Początek chińskiego imperium na południu Polski

Jacek Madeja
28.07.2010 , aktualizacja: 29.07.2010 13:35
A A A Drukuj
Otwarcie pierwszego w południowej Polsce Centrum Handlu Chińskiego Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta Otwarcie pierwszego w południowej Polsce Centrum Handlu Chińskiego "Poland International Trade Center"
- Za kilka lat będą tu hotele, banki i wielkie centrum logistyczne - roztaczają wizję Chińczycy, którzy w Jaworznie otworzyli w środę największe na południu Polski Centrum Handlu Chińskiego. - Zaleją nas. Tylko patrzeć jak zrobią tu małą Azję - wieszczą okoliczni mieszkańcy.
Otwarcie pierwszego w południowej Polsce Centrum Handlu Chińskiego
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Otwarcie pierwszego w południowej Polsce Centrum Handlu Chińskiego "Poland International Trade Center"
Otwarcie pierwszego w południowej Polsce Centrum Handlu Chińskiego
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Otwarcie pierwszego w południowej Polsce Centrum Handlu Chińskiego "Poland International Trade Center"
Otwarcie pierwszego w południowej Polsce Centrum Handlu Chińskiego
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Otwarcie pierwszego w południowej Polsce Centrum Handlu Chińskiego "Poland International Trade Center"
Otwarcie pierwszego w południowej Polsce Centrum Handlu Chińskiego
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Otwarcie pierwszego w południowej Polsce Centrum Handlu Chińskiego "Poland International Trade Center"
Otwarcie pierwszego w południowej Polsce Centrum Handlu Chińskiego
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Otwarcie pierwszego w południowej Polsce Centrum Handlu Chińskiego "Poland International Trade Center"
Otwarcie pierwszego w południowej Polsce Centrum Handlu Chińskiego
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Otwarcie pierwszego w południowej Polsce Centrum Handlu Chińskiego "Poland International Trade Center"
Otwarcie pierwszego w południowej Polsce Centrum Handlu Chińskiego
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Otwarcie pierwszego w południowej Polsce Centrum Handlu Chińskiego "Poland International Trade Center"
RAPORTY
SERWISY
Na razie jest tylko jedna hala, ale za to ogromna - kilkanaście tysięcy metrów powierzchni i 160 boksów dla handlowców. Dojazd prosty, bo rzut kamieniem od autostrady. Że chińska, widać z daleka. Droga w szczerym polu przystrojona czerwonymi lampionami, a w bramie gości witają dwie pandy. Ludzie przebrani w pluszowe maskotki sprawnie rozładowują ruch i kierują na parking. W środku, między pustymi jeszcze w większości stoiskami króluje język chiński. Wystrojeni w garnitury Chińczycy śmigają między stoiskami na hulajnogach, alejkami z dumą spacerują całe rodziny Azjatów.

Silesia Chinese Center

- A teraz zapraszamy na uroczystość. Musi być huczna i głośna, na dobrą wróżbę. Taką mamy tradycję - wyjaśnia nienaganną polszczyzną drobna Tingting Liu, asystentka zarządu firmy SCC. Piękna, w eleganckim białym kostiumie, z daleka przyciąga wzrok męskiej części gości. Zanim zaczniemy, jeszcze jedno pytanie: - Czy SCC ma coś wspólnego z Silesia City Center, największym centrum handlowym w regionie?

- Tak wiemy, że jest Silesia City Center, ale to przypadek. My jesteśmy Silesia Chinese Center - odpowiada z uśmiechem i wielką uprzejmością elegancka Tingting Liu.

Przed halą scena i widownia z zadaszeniem. Pada deszcz? Żaden problem. Obok wejścia w mgnieniu oka ląduje kilka pudeł z automatycznie rozkładanymi parasolami. Wśród polskich gości prezent rozchodzi się jak ciepłe bułeczki. Ci, którzy mają zaproszenia nie muszą się nawet męczyć. Parasol nad głową niesie chińska hostessa, która odprowadza na miejsce.

Na widowni głównie lokalni politycy, urzędnicy, prezesi spółek i biznesmeni. Z Chińczykami wymieniają głębokie ukłony i uśmiechy. Mija piętnaście minut, ale początku nie widać. "Widać też mają kwadrans akademicki" - słychać szepty. Wszystko wyjaśnia się, kiedy na widowni zasiada spóźniony wicemarszałek województwa Zbyszek Zaborowski. Można zaczynać.

Konfetti strzela, chiński smok tańczy

Najpierw występy artystyczne - koncert żeńskiego duetu, pokaz tańca i sztuki walki. Później przemowy. Z największą swadą i temperamentem przemawia Wang Min Chen, prezes zarządu SCC. Wszyscy rozdziawiają usta z ciekawości, kiedy zaczyna krzyczeć, jakby chciał zagrzać do boju żołnierzy przed decydującym starciem. Emocje opadają dopiero wtedy, kiedy tłumaczka przekazuje zwyczajowe podziękowania, życzenia pomyślności i przyjaźni. Kolejni mówcy też nie wychodzą poza kurtuazję. Inaczej prezydent Jaworzna Paweł Silbert. Jako jedyny delikatnie napomyka o obawach, które po cichu słychać w kuluarach pośród polskich gości. - Mam nadzieję, że ta konkurencja nie będzie dla nikogo wyniszczająca, a towary będą doskonałej jakości - mówi.

Finał taki, jak zapowiadała Tingting Liu. Między fajerwerkami i wyjącymi syrenami wozów wystrzeliwują płatki konfetti, a pod sceną tańczy chiński smok. Tradycji stało się zadość, sukces gwarantowany.

Dzisiaj słowo "chiński" to najlepsza reklama

Wreszcie czas na przechadzkę po boksach. Na półkach leżą ubrania, buty, majtki, koszulki, zabawki i dewocjonalia. Ale wszystko trzeba brać hurtem, minimum 10-15 sztuk. - Ten dobly fason, w lóznych kololach - zachęca jedna z Chinek, która handluje bluzkami. Wszystkie po 29 zł pod warunkiem, że weźmiemy 12 sztuk. Kiedy pytamy, jak jej się żyje w Polsce, zapomina języka w gębie i płynnie przechodzi na chiński.

Bardziej rozmowni są polscy sprzedawcy. Pani Kasia ma co prawda wytatuowane na ramieniu jakieś azjatyckie symbole, ale to wszystko co łączy ją z Chinami. Razem z mężem sprzedaje bieliznę. - Wynajęliśmy tu boks, bo dzisiaj słowo "chiński" to najlepsza reklama, ale my mamy towar turecki. Trochę droższy, ale jakość o wiele lepsza. Tego, co sprzedają Chińczycy nie kupiłabym. Widział pan ten boks z zabawkami? Strach to dziecku dać - przekonuje.

Tandeta, ale klient chce jak najtaniej

Kilka stoisk dalej handluje egipcjanin Mohamed Sulim. Na półkach piżamy, slipy i figi. Też wszystko tureckie. Majtki w hurcie od 3,5 do 4,5 zł. - Chińczycy mają złotówkę albo dwie taniej, ale to jednorazówki. Naciągnie gumę i już taka zostanie, a kolor zostaje na palcu. U mnie nie ma takiego ryzyka - zachwala pocierając czerwonego misia, który ozdabia skąpe figi i z dumą prezentuje, że farby na palcu ani śladu.

Ale klienci - właściciele butików, sklepów i stoisk z odzieżą, też widzą swoje. - Może i tandeta, ale klient chce jak najtaniej. No to ma. Dzisiaj liczy się cena. Niektórzy próbują potem reklamować, jak im się buty za 15 zł rozpadną, ale szukaj wiatru w polu. U nas w Myszkowie wszystkie fabryki obuwia upadły przez chiński import, ale z czegoś trzeba żyć, to sprzedajemy teraz ich towar - wyjaśnia właścicielka butiku z galanterią.

Początek chińskiego imperium

Hala pod Jaworznem to dopiero początek chińskiego imperium na południu Polski. Na razie na stoiskach w SCC pracuje 200 Polaków i 150 Chińczyków. A będzie dużo, dużo więcej. - Przygotowujemy się do budowy dwóch kolejnych, o wiele większych hal po drugiej stronie autostrady. Jedna będzie miała dodatkowe piętro z miejscami do mieszkania - zapowiada Tingting Liu.

Mieszkańcy Jaworzna, którzy tłumnie przechadzali się między stoiskami, kwitują krótko: "Zaczęła się chińska inwazja". - Najpierw jeden sklep i uliczka, a potem na ulicach będą tylko Chińczycy - słychać między boksami.

- Ani się obejrzymy, a będziemy musieli po chiński mówić. Wykupią nas i zabiorą robotę - kręci głową Mariusz Nowak, który na otwarcie centrum zabrał całą rodzinę. - Takie są reguły handlu. Gorszy towar wypiera lepszy. To na pewno początek i będzie ich coraz więcej - filozoficznie dodaje emeryt Zdzisław Radziwolski z Chrzanowa.

Pośród narzekań wszyscy ustawiają się w długim ogonku po darmowe pamiątki. Dla każdego niespodzianka w czerwonym pudełku - plastikowy krzyż z Jezusem, podświetlany lampką, pulsującą czerwono-niebieskim światłem. Znikają jak świeże bułeczki.

Podziel się

  • 152 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    59 głosów