Plac w centrum Katowic ciągle czeka na patrole

Anna Malinowska
13.10.2011 , aktualizacja: 13.10.2011 02:05
A A A Drukuj
Na placu Oddziałów Młodzieży Powstańczej dzieją się cuda. Policja twierdzi, że jej statystyki tego nie potwierdzają Fot. Bartlomiej Barczyk / Agencja Gazeta Na placu Oddziałów Młodzieży Powstańczej dzieją się cuda. Policja twierdzi, że jej statystyki tego nie potwierdzają
Źle się dzieje na placu Oddziałów Młodzieży Powstańczej w Katowicach. Porysowane karoserie, przebite opony aut, wymuszanie pieniędzy od przechodniów - to na placu codzienność. - Nie ma zgłoszeń, nie ma problemu - twierdzi policja
SONDAŻ
Czy na placu przed dworcem PKP jest bezpiecznie?

Tak
Nie

Kiedy zaczęła się przebudowa katowickiego dworca, plac Oddziałów Młodzieży Powstańczej stał się jednym z najbardziej newralgicznych miejsc w śródmieściu. To tu znajdują się tymczasowa poczekalnia i kasy. Pojawiły się też przystanki busów wożących podróżnych do Pyrzowic, Cieszyna i Krakowa. Na placu przybyło taksówek i ludzi, którzy każdego dnia odwiedzają to miejsce.

I niestety, na placu zaczęło się źle dziać. Opisaliśmy już kulisy wojny taksówkowej. Taksówkarze konkurencyjnych korporacji dziurawią opony, rysują karoserie i wylewają w pobliże zaparkowanych aut fekalia.

- Skoro poszkodowani nie zgłaszają spraw, to problemu nie ma - mówi policja.

- Nie zgłaszamy, bo konkurencja wie, gdzie mieszkamy. Boimy się zemsty - odpowiadają taksówkarze.

Na tym nie koniec. Na placu odbywa się też bezpardonowa wojna o miejsca parkingowe.

- Zaparkowałem auto, blokując kilka innych, ale za szybą zostawiłem kartkę z numerem telefonu. Kiedy wyszedłem z pracy, we wszystkich czterech oponach miałem kapcie - żali się pan Zdzisław, który pracuje tuż przy placu.

Podobna historia spotkała niedawno dwóch innych pracowników jego firmy. - Ktoś przebił nam dwie opony. Parkowaliśmy obok jednej z kopert i trochę na nią wjechaliśmy. Na drugi dzień trzeba było wzywać lawetę - wspominają. Czasem karoseria jakiegoś wozu zostaje oblana cieczą przypominającą stary olej silnikowy, którą bardzo ciężko zmyć.

Mieszkańcy okolicznych kamienic skarżą się z kolei na pijaków, którzy wymuszają pieniądze od przechodniów. - Mówi się, że na ul. Mariackiej jest brudno po imprezach. Zapraszam na plac w każdą sobotę i niedzielę rano. Stosy butelek, śmieci, kał i wymiociny - pomstuje jedna z lokatorek.

Co na to wszystko służby? Pan Zdzisław wezwał policję, kiedy przebito mu opony. Miał pecha, bo nikt niczego nie widział, a kamera zamontowana w pobliżu akurat nie zarejestrowała momentu przebijania opon. Obraca się bowiem dookoła osi i nagrywa nie tylko okolice dworca, ale również plac Andrzeja i sąd okręgowy.

- Zarejestrowany obraz może pomóc, ale na pewno sprawy nie załatwi - mówią pracownicy Miejskiego Centrum Ratownictwa.

Jacek Pytel, rzecznik katowickiej policji, uspokaja, że od 1 września funkcjonariusze musieli interweniować na placu tylko osiem razy, a to znaczy, że jest tam spokojnie. - Statystyki nie kłamią - mówi.

Komentuje Anna Malinowska

Policja twierdzi, że na placu jest spokojnie, bo nikt nie wzywa funkcjonariuszy. No tak, tylko powiedzmy sobie szczerze, ilu z nas wezwie policję do przebitej opony czy porysowanej karoserii? Sytuacje na placu może poprawić tylko prewencja. Jeśli ludzie będą wiedzieli, że można spodziewać się tam patrolu, to pięć razu zastanowią się, zanim podejdą do przechodnia wymusić pieniądze albo obleją komuś auto olejem. Będą się bali, że zostaną złapani na gorącym uczynku.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów