Rybnik walczy o zabytkowy dworzec na Paruszowcu
19.12.2011
, aktualizacja: 19.12.2011 09:33
Żeby zmobilizować kolej do renowacji zabytkowego dworca na Paruszowcu, władze Rybnika zorganizowały nawet konkurs dla studentów architektury. Niestety, nikt z PKP nie pofatygował się, by obejrzeć prace.

Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Zdewastowany dworzec PKP w Rybniku Paruszowcu

Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Zdewastowany dworzec PKP w Rybniku Paruszowcu

Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Zdewastowany dworzec PKP w Rybniku Paruszowcu

Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Zdewastowany dworzec PKP w Rybniku Paruszowcu
ZOBACZ TAKŻE
- Kryzys pokonał Nowe Centrum (14-12-11, 09:56)
- Budowa dworca: Przez młoty i betoniarki śpią tylko w niedzielę (03-12-11, 01:30)
- Brud na zabrzańskim dworcu zostanie aż do wiosny (06-10-11, 16:54)
- PKP obiecują remont dworca w Czechowicach-Dziedzicach (28-09-11, 00:27)
"Nie ma takiego drugiego przystanku osobowego, przynajmniej na sieci kolejowej Polski" - pisał o dworcu na rybnickim Paruszowcu Krzysztof Soida, autor wielu monografii i książek poświęconych kolei.
Dworzec to dziś kompletna ruina. Z każdej strony porośnięty jest wysokimi chwastami, w oknach nie ma ani jednej szyby, a na ścianach aż się roi od bohomazów. Trzeba przyznać, że ich autorzy wykazali się niezwykłą dokładnością i pracowitością, bo nie został nawet centymetr wolny od bazgrołów. - Serce boli, gdy się patrzy na to spustoszenie - mówią okoliczni mieszkańcy i wspominają, że przecież kiedyś dworzec tętnił życiem. Korzystało z niego prawie 6 tys. pracowników nieistniejących już Zakładów Mięsnych i zlikwidowanej Huty Silesia.
Miasto od lat dobija się do katowickiego Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP, prosząc o remont, ale bezskutecznie. Kolejowi urzędnicy za każdym razem powtarzają tę samą formułkę: nie ma pieniędzy.
Ostatnie wydarzenia przelały jednak czarę goryczy. Rybnicki magistrat wspólnie z Politechniką Śląską zorganizował konkurs dla studentów architektury na zagospodarowanie zabytkowego dworca. Wpłynęło ponad 60 projektów, od zupełnie futurystycznych, po praktyczne i funkcjonalne, które pokazały, że obiekt może się zmienić i wciąż służyć mieszkańcom. - Studenci spisali się świetnie. Pokazali np., że dworzec może się zmienić w małe centrum kultury, z kawiarenką czy klubem bilardowym - mówi Janusz Błaszczyński, naczelnik wydziału architektury rybnickiego magistratu.
Miasto chciało pokazać najciekawsze projekty przedstawicielom PKP z nadzieją, że skłoni to spółkę jeżeli nie do renowacji dworca, to przynajmniej do rezygnacji z planów jego likwidacji, Okazało się bowiem, że Oddział Gospodarowania Nieruchomościami PKP w Katowicach uzyskał już zgodę na wyburzenie dworca na Paruszowcu. Niestety, mimo zaproszenia nikt z PKP nie pojawił się na rozstrzygnięciu konkursu. - Byłam w tym czasie na urlopie, a osoba, która miała mnie zastąpić, rozchorowała się i musiała pójść na L4 - mówi Jolanta Michalska, zastępczyni dyrektora Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP w Katowicach. Zapewnia, że w działaniach zakładu nie ma złej woli. Po prostu spółki nie stać ani na utrzymanie, ani na wyremontowanie rybnickiego dworca.
Stację może uratować jedynie miasto, ale przeszkodą jest... wyjątkowość tego obiektu. Okazuje się, że dworzec w odróżnieniu od większości stacji kolejowych wkomponowany jest w nasyp kolejowy, który jest tzw. terenem zamkniętym podlegającym wojewodzie. - Gmina nie może go przejąć - rozkłada ręce naczelnik Błaszczyński, zapewniając, że Rybnik nie będzie jednak składać broni.
Gmina będzie dalej przekonywać PKP, by zmieniły zdanie, bo raz zniszczonego dworca nie da się już odtworzyć. Tymczasem Rybnik przymierza się do stworzenia kolei miejskiej. Dworzec na Paruszowcu idealnie nadawałaby się na stację przesiadkową.
Dworzec to dziś kompletna ruina. Z każdej strony porośnięty jest wysokimi chwastami, w oknach nie ma ani jednej szyby, a na ścianach aż się roi od bohomazów. Trzeba przyznać, że ich autorzy wykazali się niezwykłą dokładnością i pracowitością, bo nie został nawet centymetr wolny od bazgrołów. - Serce boli, gdy się patrzy na to spustoszenie - mówią okoliczni mieszkańcy i wspominają, że przecież kiedyś dworzec tętnił życiem. Korzystało z niego prawie 6 tys. pracowników nieistniejących już Zakładów Mięsnych i zlikwidowanej Huty Silesia.
Miasto od lat dobija się do katowickiego Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP, prosząc o remont, ale bezskutecznie. Kolejowi urzędnicy za każdym razem powtarzają tę samą formułkę: nie ma pieniędzy.
Ostatnie wydarzenia przelały jednak czarę goryczy. Rybnicki magistrat wspólnie z Politechniką Śląską zorganizował konkurs dla studentów architektury na zagospodarowanie zabytkowego dworca. Wpłynęło ponad 60 projektów, od zupełnie futurystycznych, po praktyczne i funkcjonalne, które pokazały, że obiekt może się zmienić i wciąż służyć mieszkańcom. - Studenci spisali się świetnie. Pokazali np., że dworzec może się zmienić w małe centrum kultury, z kawiarenką czy klubem bilardowym - mówi Janusz Błaszczyński, naczelnik wydziału architektury rybnickiego magistratu.
Miasto chciało pokazać najciekawsze projekty przedstawicielom PKP z nadzieją, że skłoni to spółkę jeżeli nie do renowacji dworca, to przynajmniej do rezygnacji z planów jego likwidacji, Okazało się bowiem, że Oddział Gospodarowania Nieruchomościami PKP w Katowicach uzyskał już zgodę na wyburzenie dworca na Paruszowcu. Niestety, mimo zaproszenia nikt z PKP nie pojawił się na rozstrzygnięciu konkursu. - Byłam w tym czasie na urlopie, a osoba, która miała mnie zastąpić, rozchorowała się i musiała pójść na L4 - mówi Jolanta Michalska, zastępczyni dyrektora Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP w Katowicach. Zapewnia, że w działaniach zakładu nie ma złej woli. Po prostu spółki nie stać ani na utrzymanie, ani na wyremontowanie rybnickiego dworca.
Stację może uratować jedynie miasto, ale przeszkodą jest... wyjątkowość tego obiektu. Okazuje się, że dworzec w odróżnieniu od większości stacji kolejowych wkomponowany jest w nasyp kolejowy, który jest tzw. terenem zamkniętym podlegającym wojewodzie. - Gmina nie może go przejąć - rozkłada ręce naczelnik Błaszczyński, zapewniając, że Rybnik nie będzie jednak składać broni.
Gmina będzie dalej przekonywać PKP, by zmieniły zdanie, bo raz zniszczonego dworca nie da się już odtworzyć. Tymczasem Rybnik przymierza się do stworzenia kolei miejskiej. Dworzec na Paruszowcu idealnie nadawałaby się na stację przesiadkową.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Rybnik walczy o zabytkowy dworzec na Paruszowcu
fotografrybnik
26.02.12, 14:26
trzymamy kciuki, mimo ze ten dworzec jest swietna lokalizacja na zdjecia w stanie w jakim jest to odnowiony bedzie duzo bardzije pozycteczny dla miasta!»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter



więcej zdjęć