Nowe Gliwice 1999-2009. Zapraszamy na spacer

Tekst: Jacek Madeja, zdjęcia: Grzegorz Celejewski, Wojciech Baran
08.05.2009 , aktualizacja: 08.05.2009 13:34
A A A Drukuj
Cechownia i maszynownia 1999/2009 fot. Grzegorz Celejewski / AG Cechownia i maszynownia 1999/2009
Wybierz się z nami na niezwykły spacer po miejscu, które kiedyś było jedną z wielu kopalni na Śląsku a dziś, choć węgla nie fedruje się tam od 10 lat, tętni życiem. W starych murach nie spotkasz już górników, tylko przedsiębiorców i studentów. A "Nowe Gliwice" to perełka.
"Nowe Gliwice" to wzorcowy przykład rewitalizacji przemysłowego dziedzictwa Górnego Śląska. Zapraszamy na spacer po tym miejscu z Józefem Gumiennym, dyrektorem gliwickiej Agencji Rozwoju Lokalnego.

Dziś jedynym miejscem zamkniętym dla ludzi jest 45-metrowa wieża. Przed laty jej wnętrze mieściło dwa ogromne stalowe zbiorniki na wodę, umieszczone jeden nad drugim. Stąd woda trafiała do górniczej łaźni. Po zbiornikach nie ma śladu, a wieża na razie stoi pusta. Już w trakcie remontu okazało się, że jej mury są w tak złym stanie, że trzeba je było postawić właściwie od nowa. W jednym miejscu z cegieł wyrastało nawet drzewo. W przyszłości gospodarze obiektu chcą tu urządzić luksusowe biura albo bar z oszałamiającym widokiem na miasto.

Widok na obydwa budynki



Dawna cechownia i maszynownia to prawdziwe ceglane piękności. Monumentalne gmachy, przykryte wielospadowymi dachami z czerwonej dachówki, zostały zaprojektowane przez Zillmannów (architekci zasłynęli m.in. jako twórcy katowickiego Nikiszowca). Dziś można się już tylko spierać, czy bardziej zachwyca cechownia zwieńczona strzelistą wieżą z odnowionym zegarem, czy maszynownia z wysokimi oknami, które przykrywa łagodnie pofalowany dach. Zdania są podzielone, a obydwa budynki mają zagorzałych admiratorów.

Cechownia



Budynek cechowni i łaźni to najbardziej monumentalny obiekt całego kompleksu. Dziś jest siedzibą Gliwickiej Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości, w murach której studiuje około 1300 osób. Cechownia to trzy aule, 22 sale wykładowe i biblioteka. Studenci na zajęcia wchodzą tymi samymi schodami, które górnicy kiedyś pokonywali w drodze do łaźni, na odprawę przed szychtą czy po wypłatę. Kute, zdobione poręcze zostały starannie odnowione.

Maszynownia



Maszynownia to budynek w budynku. Wiekowe ceglane mury to tylko zewnętrzna "skóra", w środku wypełniona nowoczesną substancją z piętrami i półpiętrami, których kiedyś nie było. Wewnątrz o górniczej przeszłości przypominają wyłożone biało-zieloną glazurową okładziną ściany i dwie stalowe belki suwnicowe. Ale nawet patrząc na nie, trudno sobie wyobrazić, że jeszcze kilkanaście lat temu w środku jeździły suwnice, a wnętrze od parteru aż po sufit stanowiło niczym nieprzedzieloną przestrzeń. Ściany oddzielały jedynie dwie maszyny wyciągowe, stojące w północnej i południowej części, a środek mieścił instalacje elektryczne.

Piwnice



W piwnicach cechowni można poczuć się jak w maszynowni statku kosmicznego. Między ogromnymi srebrnymi rurami i plątaniną kabli trudno się przecisnąć. Sale nad nami są wyposażone w najnowsze rozwiązania audiowizualne, monitoring i klimatyzację. Tu w piwnicach jest serce instalacji, które w niewidzialny sposób oplatają cały budynek. W cechowni jest aż 14 takich central wentylacyjnych, które zapewniają nieustanny przepływ powietrza. O tym, że odnowiona cechowania to mariaż nowego ze starym, przypominają mijane co chwilę potężne "stopy" fundamentów, zbudowane z cegieł w kształcie piramidy schodkowej.

Aula drewniana



Najbardziej okazała aula nazwę wzięła od drewnianego sklepienia, które zachowało się w oryginalnym stanie. Dzięki temu sala ma doskonałą akustykę, ale prowadzący wykłady nie muszą liczyć na siłę swojego głosu. Sala, która może pomieścić prawie 300 słuchaczy, zapewnia najwyższy komfort studentom i wykładowcom. Pod każdym z siedzeń jest nawiew świeżego powietrza, a naukę ułatwia doskonały system nagłośnienia i ogromny opuszczany ekrany. Nawet z najdalszych rzędów widać wszystko, co wykładowcy napiszą na interaktywnej tablicy, z której obraz przenoszony jest na ekran.

Ostatnia tona węgla



Wagon z ostatnią toną węgla na górę wyjechał we wrześniu 1999 roku. Od tego czasu stoi na honorowym miejscu pomiędzy cechownią i maszynownią i przypomina o tym, że kopalnia to już historia. Ale to nie do końca prawda. Niewielki biały budynek, który znajduje się tuż obok, to wciąż działająca część kopalni. Tutaj mieści się pompownia wód głębinowych. Maszyny każdego dnia wypompowują na górę rzekę wody, około 9 tys. metrów sześciennych, która następnie trafia do Kłodnicy. Gdyby przestały pracować, woda zalałaby sąsiednią kopalnię Sośnica.

Polecamy: W starych murach tętni nowe życie | Historia kopalni Gliwice | Nowa dzielnica zamiast starej hałdy



Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów