Gdy na dworze silny mróz zapomnij o rosołku
01.02.2012
, aktualizacja: 01.02.2012 13:40
Najlepsze na mrozy jest menu takie, jak serwują jadłodajnie dla bezdomnych - mówi prof. Jacek Jania, polarnik z Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego.
ZOBACZ TAKŻE
- Zamarznięte rury dają w kość mieszkańcom regionu (16-02-12, 09:00)
- Mróz? Stringi zostaw w komodzie i załóż dwie pary skarpetek (10-02-12, 20:05)
- Zimne kaloryfery w Wodzisławiu. Awaria ciepłociągu (05-02-12, 15:43)
- Na mrozie można zarobić. Nawet 30 zł za 15 minut pracy (02-02-12, 18:37)
- Będzie zimno. Nawet 24 kreski poniżej zera (01-02-12, 19:31)
Magdalena Warchala: Wszyscy wokół narzekają na zimno, ale dla pana takie temperatury to pewnie nic nadzwyczajnego.
Prof. Jacek Jania: Na Spitsbergenie, gdzie od wielu lat prowadzę badania lodowców, zdarzało mi się pracować już przy minus 35 stopniach. Zazwyczaj jednak nasze misje na Arktyce planujemy podczas polarnej wiosny, która zaczyna się na przełomie marca i kwietnia, a wówczas temperatury są niewiele niższe niż teraz w Polsce. No, może jakieś minus 20-25 stopni.
To chyba trzeba się wyjątkowo ciepło ubrać?
- To prawda, ale grube ubrania nie są zbyt wygodne. Dlatego kiedy maszerujemy na nartach, najczęściej ubieramy się lżej, bo i tak w ruchu człowiek się rozgrzewa. Dopiero kiedy docieramy do celu, gdzie prowadzimy np. odczyty instrumentów, wyjmujemy z plecaków dodatkowe puchowe kurtki i spodnie. Niezbyt wygodne są też kombinezony, które zakładamy do jazdy skuterem śnieżnym. Za to świetnie chronią przed mrozem i są nieprzemakalne, a dodatkowo kolorowe, żeby było je widać na śniegu, gdy ktoś się zgubi albo zepsuje mu się skuter. Konieczny jest też szczelny hełm albo maska i gogle, chroniące twarz i oczy. Jednak najlepiej trzeba się zabezpieczyć przed biwakiem na śniegu. Podstawa to grube puchowe śpiwory, najlepiej od razu dwa, które odizolują ciało od podłoża. Mimo wszystko przy takich mrozach mało kto ma ochotę spać w namiocie. Jeśli jest dzień polarny, lepiej pracować 24 godziny na dobę, żeby szybciej wrócić do ciepłej bazy.
Na gorący posiłek?
- Na pewno nie na cienki rosołek czy pomidorówkę. Najlepsza jest zawiesista zupa: gulaszowa albo grochówka z mięsną wkładką, a na drugie też coś mięsnego. Wegetarianie mają podczas mrozów licho, bo rozgrzewające jedzenie powinno być wysokokaloryczne. Menu polarników jest w gruncie rzeczy podobne do tego serwowanego zimą w jadłodajniach dla bezdomnych. W przerwach między posiłkami warto przegryźć czekoladę czy batonik i napić się słodkiej herbaty z cytryną. Pijemy ją z grubych termosów, bo nalana do kubka natychmiast ścina się w bryłę lodu. Alkohol jest zakazany. Rozszerza drobne naczynia krwionośne na twarzy, co może prowadzić do odmrożeń. Choć po kieliszku czujemy się pozornie rozgrzani, nasz organizm szybciej się wychładza.
Zatem jak skutecznie i bezpiecznie się rozgrzać?
- Tylko poprzez ruch. Kiedy komuś na pustkowiu zepsuje się skuter, najgorsze, co może zrobić, to siedzieć i czekać na pomoc. Takie zachowanie grozi zaśnięciem, i to na wieki. Jedyne, co można zrobić, to chodzić wokół skutera, biegać, tupać, pokrzykiwać. To ostatnie służy nie tylko rozgrzaniu, ale też odstraszeniu niedźwiedzi polarnych, które może zwabić zapach człowieka.
Prof. Jacek Jania: Na Spitsbergenie, gdzie od wielu lat prowadzę badania lodowców, zdarzało mi się pracować już przy minus 35 stopniach. Zazwyczaj jednak nasze misje na Arktyce planujemy podczas polarnej wiosny, która zaczyna się na przełomie marca i kwietnia, a wówczas temperatury są niewiele niższe niż teraz w Polsce. No, może jakieś minus 20-25 stopni.
To chyba trzeba się wyjątkowo ciepło ubrać?
- To prawda, ale grube ubrania nie są zbyt wygodne. Dlatego kiedy maszerujemy na nartach, najczęściej ubieramy się lżej, bo i tak w ruchu człowiek się rozgrzewa. Dopiero kiedy docieramy do celu, gdzie prowadzimy np. odczyty instrumentów, wyjmujemy z plecaków dodatkowe puchowe kurtki i spodnie. Niezbyt wygodne są też kombinezony, które zakładamy do jazdy skuterem śnieżnym. Za to świetnie chronią przed mrozem i są nieprzemakalne, a dodatkowo kolorowe, żeby było je widać na śniegu, gdy ktoś się zgubi albo zepsuje mu się skuter. Konieczny jest też szczelny hełm albo maska i gogle, chroniące twarz i oczy. Jednak najlepiej trzeba się zabezpieczyć przed biwakiem na śniegu. Podstawa to grube puchowe śpiwory, najlepiej od razu dwa, które odizolują ciało od podłoża. Mimo wszystko przy takich mrozach mało kto ma ochotę spać w namiocie. Jeśli jest dzień polarny, lepiej pracować 24 godziny na dobę, żeby szybciej wrócić do ciepłej bazy.
Na gorący posiłek?
- Na pewno nie na cienki rosołek czy pomidorówkę. Najlepsza jest zawiesista zupa: gulaszowa albo grochówka z mięsną wkładką, a na drugie też coś mięsnego. Wegetarianie mają podczas mrozów licho, bo rozgrzewające jedzenie powinno być wysokokaloryczne. Menu polarników jest w gruncie rzeczy podobne do tego serwowanego zimą w jadłodajniach dla bezdomnych. W przerwach między posiłkami warto przegryźć czekoladę czy batonik i napić się słodkiej herbaty z cytryną. Pijemy ją z grubych termosów, bo nalana do kubka natychmiast ścina się w bryłę lodu. Alkohol jest zakazany. Rozszerza drobne naczynia krwionośne na twarzy, co może prowadzić do odmrożeń. Choć po kieliszku czujemy się pozornie rozgrzani, nasz organizm szybciej się wychładza.
Zatem jak skutecznie i bezpiecznie się rozgrzać?
- Tylko poprzez ruch. Kiedy komuś na pustkowiu zepsuje się skuter, najgorsze, co może zrobić, to siedzieć i czekać na pomoc. Takie zachowanie grozi zaśnięciem, i to na wieki. Jedyne, co można zrobić, to chodzić wokół skutera, biegać, tupać, pokrzykiwać. To ostatnie służy nie tylko rozgrzaniu, ale też odstraszeniu niedźwiedzi polarnych, które może zwabić zapach człowieka.
- 11 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
18 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter



