Scrabble na polonistyce
2007-06-11
, aktualizacja: 11.06.2007 13:34
Na Uniwersytecie Śląskim działa 12 wydziałów. Przedstawiamy pięć najciekawszych z nich
RAPORTY
Wydział Nauk o Ziemi
To jeden z najwyższych budynków w województwie. W epoce Edwarda Gierka górnictwo potrzebowało placówki badawczej. Zaprojektowano więc imponujący, stumetrowy wieżowiec, który ze względu na kształt szybko ochrzczono mianem "żylety". Dach miał być w kształcie litery V, ale okazało się, że podobny budynek stoi już w Lipsku. Przeprojektowano go, by uniknąć podejrzenia o plagiat. Rozciąga się z niego wspaniały widok na dziewięć miast GOP-u. Czasem widać nawet góry. Studenci WNoZ mają do dyspozycji m.in. nowoczesną stację odbioru zdjęć satelitarnych, która obejmuje obszar od Spitsbergenu po Morze Śródziemne i północną Afrykę. Prof. Jacek Jania, dziekan wydziału, razem z żoną, która również wykłada na wydziale, uczestniczył w kilku wyprawach naukowych na Spitsbergen.
Wydział Filologiczny
W budynku w Katowicach czuje się historię (filologia UŚ znajduje się też w Sosnowcu, gdzie studiuje się filologie obce). Przed wojną swoją siedzibę miało tu m.in. kuratorium oświaty. Na fasadzie widniała wtedy płaskorzeźba przedstawiająca orła. W czasie wojny została skuta, a na jej miejscu zamontowano kuranty. Do budynku wprowadziła się niemiecka policja. Po wojnie skuto z kolei kuranty (podobno wygrywały tylko niemieckie melodie), a nowym lokatorem stał się Komitet Wojewódzki PZPR. Dziś po wąskich korytarzach chodzą studenci filologii polskiej i kulturoznawstwa. Czasami narzekają na związkowców, którzy demonstrują przed Urzędem Wojewódzkim. Przez hałas czasami trzeba odwoływać zajęcia. Na katowickiej polonistyce od lat działa klub scrabble. Grają profesorowie, studenci i ludzie zupełnie niezwiązani z uniwersytetem. Studenci anglistyki mogą uczyć się języka chińskiego.
Wydział Teologiczny
Jednym fasada wydziału przypomina arkę, innym wielkie mrowisko albo grotę, w której spotykali się pierwsi chrześcijanie. Za jego budowę zapłaciła katowicka kuria. Pieniądze zdobyła, sprzedając grunty przekazane Kościołowi jako odszkodowanie za mienie przejęte przez państwo w czasach stalinowskich. Wydział ma nowoczesne sale, zamontowano tu kilkadziesiąt kamer. Cieszy się autonomią i prawem do habilitacji. Nadzór nad jego działalnością sprawuje wielki kanclerz, czyli arcybiskup katowicki. To on ocenia kwalifikacje nauczycieli akademickich, wykładających teologię katolicką, czuwa też nad zgodnością programu studiów z postanowieniami Konstytucji Apostolskiej Jana Pawła II "Sapientia Christiana" z 29 czerwca 1979 roku. Jego władza nie obejmuje zajęć z zakresu teologii niekatolickich.
Wydział Radia i Telewizji
Powstał w 1978 roku jako "szkoła janczarów" dla Radiokomitetu, ale już na początku okazało się, że wcale nią nie będzie. W łódzkiej "Filmówce" pogardliwie nazywało się go ZURiT-em (Zakładem Usług Radiowych i Telewizyjnych). Ale była to tylko próba odreagowania, bo absolwenci z Katowic stali się wielką konkurencją dla Łodzi. Po roku wydział ściągnął Krzysztofa Kieślowskiego (teraz nosi jego imię), który na zawsze nadał katowickiej szkole profil dokumentalny - w opozycji do "fabularnej" łódzkiej "Filmówki". W Katowicach królowała etyka, w Łodzi - estetyka.
W różnych latach pracowali tu: Michał Bogusławski, Kazimierz Kutz, Krzysztof Zanussi, Wojciech Marczewski, Andrzej Wajda, Jerzy Wójcik, Jerzy Łukaszewicz, Stanisław Janicki, Mariusz Walter, Andrzej Fidyk, Filip Bajon i wielu innych.
Wydział Prawa
To gmach na miarę XXI wieku. Ma ponad 12 tys. m kw. powierzchni użytkowej i przypomina średniowieczne miasteczko. Są: forum, agora i zamknięte audytoria. Na wysokości drugiego piętra nad forum biegnie przeszklony most. Niemal wszystko jest skomputeryzowane. Wystarczy jeden ruch myszką, żeby np. zgasić światło na korytarzu albo zamknąć bramy do garażu. Ok. 60 czujników antywłamaniowych ma odstraszyć złodziei. 500 czujników przeciwpożarowych natychmiast zareaguje na dym z papierosa. - Wydział dla niepalących - śmieją się studenci.
To jeden z najwyższych budynków w województwie. W epoce Edwarda Gierka górnictwo potrzebowało placówki badawczej. Zaprojektowano więc imponujący, stumetrowy wieżowiec, który ze względu na kształt szybko ochrzczono mianem "żylety". Dach miał być w kształcie litery V, ale okazało się, że podobny budynek stoi już w Lipsku. Przeprojektowano go, by uniknąć podejrzenia o plagiat. Rozciąga się z niego wspaniały widok na dziewięć miast GOP-u. Czasem widać nawet góry. Studenci WNoZ mają do dyspozycji m.in. nowoczesną stację odbioru zdjęć satelitarnych, która obejmuje obszar od Spitsbergenu po Morze Śródziemne i północną Afrykę. Prof. Jacek Jania, dziekan wydziału, razem z żoną, która również wykłada na wydziale, uczestniczył w kilku wyprawach naukowych na Spitsbergen.
Wydział Filologiczny
W budynku w Katowicach czuje się historię (filologia UŚ znajduje się też w Sosnowcu, gdzie studiuje się filologie obce). Przed wojną swoją siedzibę miało tu m.in. kuratorium oświaty. Na fasadzie widniała wtedy płaskorzeźba przedstawiająca orła. W czasie wojny została skuta, a na jej miejscu zamontowano kuranty. Do budynku wprowadziła się niemiecka policja. Po wojnie skuto z kolei kuranty (podobno wygrywały tylko niemieckie melodie), a nowym lokatorem stał się Komitet Wojewódzki PZPR. Dziś po wąskich korytarzach chodzą studenci filologii polskiej i kulturoznawstwa. Czasami narzekają na związkowców, którzy demonstrują przed Urzędem Wojewódzkim. Przez hałas czasami trzeba odwoływać zajęcia. Na katowickiej polonistyce od lat działa klub scrabble. Grają profesorowie, studenci i ludzie zupełnie niezwiązani z uniwersytetem. Studenci anglistyki mogą uczyć się języka chińskiego.
Wydział Teologiczny
Jednym fasada wydziału przypomina arkę, innym wielkie mrowisko albo grotę, w której spotykali się pierwsi chrześcijanie. Za jego budowę zapłaciła katowicka kuria. Pieniądze zdobyła, sprzedając grunty przekazane Kościołowi jako odszkodowanie za mienie przejęte przez państwo w czasach stalinowskich. Wydział ma nowoczesne sale, zamontowano tu kilkadziesiąt kamer. Cieszy się autonomią i prawem do habilitacji. Nadzór nad jego działalnością sprawuje wielki kanclerz, czyli arcybiskup katowicki. To on ocenia kwalifikacje nauczycieli akademickich, wykładających teologię katolicką, czuwa też nad zgodnością programu studiów z postanowieniami Konstytucji Apostolskiej Jana Pawła II "Sapientia Christiana" z 29 czerwca 1979 roku. Jego władza nie obejmuje zajęć z zakresu teologii niekatolickich.
Wydział Radia i Telewizji
Powstał w 1978 roku jako "szkoła janczarów" dla Radiokomitetu, ale już na początku okazało się, że wcale nią nie będzie. W łódzkiej "Filmówce" pogardliwie nazywało się go ZURiT-em (Zakładem Usług Radiowych i Telewizyjnych). Ale była to tylko próba odreagowania, bo absolwenci z Katowic stali się wielką konkurencją dla Łodzi. Po roku wydział ściągnął Krzysztofa Kieślowskiego (teraz nosi jego imię), który na zawsze nadał katowickiej szkole profil dokumentalny - w opozycji do "fabularnej" łódzkiej "Filmówki". W Katowicach królowała etyka, w Łodzi - estetyka.
W różnych latach pracowali tu: Michał Bogusławski, Kazimierz Kutz, Krzysztof Zanussi, Wojciech Marczewski, Andrzej Wajda, Jerzy Wójcik, Jerzy Łukaszewicz, Stanisław Janicki, Mariusz Walter, Andrzej Fidyk, Filip Bajon i wielu innych.
Wydział Prawa
To gmach na miarę XXI wieku. Ma ponad 12 tys. m kw. powierzchni użytkowej i przypomina średniowieczne miasteczko. Są: forum, agora i zamknięte audytoria. Na wysokości drugiego piętra nad forum biegnie przeszklony most. Niemal wszystko jest skomputeryzowane. Wystarczy jeden ruch myszką, żeby np. zgasić światło na korytarzu albo zamknąć bramy do garażu. Ok. 60 czujników antywłamaniowych ma odstraszyć złodziei. 500 czujników przeciwpożarowych natychmiast zareaguje na dym z papierosa. - Wydział dla niepalących - śmieją się studenci.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów





