Prosty scenariusz z nieoczekiwaną puentą

Anna Malinowska
08.02.2012 , aktualizacja: 09.02.2012 11:50
A A A Drukuj
Night club Fot. Przemek Jendroska / AG Night club
Najpierw przed kamerą wystąpiły dwie koleżanki, potem reżyser stał się aktorem, a nieco później przyszedł feralny SMS.
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Fakt, panie władzo, wystąpiłam w filmie porno, w trójkąciku. On jeden i nas dwie. Fakt, dostałam za to 1200 zł, ale liczyłam na dyskrecję! A teraz, fakt, dostałam SMS. Mam zapłacić 500 zł, bo inaczej wpuszczą film do sieci. No jak tak można?!

Film na własne potrzeby

Bytom, początek tygodnia. W okienko, za którym dyżuruje policjant, młoda dziewczyna wkłada głowę i zgłasza sprawę: - Jestem szantażowana!

Mówi, jak było. Od jakiegoś czasu pracowała z koleżanką w jednym z erotycznych klubów w centrum miasta. Ot, taniec na rurze. Trzeba się pokręcić, powyginać. Kokosów nie ma, bo klienci raczej nie wkładają tancerkom napiwków w stringi. To jest Bytom, ludzie nie są majętni.

23-latka, z ładnym ciałem, przyjechała z małej miejscowości. Nie powie, jakiej, bo rodzina nie wie, co robi, i lepiej powiedzieć mniej niż więcej. Starsza o rok koleżanka, bytomianka, ciągle w stresie, że jeszcze ktoś znajomy wejdzie do klubu i rozpozna, kto się wije na scenie.

Na dodatek szef klubu słabo płaci. No i wtedy znalazł się w internecie ten anons.

Polak, 30-latek na stałe mieszkający w Niemczech, szukał dwóch młodych kobiet do filmu. Produkcja na własne potrzeby. Cel: zaspokojenie własnych fantazji - on sam i dwie kobiety w akcji. Obietnica: poza nim filmu nikt nigdy nie zobaczy; dyskrecja gwarantowana. Oferta: po 1200 zł dla każdej z pań.

Starsza z dziewcząt od razu pomyślała, że to okazja, której nie można przepuścić. Namówiła młodszą.

Plan filmowy w wynajętym mieszkaniu w bytomskiej kamienicy. Wszystko profesjonalnie, umowy po polsku i angielsku. Młodsza tylko się upewniła, czy jest zapis o dyskrecji, i podpisała. Potem wszystko poszło gładko, bo scenariusz nie był skomplikowany. Najpierw przed kamerą wystąpiły dwie koleżanki, potem reżyser, scenarzysta i producent w jednym ustawił kamerę na statywie i stał się aktorem. Gdy sceny zostały zarejestrowane, mężczyzna wypłacił dziewczynom wynagrodzenie.

Pieniądze albo YouTube

Kilka dni potem młodsza idzie ulicą. Ogląda wystawy sklepów, gdy telefon sygnalizuje nadchodzący SMS. Czyta, blednąc: "Pamiętaj, że podpisałaś umowę także po angielsku. Jest tam zapis, że mogę wrzucić nasz film na YouTube'a. Możemy się dogadać, ale musisz mi zapłacić".

"Zgadzam się" - odpisała bez namysłu.

W odpowiedzi: "500 zł".

Młodsza: "Nie mam tyle, błagam. Zgodzę się na 400".

"OK".

Młodsza myśli: "Teraz zapłacę, a za chwilę zażądają więcej". Pędzi na komisariat i wkłada głowę w okienko dyżurnego.

- To nie może trafić do sieci, tego nigdy nie mogą zobaczyć moi rodzice i znajomi - podkreśla, kończąc zeznawać.

Policjanci uzgadniają, że poszkodowana spełni żądania szantażysty. Postępuje zgodnie z instrukcją: pieniądze ma zostawić w kopercie w jednym z bytomskich sklepów, a stamtąd od razu iść na przystanek autobusowy i odjechać w kierunku Katowic.

Robi, co szantażysta każe. Policjanci zastawiają pułapkę. W ich ręce wpada... starsza koleżanka.

Podziel się

  • 48 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    60 głosów

  • Prosty scenariusz z nieoczekiwaną puentą rene_9 08.02.12, 20:44

    Po co zastanawiać się nad istotnymi rzeczami? Macie tu dupy do oglądania, ślińcie się i śpijcie słodko, Polacy! Gazeta zadbała o poziom informacji dla was.»

  • Prosty scenariusz z nieoczekiwaną puentą baalsaack 08.02.12, 23:23

    Tekst fajny, bo nie demonizuje tej branży.»

  • Panie Adamie Michnik? wejsunek42 08.02.12, 23:39

    gdzie Pan wyszukuje takie gwiazdy dziennikarstwa? bo GW jedzie na łeb na szyję w kierunku szmatławców dla praczek i kucharek..a co do sprawy..no cóż ..zwykłe ryzyko zawodowe normalnej k.....»