Matka: zabili mi syna. Prokuratura jej nie wierzy

Marcin Pietraszewski
2010-01-18 , aktualizacja: 19.01.2010 00:46
A A A Drukuj
Na ciele Adriana był ślad po uderzeniu, w organizmie cyjanowodór, ktoś groził jego rodzicom. Prokuratura nie dopatrzyła się jednak w tym nic dziwnego i umorzyła sprawę.
W tej sprawie pewne jest tylko jedno: Adrian P., właściciel baru piwnego PIK z Katowic, nie żyje. Jego ciało znaleziono w styczniu 2005 r. w spalonym lokalu. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci było zatrucie dwutlenkiem węgla. Badania toksykologiczne wykryły jednak w organizmie potężną dawkę cyjanowodoru. To mogło świadczyć o tym, że Adrian został otruty.

Rodzice Adriana od samego początku twierdzili, że ich syn został zamordowany, a pożar miał tylko zatrzeć ślady zbrodni. - Były wspólnik syna groził mu od wielu miesięcy, bo chciał siłą przejąć lokal - mówi Henryka P., matka nieżyjącego mężczyzny.

Wersję o zabójstwie potwierdzałby raport patologów, którzy na głowie denata odnaleźli ślad po uderzeniu tępym narzędziem.

W grudniu zeszłego roku śledczy uznali jednak, że Adrian P. padł ofiarą nieszczęśliwego wypadku i zginął w pożarze własnego lokalu. Sprawa jego śmierci została umorzona z powodu "braku danych uzasadniających popełnienie przestępstwa". Ta decyzja zszokowała rodziców Adriana, którzy najpierw napisali skargę do Ministerstwa Sprawiedliwości, potem do prokuratury apelacyjnej, a w końcu okręgowej. Spotykali się z oficerami policji oraz Centralnego Biura Śledczego, odwiedzali profesorów medycyny sądowej, zdobywali prywatne opinie. Żalili się, że nikt nie powołał biegłego z zakresu pożarnictwa, nie zbadano zawartości butelki znalezionej przy ciele syna (teraz to już niemożliwe, bo w policyjnym magazynie odpadło z niej dno i resztki płynu się wylały) i nie przesłuchano kilku kluczowych świadków. To poskutkowało. Teraz akta sprawy przejęli śledczy zajmujący się zwalczaniem przestępczości zorganizowanej katowickiej prokuratury.

- Przeprowadzamy pewne czynności i zdecydujemy, czy istnieją podstawy do wznowienia sprawy śmierci Adriana P. - mówi prokurator Marta Zawada-Dybek, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Szczegółów nie chce zdradzić.

Henryka P. wierzy, że tym razem śledczy podejdą do sprawy rzetelnie. - Bo w państwie prawa nie może być tak, że zabójcy chodzą po ulicy, a zwykli ludzie prowadzą prywatne śledztwa - mówi kobieta.

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

  • Czego można oczekiwać po ... sowa_46 19.01.10, 07:24

    prokuratorze, którego członek rodziny był wspólnikiem ofiary?Policja, prokuratura i sądownictwo to najgorsze dziadostwo pośród służbpublicznych, są nawet gorsi od bandytów bo przed bandytą »

  • Matka: zabili mi syna. Prokuratura jej nie wierzy anna22290 19.01.10, 09:02

    tak dziala w Polsce sadownictwo opoznione w stosunku do Niemiec o jedna epoke ,zamkniete w sobie srdowisko liczace swoje dochody wyceny przestepst wedlug wlasnego prywatnego cennika ,ludzie »

  • Niech GW dalej wyśmiewa tych... nowak11 19.01.10, 09:23

    ...co chcieli w Polsce walczyć z układem na szczeblu centralnym i układzikami"w terenie".Układów nie ma? he he he....»