Zamknięty chodnik ludzi nie odstrasza
20.10.2011
, aktualizacja: 20.10.2011 00:36
Płot, który zagrodził przejście pod mostem na ul. Mikołowskiej, nie odstraszył przechodniów ciągnących na katowicki dworzec. Ruchliwą jezdnią ciągną tłumy. - Dojdzie do masakry - ostrzegają kierowcy, którzy muszą wymijać ludzi
ZOBACZ TAKŻE
- Mogliśmy mieć piękny dworzec, a będzie kurnik (23-02-12, 07:39)
- Miasto "aresztowało" budkę telefoniczną (04-11-11, 14:40)
- Pod torami posypały się mandaty (22-10-11, 00:56)
- Plac w centrum Katowic ciągle czeka na patrole (13-10-11, 02:04)
Robotnicy płot zastawiający drogę pod mostem ustawili kilka dni temu. Zagrodzili przejście, a metalowy płot ustawili też wzdłuż filarów na całej długości jezdni pod mostem. Rozstawili też tabliczki informujące o tym, że trzeba zawrócić i przejść drugą stroną. Mało kogo to jednak odstraszyło. - W godzinach szczytu to prawdziwy horror. Ulicą idą całe tłumy. Miejsca jest mało, a ludzie jak gdyby nigdy nic wymijają się na ulicy. Kilkanaście centymetrów obok przemykają auta, ciężarówki i autobusy. Widziałem nawet matkę z wózkiem, która tędy szła. W poniedziałek musiałem ostro hamować, żeby nie najechać kilku osób. To się skończy masakrą - zatelefonował do nas jeden z czytelników.
Sprawdziliśmy i przechodnie rzeczywiście nic nie robią sobie z zakazów. We wtorek około godziny 14 skrajem jezdni szło kilkanaście osób. Spokojnie omijali barierki ze znakiem zakazu przejścia i dalej szli ulicą. Jedna z kobiet po ulicy ciągnęła na kółkach dużą walizę. - Spieszę się, a dojście na dworzec i tak już jest utrudnione. Powinni wytyczyć jakieś porządne zadaszone przejście, a nie zamykać od razu pół mostu. Przecież tu nic nie remontują - mówiła. - Tu są zaraz światła i samochody nie jadą za szybko. Trzeba tylko uważać. Zresztą jak mamy iść? - pytał idący za nią mężczyzna.
Droga jest rzeczywiście kłopotliwa, bo żeby nie złamać przepisów, trzeba trzy razy przekroczyć światła i przejść pod mostem drugą stroną. Razem to około czterech minut więcej.
Dariusz Czapla z katowickiego magistratu informuje, że przejście zostało zamknięte w związku z przebudową ulic prowadzących do budowanego w miejscu dworca centrum handlowego. - To wynika z podziału zadań. Miasto zgodnie z umową musi zmodernizować układ komunikacyjny. Przejście pod mostem zostało zamknięte, bo rozpoczyna się budowa muru oporowego przy skarpie wzdłuż torów, tak żeby następnie ulica Słowackiego mogła zostać poszerzona. Zostanie otwarte za miesiąc, są odpowiednie znaki, ale ludzi nie upilnujemy - rozkłada ramiona Czapla.
Pomoc obiecuje za to straż miejska. Na naszą prośbę na miejsce przyjechał Krzysztof Król, zastępca komendanta katowickich strażników. Kiedy zobaczył ciągnące po ulicy tłumy, złapał się za głowę. - To skrajnie nieodpowiedzialne. Nie mogłem uwierzyć, kiedy zobaczyłem, jak po ulicy jedna z kobiet pcha wózek z dzieckiem. Przyślemy tu patrol, żeby przypilnował ludzi, choć to nie jest rozwiązanie na dłuższą metę. Tędy przewijają się codziennie inne osoby, więc mandaty nie odniosą skutku - przyznaje Król.
Dodaje, że podobny problem jest po drugiej stronie dworca pod mostem przy ul. św Jana. Tutaj z tych samych powodów robotnicy zagrodzili przejście nie tylko pod mostem, ale częściowo przez ul. Dworcową. Ludzie też wędrują jezdnią między samochodami. - Cały zamęt bierze się z niechlujności firmy, która prowadzi prace w obydwu miejscach. Chce wszystko zrobić jak najmniejszym kosztem. A sama barierka ze znakiem nie wystarczy. Już zobowiązaliśmy firmę, żeby ustawiła płoty zagradzające przejście pod mostem na ul. Jana o wiele wcześniej, tak żeby ludzie od razu wiedzieli, że nie ma co iść dalej. To samo będziemy musieli zrobić z drugim mostem - dodaje Król.
Sprawdziliśmy i przechodnie rzeczywiście nic nie robią sobie z zakazów. We wtorek około godziny 14 skrajem jezdni szło kilkanaście osób. Spokojnie omijali barierki ze znakiem zakazu przejścia i dalej szli ulicą. Jedna z kobiet po ulicy ciągnęła na kółkach dużą walizę. - Spieszę się, a dojście na dworzec i tak już jest utrudnione. Powinni wytyczyć jakieś porządne zadaszone przejście, a nie zamykać od razu pół mostu. Przecież tu nic nie remontują - mówiła. - Tu są zaraz światła i samochody nie jadą za szybko. Trzeba tylko uważać. Zresztą jak mamy iść? - pytał idący za nią mężczyzna.
Droga jest rzeczywiście kłopotliwa, bo żeby nie złamać przepisów, trzeba trzy razy przekroczyć światła i przejść pod mostem drugą stroną. Razem to około czterech minut więcej.
Dariusz Czapla z katowickiego magistratu informuje, że przejście zostało zamknięte w związku z przebudową ulic prowadzących do budowanego w miejscu dworca centrum handlowego. - To wynika z podziału zadań. Miasto zgodnie z umową musi zmodernizować układ komunikacyjny. Przejście pod mostem zostało zamknięte, bo rozpoczyna się budowa muru oporowego przy skarpie wzdłuż torów, tak żeby następnie ulica Słowackiego mogła zostać poszerzona. Zostanie otwarte za miesiąc, są odpowiednie znaki, ale ludzi nie upilnujemy - rozkłada ramiona Czapla.
Pomoc obiecuje za to straż miejska. Na naszą prośbę na miejsce przyjechał Krzysztof Król, zastępca komendanta katowickich strażników. Kiedy zobaczył ciągnące po ulicy tłumy, złapał się za głowę. - To skrajnie nieodpowiedzialne. Nie mogłem uwierzyć, kiedy zobaczyłem, jak po ulicy jedna z kobiet pcha wózek z dzieckiem. Przyślemy tu patrol, żeby przypilnował ludzi, choć to nie jest rozwiązanie na dłuższą metę. Tędy przewijają się codziennie inne osoby, więc mandaty nie odniosą skutku - przyznaje Król.
Dodaje, że podobny problem jest po drugiej stronie dworca pod mostem przy ul. św Jana. Tutaj z tych samych powodów robotnicy zagrodzili przejście nie tylko pod mostem, ale częściowo przez ul. Dworcową. Ludzie też wędrują jezdnią między samochodami. - Cały zamęt bierze się z niechlujności firmy, która prowadzi prace w obydwu miejscach. Chce wszystko zrobić jak najmniejszym kosztem. A sama barierka ze znakiem nie wystarczy. Już zobowiązaliśmy firmę, żeby ustawiła płoty zagradzające przejście pod mostem na ul. Jana o wiele wcześniej, tak żeby ludzie od razu wiedzieli, że nie ma co iść dalej. To samo będziemy musieli zrobić z drugim mostem - dodaje Król.
- 28 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Zamknięty chodnik ludzi nie odstrasza
dzikuska_sk
20.10.11, 07:15
Najlepiej zagrodzić wszelkie chodniki i przejścia, oraz wyznaczyć drogę okrężną np. przez Ligotę (chociaż nie wiem czy tam nie ma akurat jakiś remontów...). Cóż się będą piesi pętać po »
-
Zamknięty chodnik ludzi nie odstrasza
kozalesz
20.10.11, 14:03
Ja chyba jedyny głupi zawróciłem i poszedłem do świateł. Z drugiej strony, powinni dać wczesniej tabliczkę, że przejcia nie ma, a nie dopiero przed wiaduktem.»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter




