Jastrzębska Spółka Węglowa nadal... zamurowana
2009-06-11
, aktualizacja: 12.06.2009 08:22
Kontrahenci odwiedzający siedzibę Jastrzębskiej Spółki Węglowej dosłownie odbijają się od muru z pustaków, który blokuje wejście. Zbudowali go miesiąc temu związkowcy i ani myślą rozebrać.
ZOBACZ TAKŻE
- Związkowcy obrażeni, nie chcą pomóc dzieciom (29-06-09, 21:17)
- Prezes musi odejść, bo naraził się związkowcom (23-06-09, 21:17)
- Związki nie chcą ustąpić w sprawie etatów (08-06-09, 22:21)
- Żony górników piszą e-maile: Co z wydobyciem? (25-05-09, 21:44)
- Górnicy zamurowali wejście do siedziby JSW (12-05-09, 18:41)
- Atak na domy prezesów. Sierpień '80 przegina (07-05-09, 16:59)
- Prezes JSW uderzył w związkowe przywileje (23-04-09, 20:28)
Pracownicy spółki zdążyli się już do muru przyzwyczaić, ale goście odwiedzający jastrzębską firmę są zdziwieni. Do biurowca znajdującego się przy al. Armii Krajowej 56 w Jastrzębiu Zdroju zamiast głównym wejściem trzeba wchodzić... bocznymi drzwiami. Taka sytuacja trwa od 12 maja, gdy związkowcy zorganizowali pod budynkiem JSW demonstrację. Podczas pikiety zamurowali wejście do spółki betonowymi pustakami. Demonstracja się skończyła, a mur został. Zarząd JSW uznał, że skoro postawili go związkowcy, to oni powinni go rozebrać. - Nie chodzi o koszty, ale o zasadę - tłumaczyli przedstawiciele spółki. Okazało się jednak, że sprawa nie jest taka prosta.
Na drugi dzień po demonstracji spółka zapytała jastrzębski magistrat, kto był organizatorem manifestacji. Z przesłanego pisma wynikało, że wniosek podpisało czterech związkowców: Sławomir Kozłowski z "Solidarności", Zenon Dąbrowski ze Związku Zawodowego Górników w Polsce, Zdzisław Chętnicki z "Kadry" oraz Krzysztof Łabądź z Sierpnia 80, a jako tzw. osobę prawną wskazano Zarząd Regionu Śląski Dąbrowskiej "Solidarności".
Jastrzębska spółka zażądała od "Solidarności" rozebrania muru, ale związek odpowiedział, że to nie on organizował demonstrację. Wtedy postanowiono zwrócić się bezpośrednio do związkowców. - Wysłaliśmy wezwanie na ich adresy domowe, ale nie mamy jeszcze odzewu - mówi Katarzyna Bajer, rzeczniczka JSW. Przyznaje jednak, że skuteczność wezwań może być mizerna.
Sławomir Kozłowski, z "Solidarności" nie chciał rozmawiać o zamieszaniu z murem. - Mam ważniejsze sprawy na głowie - warknął tylko. Bardziej rozmowny był Krzysztof Łabądź z Sierpnia 80, który uważa, że gdyby nie postawa prezesa JSW, który walczy ze związkami, to mur nie byłby w ogóle potrzebny. - Jeżeli prezes przyjmie nasze argumenty i zacznie rozmawiać, to osobiście mogę go rozebrać. Ale tylko wtedy - mówi Łabądź.
Najprawdopodobniej władze JSW za kilka dni rozbiorą mur, a kosztami będą próbowały obciążyć związkowców. Mur zaczyna bowiem szkodzić wizerunkowi firmy. - Odwiedzają nas poważni kontrahenci i gdy dosłownie odbijają się od ściany, nie robi nam to reklamy - usłyszeliśmy w spółce.
Na drugi dzień po demonstracji spółka zapytała jastrzębski magistrat, kto był organizatorem manifestacji. Z przesłanego pisma wynikało, że wniosek podpisało czterech związkowców: Sławomir Kozłowski z "Solidarności", Zenon Dąbrowski ze Związku Zawodowego Górników w Polsce, Zdzisław Chętnicki z "Kadry" oraz Krzysztof Łabądź z Sierpnia 80, a jako tzw. osobę prawną wskazano Zarząd Regionu Śląski Dąbrowskiej "Solidarności".
Jastrzębska spółka zażądała od "Solidarności" rozebrania muru, ale związek odpowiedział, że to nie on organizował demonstrację. Wtedy postanowiono zwrócić się bezpośrednio do związkowców. - Wysłaliśmy wezwanie na ich adresy domowe, ale nie mamy jeszcze odzewu - mówi Katarzyna Bajer, rzeczniczka JSW. Przyznaje jednak, że skuteczność wezwań może być mizerna.
Sławomir Kozłowski, z "Solidarności" nie chciał rozmawiać o zamieszaniu z murem. - Mam ważniejsze sprawy na głowie - warknął tylko. Bardziej rozmowny był Krzysztof Łabądź z Sierpnia 80, który uważa, że gdyby nie postawa prezesa JSW, który walczy ze związkami, to mur nie byłby w ogóle potrzebny. - Jeżeli prezes przyjmie nasze argumenty i zacznie rozmawiać, to osobiście mogę go rozebrać. Ale tylko wtedy - mówi Łabądź.
Najprawdopodobniej władze JSW za kilka dni rozbiorą mur, a kosztami będą próbowały obciążyć związkowców. Mur zaczyna bowiem szkodzić wizerunkowi firmy. - Odwiedzają nas poważni kontrahenci i gdy dosłownie odbijają się od ściany, nie robi nam to reklamy - usłyszeliśmy w spółce.
Polecamy: Żony górników piszą e-maile: co z wydobyciem?
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


