Kłótnia o wolne soboty

Tomasz Głogowski
01.01.2012 , aktualizacja: 01.01.2012 03:24
A A A Drukuj
Należąca do JSW kopalnia Budryk Fot. Bartłomiej Barczyk / Agencja Gazeta Należąca do JSW kopalnia Budryk
Gorąca atmosfera w kopalniach należących do Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Związki zawodowe nie zgadzają się na likwidację wolnych sobót oraz wprowadzenie motywacyjnego systemu wynagrodzeń. - Może dojść do niepokojów społecznych - ostrzegają związkowcy
Od lutego jastrzębskie kopalnie mają pracować na nowych zasadach. Górnicy dostaną premie w zależności od wydajności i przestrzegania zasad bhp, a zamiast pięciodniowego tygodnia pracy spółka zastrzega sobie możliwość wprowadzenia sześciodniowego.

W praktyce oznacza to likwidację wolnych sobót, czyli jednego z postulatów wywalczonych podczas strajków w 1980 roku. I choć spółka przekonuje, że dla górników niewiele się zmieni - dalej będą pracować przez pięć dni w tygodniu, a w zamian za pracującą sobotę dostaną inny wolny dzień w tygodniu - to projekt nowego Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy oraz regulaminu pracy wzbudza wściekłość związkowców.

- Dla prezesa wolne soboty to anachronizm, ale naszym zdaniem, fundując górnikom "prezent" w postaci dodatkowego dnia pracy, chce ukryć swoją nieudolność w zarządzaniu firmą. Fedrowanie przez 6 lub 7 dni na pewno nie poprawi wyników spółki - przekonuje Roman Brudziński, wiceszef "Solidarności" w JSW. Dodaje, że nowe zasady powiązania premii z wydajnością mogą doprowadzić też do obniżenia o proc. 50 proc. górniczych pensji, barbórek (o 30 proc.) oraz czternastek, czyli nagród z zysków.

Sytuacja staje się coraz bardziej napięta, bo związkowcy zapowiadają, że jeżeli zarząd nie wycofa się z nowego regulaminu, będą protestować na ulicy i rozpoczną okupację siedziby spółki.

Tymczasem zarząd JSW przekonuje, że zmiany są niezbędne, a nowe rozwiązania nie powinny być dla nikogo zaskoczeniem. Rozmowy na temat wolnych sobót i nowych zasad premiowania toczą się bowiem od przeszło dwóch lat. Szefowie JSW twierdzą jednak, że wszystkie spotkania były do tej pory przez związkowców bojkotowane, a propozycje nowych rozwiązań torpedowane. Efekt jest taki, że spółką coraz trudniej zarządzać, bo w każdej kopalni obowiązuje osobny regulamin pracy. "Sytuacja jest absurdalna, bo różnice nie wynikają z odmiennych warunków geologicznych, zasad bezpieczeństwa czy systemów pracy, a są jedynie efektem zaszłości z okresu łączenia i przejmowania kopalń przez JSW" - czytamy w specjalnym oświadczeniu JSW.

Bałagan powoduje, że firma nie może zwiększyć wydobycia i ma kłopoty z efektywnym wykorzystaniem sprzętu i ludzi. Rozmowy ostatniej szansy między związkowcami a zarządem JSW mają się zacząć na początku roku.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów