Jerzy Gorzelik chce wpisać Górny Śląsk na listę UNESCO

Anna Malinowska
12.01.2012 , aktualizacja: 12.01.2012 15:02
A A A Drukuj
Najcenniejsze są Nikiszowiec z Giszowcem, a może jakaś zabytkowa kopalnia? Jerzy Gorzelik, członek zarządu województwa śląskiego, chce, by śląskie skarby zostały wpisane na Listę światowego dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego. O tym, które miejsca i obiekty zostaną zarekomendowane w piśmie do UNESCO, zdecydują historycy sztuki i architekci
Osiedle na Giszowcu ma tło z innej epoki
fot. Bartłomiej Barczyk / Agencja Gazeta
Osiedle na Giszowcu ma tło z innej epoki
Według Gorzelika najlepiej byłoby stworzyć coś podobnego do Szlaku Zabytków Techniki. Mogłyby się na tej liście znaleźć nie tylko miejsca ze Śląska, lecz także z Zagłębia. Wszystkie powinny jednak do siebie pasować, bo inaczej trudno będzie to dobrze uzasadnić. A zdaniem Aleksandry Wacławczyk, zastępczyni sekretarza generalnego polskiego komitetu ds. UNESCO, dobre uzasadnienie wniosku to klucz do sukcesu.

Dariusz Walerjański, kierownik Międzynarodowego Centrum Dokumentacji i Badań nad Dziedzictwem Przemysłowym dla Turystyki w Zabrzu, który jest jedną z osób zaproszonych do pracy w grupie inicjatywnej, opowiada się za ograniczeniem się do Górnego Śląska. - Bo chociaż w Zagłębiu też są obiekty poprzemysłowe, to mają już inną niż Śląsk specyfikę - argumentuje zabrzański historyk.

Oprócz Gorzelika i Walerjańskiego listę propozycji tworzyć będą m.in. Adam Hajduga z Wydziału Promocji Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego, Leszek Jodliński, dyrektor Muzeum Śląskiego, i Jacek Owczarek ze Śląskiego Centrum Dziedzictwa Kulturowego.

Na Liście światowego dziedzictwa są już obiekty poprzemysłowe z Niemiec - huta w Völklingen i kompleks górniczy Zollverein w Essen, zaś w tym roku rozpatrzony ma być wniosek złożony przez Pas-de-Calais, przemysłowy okręg we Francji. Czy Śląsk ma coś wyjątkowego, czego tamtym miejscom brakuje?

- Chcemy pokazać, że przemysł tutaj nie tylko dawał pracę, lecz także wpływał na kulturę i całą infrastrukturę. Np. dzięki jednej kopalni rosło osiedle mieszkaniowe, budowano szpital, kościół czy szkołę. To wszystko zachowało się do dziś. Chcemy podkreślić społeczną funkcję przemysłu, a tego nie znajdzie się dziś we Francji czy w Niemczech - argumentują Walerjański i Gorzelik.

Ostatnim polskim miejscem wciągniętym na prestiżową listę była w 2006 r. wrocławska Hala Stulecia. O tytuł starają się też inne obiekty - np. Kanał Augustowski i kopalnia w Bochni. Sama procedura jest niezwykle żmudna i długotrwała. Furtką do wpisania na listę UNESCO jest najpierw przyznanie tytułu pomnika historii. Katowicki Nikiszowiec zdobył go po czteroletnich staraniach. Potrzebne są badania, dokumentacje i lobbing wpływowych osób. Ale jest o co walczyć. Obecność na liście przyciąga turystów i inwestorów. - Starania o tytuł powinny zmobilizować mieszkańców właśnie ze względów ekonomicznych. Jeśli na liście pojawia się nowy obiekt, zainteresowanie nim wzrasta nawet o 50 proc. Ludzie, którzy przyjeżdżają, muszą gdzieś zjeść czy odpocząć - przekonuje Walerjański.

Według Gorzelika warto podjąć starania, nawet jeśli szanse na sukces wydają się niewielkie. - Chcemy wreszcie zerwać z wizerunkiem czarnej dziury, a przy okazji wyzwolić potencjał mieszkańców - podkreśla.

Szkoda czasu na UNESCO - komentuje Józef Krzyk

Dajmy sobie spokój z mrzonkami o obecności na liście UNESCO. Moim zdaniem zamiast zastanawiać się nad tym, jakie nasze skarby zasługują na takie wyróżnienie, lepiej zadbać o to, żeby je trochę wypucować. Bo na razie wstyd tu gości zapraszać.

Poza tym szkoda mi czasu na kłótnie, które zapewne wybuchną o to, co jest u nas najcenniejsze i dlaczego. Gdy jedni będą dostarczać argumentów przemawiających na korzyść swojego ukochanego obiektu, inni (już taki mamy paskudny charakter) zrobią wszystko, żeby konkurencyjną propozycję przedstawić w jak najgorszym świetle.

Na Śląsku nie brakuje pięknych miejsc i cennych obiektów, ale nie wierzę w to, aby któreś z nich cokolwiek zyskało, poza honorowym tytułem, przez wpisanie na światową listę dziedzictwa. O to, jak zachęcić inwestorów i turystów, sami musimy się zatroszczyć. Oczywiście czasami wcale nie chodzi o to, żeby króliczka złapać, ale żeby go gonić, ale są króliczki, za którymi nie warto zrobić choćby kilka kroków.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 23 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów