Komentarz Dariusza Kortko

Dariusz Kortko
2010-03-30 , aktualizacja: 30.03.2010 09:12
A A A Drukuj
Pamiętam to zebranie w Nikiszowcu. Styczeń 2008 roku, sala restauracji SITG pełna ludzi. Nie bardzo nam ufaliście. Próbowaliście badać, dlaczego chcemy pomóc dzielnicy, co chcemy z tego mieć. Może tylko dlatego nas nie wyrzuciliście, bo pokornie słuchaliśmy, co mieliście nam do powiedzenia. Przyjęliśmy falę żalu, że wszyscy o was zapomnieli, że każdy tylko obiecuje i nic potem nie robi.

To było jak cios w serce, bo my też przyszliśmy z obietnicą pomocy. Ale zaufaliście nam i zawarliśmy pakt. Zobowiązaliście zabrać się do roboty i zmienić Nikiszowiec. My obiecaliśmy, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by dzielnica została wpisana na listę Pomników Historii.

Ta obietnica ciążyła nam na sercu przez dwa ostatnie lata. Gdyby się nie udało, "Gazeta" straciłaby twarz, a wy mielibyście prawo mówić, że to była kolejna nic niewarta obiecanka. Takie zobowiązanie kazało nam nie ustawać w wysiłkach. Zdobyliśmy sojuszników. Sprawiedliwie trzeba powiedzieć, że nic by się nie udało bez wsparcia prezydenta Piotra Uszoka, który zapalił się do idei Pomnika Historii i kazał przygotować kosztowną dokumentację. Wicemarszałek Senatu Krystyna Bochenek obiecała pilnować spraw Nikiszowca w stolicy i słowa dotrzymała. Ale to wszystko nic, gdyby nie wasze zaangażowanie. Sami wiecie, ile udało się wam zrobić! Ci, którzy decydują o przyznaniu tytułu Pomnika Historii, widzieli, jak potraficie się zorganizować, walczyć o swoje, jak się zmieniliście. To dlatego możemy dzisiaj wołać: udało się! Wszyscy wygraliśmy.

Dzisiaj w "Gazecie" czujemy się tak, jakbyśmy spłacili ostatnią ratę długu. I cieszymy się jak diabli!

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy