Nowa dzielnica zamiast wielkiej hałdy

Jacek Madeja
2009-05-06 , aktualizacja: 06.05.2009 14:03
A A A Drukuj
Każdego dnia olbrzymia hałda węgla zmniejsza się, odsłaniając kolejne tereny pod inwestycje Fot. Grzegorz Celejewski / AG Każdego dnia olbrzymia hałda węgla zmniejsza się, odsłaniając kolejne tereny pod inwestycje
Zimą to gliwickie Alpy, ale wiosną ogromna góra przyczynia się do zalewania ul. Pszczyńskiej. Wraz z powstaniem Nowych Gliwic stopniowo znika też wielka hałda.
Monumentalny pagórek, który wita kierowców wjeżdżających do miasta ul. Pszczyńską, to uboczny efekt fedrowania kopalni Gliwice. Początkowo odpady, mieszaninę głównie kamienia i węgla, składowano na terenie kopalni, ale było ich tak dużo, że w końcu trzeba było wygospodarować teren obok zakładu. W latach 50. góra była już tak wielka, że prof. Ferdynand Goetel z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie przeprowadził badania nad gatunkami drzew najbardziej odpowiednimi do jej zalesienia. Po latach praca przyniosła efekt. Hałdę udało się w niewielkim stopniu zalesić, a pomiędzy drzewami schronienie znalazły zające i bażanty.

Jednak w znacznej części hałda przypomina prawdziwie księżycowy krajobraz. Ale i to się zmienia. Wraz z powstaniem Nowych Gliwic pagórek maleje z każdym dniem. Każdego dnia koparki pracowicie ładują pokopalniane odpady na ciężarówki. - Dzięki temu zyskujemy kolejne atrakcyjne tereny pod inwestycje. Z kilku milionów do wywiezienia zostało nam jeszcze tylko 220 tys. m sześc. - mówi Józef Gumienny, dyrektor gliwickiej Agencji Rozwoju Lokalnego. Po zakończeniu rozbiórki miasto zyska razem 8 ha gruntu.

Ale rekultywacja hałdy to nie tylko wydzieranie ziemi pod inwestycję. To też kwestia bezpieczeństwa. Zawartość dobrej jakości węgla sprawia, że hałda mogłaby się zapalić. Olbrzymi pagórek zakłócił też lokalne stosunki wodne. Narzekają zwłaszcza ci, którzy mieszkają u podnóża hałdy, zaraz po drugiej stronie ul. Pszczyńskiej. - To przez nią zbiera się woda i zalewa drogę - wskazują palcem na kolosa za oknami.

Wiosną woda spływa ze skarpy i zbiera się na ulicy. Przed trzema laty roztopy były tak intensywne, że u podnóża pagórka utworzyło się ponadtrzystumetrowe rozlewisko, a ulicę trzeba było zamknąć na kilkanaście godzin.

Materiał z rozbieranej hałdy jest wykorzystywany jako kruszywo do budowy dróg. Dzięki temu miasto nie musi ponosić kosztów rozbiórki, które zwracają się wraz ze sprzedażą materiału.

Do miasta należy tylko jedna trzecia hałdy. Reszta to teren Kompanii Węglowej. Górnicza spółka też zabrała się za rozbiórkę kolosa. Do wywiezienia zostało jej jeszcze ponad 2 mln m sześc. odpadów.

Za hałdą będą tęsknili miłośnicy szybownictwa i paralotniarstwa. Czarny pagórek nagrzewa się o wiele szybciej niż sąsiadujące tereny. To sprawia, że amatorzy podniebnych sportów zawsze mogą liczyć, że komin powietrzny wyniesie ich w tym miejscu w górę. Gdy zniknie, będą musieli inaczej sobie radzić.



Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów