Katowice to nie wieś. "Fanatycy terroryzują miasto"
22.07.2010
, aktualizacja: 23.07.2010 12:26
"Potrzebujemy prezydenta otwartego, z chęcią realizowania śmiałych wizji, otaczającego się fachowcami z różnych dziedzin i słuchającego ich rad. Niestety, prezydent Uszok jest raczej zaprzeczeniem tych cech. W ten sposób można zarządzać niewielką wsią, ale nie stolicą aglomeracji - napisał w liście otwartym architekt Robert Konieczny.
ZOBACZ TAKŻE
- Protestujmy rozważnie. Plac Szewczyka wymaga zmian (23-07-10, 16:31)
- IBM radzi to, czego prezydent Uszok nie chciał zrobić (26-07-10, 12:07)
- Michał Smolorz: Całe Katowice do rejestru zabytków! (24-07-10, 13:39)
- Dworzec PKP jak Rospuda. "Nie dopuścimy buldożerów" (20-07-10, 21:41)
- Hiszpanie w szoku. Chcecie zburzyć dworzec PKP? (18-07-10, 21:13)
- Przygotujmy się: czeka nas rewolucja w centrum Katowic (16-07-10, 22:34)
- Cud na dworcu PKP w Katowicach. Robi się czysty (15-07-10, 11:22)
Protesty przeciwko wyburzeniu hali głównej katowickiego dworca trwają już kilka lat. W pewnym momencie wydawało się nawet, że odniosły skutek i kielichy uda się uratować. Jesienią zeszłego roku firma Neinver wróciła jednak do projektu ich wyburzenia. Na osłodę obiecała je zrekonstruować. Zgodził się na to wojewódzki konserwator zabytków, a wojewoda wydał firmie pozwolenie na budowę.
Architekt Robert Konieczny zaapelował w środę na łamach "Gazety", żeby o zachowanie hali głównej katowickiego dworca walczyć do końca. Rozpętał burzę. Dyskusja dotyczy jednak już nie tylko sprawy samego dworca, lecz także ładu przestrzennego w mieście, katowickiej architektury i odpowiedzialności za nie prezydenta Piotra Uszoka.
W czwartek Konieczny wysłał mediom list otwarty. Publikujemy go w piątkowej w "Gazecie" wraz z opiniami innych osób. W przyszłym tygodniu oficjalne stanowisko w sprawie dworca ma zająć katowicki SARP.
Robert Konieczny, architekt: Kiedy jednak w grudniu 2009 r. dowiedziałem się, jak wyglądały kulisy przetargu na dworzec (...), zawiodłem się na Piotrze Uszoku. Z moich informacji wynika, że w specyfikacji przetargowej nie było żadnego zapisu mającego chronić kielichy, co więcej, było przyzwolenie na wyburzenie hali dworcowej i postawienie nowego budynku. Przeżyłem szok! Przecież 4 kwietnia 2008 r. prezydent Uszok na łamach katowickiego wydania "Gazety" zapewniał, że zachowanie hali dworcowej było warunkiem przejścia do drugiego etapu przetargu i nie ma zgody na wyburzenie dworca!
(...) W tej chwili wmawia się opinii publicznej, że to jedyne wyjście, by powstały galeria handlowa i nowy dworzec, w przeciwnym wypadku hala pozostanie w obecnej postaci bez żadnych zmian. Wystarczyłoby przecież skorygować projekt i mielibyśmy galerię wraz z oryginalną konstrukcją hali i całkowicie zmodernizowanym wnętrzem! Wilk syty i owca cała. Wszyscy zostają pogodzeni. Banalne. (...)
Krzysztof Gorgoń, prezes katowickiego oddziału SARP: Nikt lepiej niż architekci nie wie, że miasto powinno się rozwijać i rozbudowywać. Protesty środowiska architektonicznego dotyczące dworca i wcześniej Spodka nie mają więc na celu zamrożenia inwestycji. Uważamy po prostu, że obiekty takie jak dworzec i Spodek na trwałe wpisały się w pejzaż miasta i stanowią o dziedzictwie minionych czasów - możemy snuć różne dywagacje polityczne na ich temat, ale pozostawiły po sobie wartościową architekturę.
Uważamy, że uzasadnione jest domaganie się, żeby dworzec został potraktowany z szacunkiem. Jego konstrukcja jest unikatowa w skali świata, a działania kolei i miasta prowadzą do jego dewastacji. Dopóki nie wbito pierwszej łopaty i prace przy jego rozbiórce się nie rozpoczęły, protesty będą miały sens. Fragmenty dworca, których nie obejmuje plan wyburzenia, już odzyskują blask. Jestem przekonany, że gdyby cały dworzec poddano porządnej renowacji, wszystkim spadłyby łuski z oczu. Okazałoby się, że w centrum miasta mamy świetny dworzec.
Dr Ryszard Nakonieczny, wykładowca na Politechnice Śląskiej, redaktor naczelny kwartalnika "Archivolta": Konieczny ma dużo racji. Musimy sobie tylko wszyscy wspólnie odpowiedzieć na pytanie, przeciwko czemu protestujemy. Plac Szewczyka wymaga zmian. Powzięto kiedyś złą decyzję o wyburzeniu kwartału zabudowy i trzeba tę dziurę urbanistyczną załatać. Jakimś wyjściem jest wprowadzenie tu zabudowy o funkcji handlowo-biurowej.
Nie najlepszym pomysłem byłoby zablokowanie tej inwestycji w całości i nieprzedstawienie żadnej alternatywy. Musimy precyzyjnie określić, o co nam chodzi. Najlepszym pomysłem byłby powrót do pierwotnych planów - kielichy poddać tylko renowacji, a zagospodarować plac Szewczyka.
Michał Smolorz, publicysta: Mamy do czynienia z intelektualnym terroryzmem. Nieliczna, ledwie kilkudziesięcioosobowa grupa fanatycznych wielbicieli mitycznych kielichów katowickiego dworca terroryzuje trzystutysięczne miasto, podpierając się nikomu nieznanymi "autorytetami". Wmawia nam, że to "arcydzieło", które u każdego normalnego człowieka wywołuje chęć natychmiastowego podłożenia dynamitu, w istocie jest jakimś zapoznanym cudem architektury, a kto tego nie docenia, ten jest głupi, prowincjonalny, niedouczony i ma zły gust.
Po raz kolejny polecam lekturę baśni Hansa Christiana Andersena "Nowe szaty króla", gdzie dwóch szalbierzy wmawiało całemu królestwu, że szyją cudowną odzież dla władcy, a każdy, kto jej nie widzi, jest głupi i nie nadaje się na swój urząd. I wszyscy się zachwycali, póki małe dziecko nie krzyknęło, że król jest nagi. Więc ja stawiam się w roli tego dziecka i wrzeszczę ile sił, że to paskudztwo dawno już należało usunąć z krajobrazu Katowic.
Architekt Robert Konieczny zaapelował w środę na łamach "Gazety", żeby o zachowanie hali głównej katowickiego dworca walczyć do końca. Rozpętał burzę. Dyskusja dotyczy jednak już nie tylko sprawy samego dworca, lecz także ładu przestrzennego w mieście, katowickiej architektury i odpowiedzialności za nie prezydenta Piotra Uszoka.
W czwartek Konieczny wysłał mediom list otwarty. Publikujemy go w piątkowej w "Gazecie" wraz z opiniami innych osób. W przyszłym tygodniu oficjalne stanowisko w sprawie dworca ma zająć katowicki SARP.
Robert Konieczny, architekt: Kiedy jednak w grudniu 2009 r. dowiedziałem się, jak wyglądały kulisy przetargu na dworzec (...), zawiodłem się na Piotrze Uszoku. Z moich informacji wynika, że w specyfikacji przetargowej nie było żadnego zapisu mającego chronić kielichy, co więcej, było przyzwolenie na wyburzenie hali dworcowej i postawienie nowego budynku. Przeżyłem szok! Przecież 4 kwietnia 2008 r. prezydent Uszok na łamach katowickiego wydania "Gazety" zapewniał, że zachowanie hali dworcowej było warunkiem przejścia do drugiego etapu przetargu i nie ma zgody na wyburzenie dworca!
(...) W tej chwili wmawia się opinii publicznej, że to jedyne wyjście, by powstały galeria handlowa i nowy dworzec, w przeciwnym wypadku hala pozostanie w obecnej postaci bez żadnych zmian. Wystarczyłoby przecież skorygować projekt i mielibyśmy galerię wraz z oryginalną konstrukcją hali i całkowicie zmodernizowanym wnętrzem! Wilk syty i owca cała. Wszyscy zostają pogodzeni. Banalne. (...)
Krzysztof Gorgoń, prezes katowickiego oddziału SARP: Nikt lepiej niż architekci nie wie, że miasto powinno się rozwijać i rozbudowywać. Protesty środowiska architektonicznego dotyczące dworca i wcześniej Spodka nie mają więc na celu zamrożenia inwestycji. Uważamy po prostu, że obiekty takie jak dworzec i Spodek na trwałe wpisały się w pejzaż miasta i stanowią o dziedzictwie minionych czasów - możemy snuć różne dywagacje polityczne na ich temat, ale pozostawiły po sobie wartościową architekturę.
Uważamy, że uzasadnione jest domaganie się, żeby dworzec został potraktowany z szacunkiem. Jego konstrukcja jest unikatowa w skali świata, a działania kolei i miasta prowadzą do jego dewastacji. Dopóki nie wbito pierwszej łopaty i prace przy jego rozbiórce się nie rozpoczęły, protesty będą miały sens. Fragmenty dworca, których nie obejmuje plan wyburzenia, już odzyskują blask. Jestem przekonany, że gdyby cały dworzec poddano porządnej renowacji, wszystkim spadłyby łuski z oczu. Okazałoby się, że w centrum miasta mamy świetny dworzec.
Dr Ryszard Nakonieczny, wykładowca na Politechnice Śląskiej, redaktor naczelny kwartalnika "Archivolta": Konieczny ma dużo racji. Musimy sobie tylko wszyscy wspólnie odpowiedzieć na pytanie, przeciwko czemu protestujemy. Plac Szewczyka wymaga zmian. Powzięto kiedyś złą decyzję o wyburzeniu kwartału zabudowy i trzeba tę dziurę urbanistyczną załatać. Jakimś wyjściem jest wprowadzenie tu zabudowy o funkcji handlowo-biurowej.
Nie najlepszym pomysłem byłoby zablokowanie tej inwestycji w całości i nieprzedstawienie żadnej alternatywy. Musimy precyzyjnie określić, o co nam chodzi. Najlepszym pomysłem byłby powrót do pierwotnych planów - kielichy poddać tylko renowacji, a zagospodarować plac Szewczyka.
Michał Smolorz, publicysta: Mamy do czynienia z intelektualnym terroryzmem. Nieliczna, ledwie kilkudziesięcioosobowa grupa fanatycznych wielbicieli mitycznych kielichów katowickiego dworca terroryzuje trzystutysięczne miasto, podpierając się nikomu nieznanymi "autorytetami". Wmawia nam, że to "arcydzieło", które u każdego normalnego człowieka wywołuje chęć natychmiastowego podłożenia dynamitu, w istocie jest jakimś zapoznanym cudem architektury, a kto tego nie docenia, ten jest głupi, prowincjonalny, niedouczony i ma zły gust.
Po raz kolejny polecam lekturę baśni Hansa Christiana Andersena "Nowe szaty króla", gdzie dwóch szalbierzy wmawiało całemu królestwu, że szyją cudowną odzież dla władcy, a każdy, kto jej nie widzi, jest głupi i nie nadaje się na swój urząd. I wszyscy się zachwycali, póki małe dziecko nie krzyknęło, że król jest nagi. Więc ja stawiam się w roli tego dziecka i wrzeszczę ile sił, że to paskudztwo dawno już należało usunąć z krajobrazu Katowic.
- 173 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
49 głosów
-
Katowice to nie wieś, publicysta to nie architekt
felucjan
22.07.10, 22:31
Toś Pan Panie Smolorz przesmolił odrobinkę. :) Warto powalczyć o ten budynek.Panu może on się kojarzy tylko z komuną, ale to Pana problem.»
-
Katowice to nie wieś. "Fanatycy terroryzują mia...
siostraheli
23.07.10, 15:01
Ależ pan smolisz, panie Smolorz, aż żal dupę ściska. Uszok i Smolorz to wykształciuchy w pierwszym pokoleniu. Technokraci bez krzty wrażlwości wizualnej i pojęcia o architekturze i sztuce. »
-
Katowice to nie wieś. "Fanatycy terroryzują mia...
alicia75
26.07.10, 12:31
Brawo, Panie Robercie! Ratuje się nędzne kamieniczki, bo mają gipsowe zdobionka z czasów kiczowatej architektury, stawia się krasnale w ogródkach i buduje się koszmarki ze spadzistymi »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


