Bojkot dziecięcych ubranek za zrujnowanie kamienicy

Jacek Madeja
16.08.2010 , aktualizacja: 16.08.2010 14:04
A A A Drukuj
Dlaczego mieszkańcy Bytomia nawołują w internecie do bojkotu dziecięcych ubranek firmy Glück? Liczą, że w ten sposób uda im się skłonić właściciela do sprzedaży reprezentacyjnej kamienicy na rogu Chorzowskiej i Katowickiej, która zamienia się w ruinę.
Ulica już w styczniu została częściowo zamknięta, bo dach i górne piętra kamienicy grożą zawaleniem
Fot. Bartłomiej Barczyk/Agencja Gazeta
Ulica już w styczniu została częściowo zamknięta, bo dach i górne piętra kamienicy grożą zawaleniem
Profil "Bytomianie dziękują firmie Glück" na Facebooku otwiera wpis: "W 2004 roku Krystyna Glück kupiła cały kwartał budynków między ul. Chorzowską i Katowicką w Bytomiu. Od tego czasu wyburzyła trzy kamienice, a ostatnią, najpiękniejszą, powoli doprowadza do ruiny. Podziękujmy im za to!".

Internauci nawołują do bojkotu dziecięcych ubranek, które szyje firma, i skrzykują się, żeby wysyłać e-maile w tej sprawie. Protest poparło już ponad 420 osób i z każdym dniem jest ich więcej. - Nie chodzi nam o to, żeby niszczyć wizerunek firmy. Chcemy jej po prostu zrobić wstyd i zmusić w ten sposób do sprzedaży kamienicy, która teraz stoi pusta i z każdym dniem niszczeje - wyjaśnia Daniel Lekszycki z Bytomia, jeden z inicjatorów akcji.

Reprezentacyjna kamienica znajduje się tuż przy wjeździe do centrum Bytomia od strony Katowic. Jeszcze kilka lat temu mieszkali tu ludzie. W 2004 roku za niemal 200 tys. zł kamienicę kupiła od miasta Krystyna Glück. Później za taką samą kwotę dokupiła od prywatnej spółki jeszcze trzy sąsiednie domy przy Katowickiej. Obiecywała, że w budynku przy Chorzowskiej urządzi hotel, ale na obietnicach się skończyło. Opuszczona kamienica straszy zapadającym się dachem i pustymi otworami okiennymi. - Budynek jest, a właściwie był, przepiękny. To kolos, jeśli chodzi o kamienice. Kształtem przypomina katowicki hotel Monopol. Teraz jest w żałosnym stanie. Ten widok odstrasza inwestorów - mówi Lekszycki.

Sprawą doprowadzenia kamienicy do ruiny zajęli się już inspektor nadzoru budowlanego i prokuratura. Interweniowało też miasto, ale nikt nie potrafi skłonić właścicielki do remontu budynku albo jego sprzedaży. - Dla nas to też ważna sprawa. Próbowaliśmy pośredniczyć pomiędzy właścicielką i potencjalnym nabywcą, ale cena, którą proponowała, była zbyt wysoka - mówi Katarzyna Krzemińska-Kruczek, rzeczniczka prasowa bytomskiego magistratu.

Krzysztof Glück, prezes firmy, przekonuje, że właścicielka nie ma już nic wspólnego z firmą. - To moja mama, emerytka. Kiedy kupowała kamienicę, była właścicielką przedsiębiorstwa, ale teraz już nie jest, dlatego nie można nas wiązać z tą sprawą - mówi prezes. Jego zdaniem winne jest miasto. - Sprzedało kamienicę w bardzo złym stanie. Po szczegółowych analizach okazało się, że na niezbędny remont trzeba wydać kilka milionów złotych. Mama chcę sprzedać ten gmach, ale na razie nie znalazł się żaden wiarygodny kupiec - zapewnia Glück.

- To żadne wytłumaczenie. To rodzinna firma, a kiedy kamienica została sprzedana, na temat planów jej zagospodarowania wypowiadał się w prasie właśnie pan Krzysztof Glück. Dlatego z akcji się nie wycofamy - zapewnia Lekszycki.

Przeczytaj: Kamineica może runąć, więc częściowo zamknieto ulicę



Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    34 głosy