdaniem wiceprezes Ślęzak nie nadawał się na to stanowisko, bo nie poradził sobie w czasie kryzysu. Poparł m.in. pomysł wprowadzenia czterodniowego dnia pracy, od poniedziałku do czwartku. Związkowcy przekonują, że każdy z górników stracił na tym co najmniej 400 zł miesięcznie. Sam wiceprezes jest przekonany, że przegrał referendum, bo zadarł z liderami związków zawodowych. W specjalnym oświadczeniu zarzucił im, że "przyrośli do stołków" i już dawno zapomnieli, co to ciężka praca na dole.
Wiceprezes Ślęzak próbował jeszcze kwestionować wyniki referendum. Powołani przez niego mężowie zaufania, czyli specjalni obserwatorzy przyglądający się głosowaniu, stwierdzili, że w dwóch kopalniach: Budryk i Pniówek, złamano ciszę wyborczą. Związkowcy już podczas głosowania mieli namawiać górników do głosowania za odwołaniem prezesa. Komisja wyborcza działająca w JSW odrzuciła jednak te zarzuty i uznała, że referendum jest ważne. Teraz całą dokumentację związaną z głosowaniem otrzyma rada nadzorcza. Na podstawie referendum musi odwołać Ślęzaka, a potem ogłosić nowe wybory na wakujące stanowisko. Nowy wiceprezes nie za długo się nim nacieszy, bo jego kadencja kończy się w połowie przyszłego roku. Potem znów trzeba będzie zorganizować wybory.
Przypomnijmy, że w poniedziałek wicepremier Waldemar Pawlak odwołał Grażynę Bulę, wiceprezesa i zarazem dyrektora biura ekonomiki i finansów JSW. Poszło o straty, jakie spółka poniosła zawierając umowy na tzw. opcje walutowe. Z tego samego powodu posady stracili też wiceprezes Katowickiego Holdingu Węglowego oraz szefowie Węglokoksu zajmującego się eksportem węgla.
Polecamy: Żony górników ślą do JSW maile
- 7 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Prezes musi odejść, bo naraził się związkowcom
polsz
24.06.09, 08:33
od kiedy pracownicy mogą zwolnić szefa??»




