Centrum Nauki w Metropolii Silesia

Tomasz Malkowski
16.01.2012 , aktualizacja: 16.01.2012 13:13
A A A Drukuj
Centrum Nauki ''Kopernik'' w Warszawie odniosło niebywały sukces, ale to wcale nie oznacza, że i na Śląsku musi się udać Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta Centrum Nauki ''Kopernik'' w Warszawie odniosło niebywały sukces, ale to wcale nie oznacza, że i na Śląsku musi się udać
Centrum Nauki to projekt, który może dodać skrzydeł Metropolii Silesia! Zamiast się kłócić o lokalizację, miasta powinny działać w tej sprawie razem - przekonuje Tomasz Malkowski, architekt i dziennikarz
Centrum Nauki ''Kopernik'' w Warszawie
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Centrum Nauki ''Kopernik'' w Warszawie
Centrum Nauki ''Kopernik'' w Warszawie
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Centrum Nauki ''Kopernik'' w Warszawie
Centrum Nauki - to dwa słowa, które na naszym śląsko-zagłębiowskim podwórku ostatnio mocno rozpalają wyobraźnię włodarzy i mieszkańców, choć głównie tych pierwszych. Zwykli ludzie czują się w tej dyskusji odstawieni na bok, bo nikt ich nie pyta o zdanie (nie licząc sond internetowych czy petycji Ruchu Autonomii Śląska).

Jak zwykle najważniejsze decyzje dotyczące ważnych obiektów publicznych zapadają bez udziału mieszkańców, w zaciszu gabinetów. Uważam, że cała dyskusja wokół Centrum Nauki, zwłaszcza jego lokalizacji, która toczyła się w zeszłym roku - była kompletnie bezsensowna i bezproduktywna. To raczej prowincjonalny spór, a nie rzeczowa debata! Miasta zaczęły się przekrzykiwać, w którym powinno stanąć Centrum Nauki. Politycy używali wówczas bojowych słów: "nie poddamy się", "nie składamy jeszcze broni" itp. Parafrazując naszego współczesnego klasyka - zastanawiam się, czy mamy do czynienia z wojną śląsko-śląską? Bez woli politycznej tak wielka inwestycja nie powstanie. Wiele projektów, i to doskonałych architektonicznie, wylądowało w koszu z powodu sporów. Przykładem otocznie Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie - od 20 lat kolejne ekipy chcą tam przeforsować swój plan, wikłając się w niekończące się polityczne przepychanki. Wydawało się, że pierwsze zostanie tam zbudowane Muzeum Sztuki Nowoczesnej, ale jego realizacja wciąż przesuwana jest w czasie, a ostatnio zawisła na włosku. W efekcie w centrum stolicy jest wielka dziura!

Czy Centrum Nauki jest potrzebne?

W zamieszaniu wokół śląskiego Centrum Nauki nasze lokalne władze działają impulsywnie i bez pomyślunku. Jak zwykle zaczynamy od końca. A wpierw powinna być rzeczowa debata - czy w ogóle jest nam potrzebne Centrum Nauki? To, że Kopernik okazał się w Warszawie niebywałym sukcesem, nie oznacza wcale, że i na Śląsku musi się powtórzyć ten scenariusz. To jak z "efektem Bilbao", gdzie w poprzemysłowym, zaniedbanym baskijskim mieście postanowiono wybudować ikonę architektury - Muzeum Guggenheima projektu Franka Gehry'ego. Rozpoczęto też wiele innych ambitnych projektów rewitalizacyjnych. Miasto nagle stało się atrakcyjne dla turystów i rozpoczął się w nim trwający do dziś proces przemiany.

Wiele miast na świecie chciało potem powtórzyć sukces Bilbao, myślały, że wystarczy zbudować ikoniczny budynek światowej sławy architekta. Ale nigdzie nie było już drugiego "efektu Bilbao". Może więc wcale nie jest nam potrzebne Centrum Nauki? Śląsk słynie z muzyki, mamy tu świetną Akademię Muzyczną, genialne orkiestry z NOSPR-em na czele, niesamowicie zdolnych i cenionych muzyków i kompozytorów. Od kilku lat organizowane są tu festiwale muzyczne, cenione przez krytyków, ale i przyciągające tłumy wyrobionej publiczności. Tauron Nowa Muzyka czy Off Festival są jednymi z najważniejszych imprez w tej części Europy. Może na Śląsku powinno powstać Centrum Muzyki? Rzucam tę myśl nie po to, by przekreślać plany budowy Centrum Nauki, ale by pokazać, że poszliśmy na jakiś skrót myślowy. Chcemy powtórzyć "efekt Kopernika", ale czy wiemy, po co?

Chore ambicje polityków

Spór o lokalizację Centrum Nauki tak naprawdę jest sporem politycznym, ambicjonalnym. Nikt nie pytał urbanistów, gdzie najlepiej zbudować obiekt, który będzie dużym generatorem ruchu. Taki obiekt musi być świetnie skomunikowany. Jestem fanem poindustrialnych obiektów, ale one często położone są peryferyjnie. Centrum Nauki w Elektrociepłowni Szombierki - super! Tylko jak tam dojechać? Taka lokalizacja wymaga dużych inwestycji infrastrukturalnych, przebudowy ulic, dogadania się z władzami miasta. Także komunikacja publiczna musi być dostosowana tak, by pod Centrum Nauki podjeżdżały autobusy i tramwaje. Przy elektrociepłowni jest przystanek kolejki wąskotorowej, ale jej pociągi kursują tylko latem. No i sam stan kolejki pozostawia wiele do życzenia.

Inne propozycje dla lokalizacji Centrum Nauki to teren po kopalni Katowice. Jest tam wysyp inwestycji o znaczeniu ponadregionalnym. Trwa budowa Muzeum Śląskiego, Międzynarodowego Centrum Kongresowego, a w najbliższym czasie powstanie jeszcze sala symfoniczna NOSPR-u. Wszystko obok ikony Katowic - hali Spodka. Budowa Centrum Nauki byłaby dopełnieniem albo przepełnieniem. Tak duża koncentracja wielkich i ważnych obiektów stworzyłaby trochę pomnikowy Akropol albo Forum Romanum. Byłoby to jedyne takie miejsce w Polsce - to fakt. Ikona obok ikony, ludzie przyjeżdżaliby z daleka, parkowali samochody i chodzili od atrakcji do atrakcji, a potem wsiadaliby z powrotem do aut i wracali do siebie. Powstałby trochę taki supermarket (bez obrazy dla szacownych instytucji) - ale jak w centrum handlowym, wszystko, co potrzebne, byłoby w zasięgu ręki, nie trzeba byłoby wyścibiać nosa poza ten piękny, ale wyabstrahowany kawałek miasta. A zdrowe miasto to twór różnorodny. Ważne obiekty, dzieła architektury są jak rodzynki, którymi poprzetykane jest miejskie "ciasto". Dlatego uważam, że budowa Centrum Nauki na terenie po kopalni Katowice byłaby błędem, bo przemieni to miejsce w monumentalną, monofunkcyjną dzielnicę kulturową, ale nie stworzy zdrowej tkanki miejskiej.

Rzucam luźno te wszystkie myśli, by pokazać, że w całej "dyskusji" wokół Centrum Nauki zabrakło rzeczywistego pochylenia się nad konkretnymi problemami, nie było też żadnych prób prognozowania skutków tej inwestycji.

Centrum Nauki - idea dla Metropolii

Uważam, że budowa Centrum Nauki to piękna idea, którą powinny żyć wszystkie miasta naszego regionu. Spory, komu ma przypaść wisienka na torcie, są niepoważne. Moi rówieśnicy nie mają w sobie tego zaściankowego myślenia. Oni czują się mieszkańcami Metropolii, niezależnie, czy ona faktycznie istnieje, czy nie. Dla nas mentalnie ona już jest. Mieszkamy w jednym mieście, studiujemy bądź pracujemy w drugim, w trzecim chodzi się do knajpy, w czwartym na koncerty, w piątym fajnie jest się powłóczyć. Ja sam czuję się mieszkańcem Metropolii, choć na emigracji. Dlatego nie rozumiem tej walki śląsko-śląskiej o ideę, która nas powinna łączyć.

Centrum Nauki to wręcz wymarzona inwestycja, by zrealizował ją GZM. Wpisuje się we wszystkie jego działania. Metropolia powinna mieć wspólną strategię rozwoju, wspólne planowanie przestrzenne. Na razie to kuleje. Gdyby faktycznie istniała taka strategia, wiedzielibyśmy, które miejsce najlepiej nadaje się pod budowę Centrum Nauki. Wszystkie miasta wchodzące w skład GZM-u miałyby wpływ na tę inwestycję, czułyby się za nią współodpowiedzialne i nie byłoby sporów prowadzących donikąd. Może wybranie kilku optymalnych lokalizacji należałoby poddać pod publiczną dyskusję poprzez organizację referendum? Wtedy także mieszkańcy czuliby się włączeni w budowę Centrum Nauki, poczuliby się w końcu współodpowiedzialni za Metropolię.

Właśnie takie prestiżowe projekty są najlepszym cementem scalającym miasta. Bo co dziś robi nasza metropolia? Gdyby zapytać mieszkańców - jestem pewny, że większość ludzi nie potrafiłaby odpowiedzieć na to pytanie.

Na stronie internetowej GZM-u znalazłem priorytety działań na 2012 rok. Czytam i oczom nie wierzę: „Najważniejszym celem Górnośląskiego Związku Metropolitalnego jest realizacja grupowego zakupu energii elektrycznej nie tylko przez miasta tworzące Metropolię »Silesia «, ale również inne samorządy”. Zakup energii to sprawa ważna, ale prozaiczna i oczywista. Ale czy po to tworzymy metropolię, by mieć tylko niższe rachunki za prąd? Czy to idea, która nas scali? Czy to porwie ludzi? Czy dzięki temu dąbrowianie, katowiczanie, chorzowianie i gliwiczanie poczują się mieszkańcami jednej metropolii? Szczerze wątpię.

Zakończmy zaściankowe spory i myślenie zawężone do własnego podwórka. Zacznijmy myśleć jak mieszkańcy Metropolii Silesia! Podziały już raz odebrały nam szansę na wielką imprezę. Euro 2012 przeszło nam koło nosa właśnie dlatego, że nasze miasta nie działały wspólnie. Katowice same nie zawojują świata, podobnie Bytom, Jaworzno czy Ruda Śląska. Ale razem tworzymy dwumilionowy ośrodek o niebywałym potencjale. Budowa Centrum Nauki to idea, która w końcu może dodać skrzydeł GZM-owi. Bo na razie nasza Metropolia to kompletny nielot!

Autor jest redaktorem miesięcznika "Architektura-murator"

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów