Czy kumak nizinny zablokuje autostradę A1?
2009-06-16
, aktualizacja: 16.06.2009 02:41
Chociaż w pobliżu Stolarzowic trwa już wycinka drzew, mieszkańcy ciągle mają nadzieję na wstrzymanie budowy autostrady
Mieszkańcy Stolarzowic, którzy protestują przeciwko budowie autostrady A1, znaleźli nowego sojusznika. To ekolodzy, którzy alarmują, że ciężki sprzęt może bezpowrotnie zniszczyć cenne siedliska płazów, w tym kumaka nizinnego, rzekotki drzewnej czy żaby moczarowej. Obrońcy przyrody powiadomili Komisję Europejską, która może napsuć sporo krwi naszym budowlańcom.
ZOBACZ TAKŻE
- Kto nie chce niech nie jedzie A4. Taki protest (05-06-09, 12:45)
- Budują A1. W Szczejkowicach "obowiązuje" myto (20-07-09, 21:22)
- Oj będzie gorąco na budowie autostrady A1 (12-06-09, 20:41)
- Przez kryzys mniejszy ruch na autostradzie A4 (10-05-09, 21:01)
- Mieszkańcy Stolarzowic zablokowali budowę A1 (13-03-09, 22:02)
- Autostrada A1 na Śląsku rośnie w oczach (09-03-09, 18:47)
- Samotny dom blokuje budowę autostrady A1 (06-11-08, 12:07)
- Rewolucja na A4. Zamiast biletów będą czipy! (03-06-09, 23:35)
- Nie zapłacił za przejazd A4 i wygrał w sądzie (20-05-09, 08:44)
W Śląskim Urzędzie Wojewódzkim odbędzie się we wtorek uroczyste podpisanie umowy na budowę kolejnego odcinka autostrady A1, pomiędzy Piekarami Śląskimi a Maciejowem. Kontrakt wzbudza masę kontrowersji, bo nieaktualny jest już przebieg autostrady w Stolarzowicach, dzielnicy Bytomia. Przypomnijmy, że 11 marca Naczelny Sąd Administracyjny przyznał rację mieszkańcom i uchylił decyzję ministra budownictwa z 2006 r. dotyczącą lokalizacji drogi w tamtym miejscu. Jednak drogowcy ani myślą ustąpić. Przekonują, że wykonawca wyłoniony w przetargu - firma Dragados SA - może ruszać z robotą, bo wciąż obowiązuje decyzja lokalizacyjna wydana przez wojewodę śląskiego w 2005 r.
Ale nieoczekiwanie mieszkańcy Stolarzowic zyskali nowego sojusznika. To ekolodzy, którzy alarmują, że budowa autostrady A1 pomiędzy Piekarami a Maciejowem może zrujnować cenną przyrodę, bo pod kołami ciężarówek zginą rzadkie gatunki płazów występujących w tamtym miejscu.
Katowickie Stowarzyszenie Przyrodników, wspólnie z Górnośląskim Towarzystwem Przyrodniczym, zakwestionowało raport oddziaływania na środowisko przygotowany przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Katowicach, czyli jeden z dokumentów potrzebnych wojewodzie do wydania pozwolenia do budowę. Lista zarzutów jest bardzo długa. Przyrodnicy alarmują m.in., że raport jest niepełny, a wytyczając przebieg autostrady nie uwzględniono w ogóle tak cennych gatunków, jak m.in. kumak nizinny, rzekotka drzewna czy żaba moczarowa. Przy okazji pokrzywdzone mogą być też skowronki, pliszki, kuropatwy, bażanty czy przepiórki. - Nie chcemy blokować budowy autostrady, ale zadbać o ochronę przyrody. Czy kilka przepustów albo alternatywnych zbiorników wodnych to tak dużo? - pyta dr Marek Sołtysiak ze Stowarzyszenia Przyrodników w Katowicach.
Sprawa nie byłaby może tak poważna, gdyby nie fakt, że ekolodzy o swoich obawach poinformowali Komisję Europejską. Podobne zastrzeżenia jak do odcinka Piekary - Maciejów mają też do innych fragmentów budowanej autostrady A1 na naszym terenie. Jeżeli Komisja Europejska uzna, że nie dopełniliśmy wszystkich formalności, w skrajnym przypadku może zdecydować nawet o odebraniu nam pieniędzy na projekty współfinansowane przez Fundusz Spójności. A to oznaczałoby zatrzymanie budowy autostrady w tym miejscu. - Nie wiemy skąd zastrzeżenia ekologów, bo we wszystkich analizach dotyczących przebiegu autostrady A1 uczestniczył specjalista od płazów. Nic nie robimy na własną rękę - zapewnia Andrzej Maciejewski, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, i dodaje, że GDDKiA być może jeszcze raz przeanalizuje wszystkie zastrzeżenia przyrodników. Nieoficjalnie wiadomo, że drogowcy nie chcą żadnego starcia z Komisją Europejską, która jeszcze ani razu nie odebrała nam przyznanej dotacji na autostrady.
Tymczasem mieszkańcy Stolarzowic cieszą się ze wsparcia przyrodników, bo mówią, że w nich "ostatnia nadzieja". - Gdyby nie kontrowersje związane z ochroną przyrody, to już dawno bylibyśmy na straconej pozycji. Nie pomógłby nam nawet korzystny dla nas wyrok sądowy. A tak jest jeszcze cień szansy, że przebieg autostrady zostanie choć trochę skorygowany - mówi Paweł Majewski, którego dom stoi około 50 m do planowanej autostrady A1.
Ale nieoczekiwanie mieszkańcy Stolarzowic zyskali nowego sojusznika. To ekolodzy, którzy alarmują, że budowa autostrady A1 pomiędzy Piekarami a Maciejowem może zrujnować cenną przyrodę, bo pod kołami ciężarówek zginą rzadkie gatunki płazów występujących w tamtym miejscu.
Katowickie Stowarzyszenie Przyrodników, wspólnie z Górnośląskim Towarzystwem Przyrodniczym, zakwestionowało raport oddziaływania na środowisko przygotowany przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Katowicach, czyli jeden z dokumentów potrzebnych wojewodzie do wydania pozwolenia do budowę. Lista zarzutów jest bardzo długa. Przyrodnicy alarmują m.in., że raport jest niepełny, a wytyczając przebieg autostrady nie uwzględniono w ogóle tak cennych gatunków, jak m.in. kumak nizinny, rzekotka drzewna czy żaba moczarowa. Przy okazji pokrzywdzone mogą być też skowronki, pliszki, kuropatwy, bażanty czy przepiórki. - Nie chcemy blokować budowy autostrady, ale zadbać o ochronę przyrody. Czy kilka przepustów albo alternatywnych zbiorników wodnych to tak dużo? - pyta dr Marek Sołtysiak ze Stowarzyszenia Przyrodników w Katowicach.
Sprawa nie byłaby może tak poważna, gdyby nie fakt, że ekolodzy o swoich obawach poinformowali Komisję Europejską. Podobne zastrzeżenia jak do odcinka Piekary - Maciejów mają też do innych fragmentów budowanej autostrady A1 na naszym terenie. Jeżeli Komisja Europejska uzna, że nie dopełniliśmy wszystkich formalności, w skrajnym przypadku może zdecydować nawet o odebraniu nam pieniędzy na projekty współfinansowane przez Fundusz Spójności. A to oznaczałoby zatrzymanie budowy autostrady w tym miejscu. - Nie wiemy skąd zastrzeżenia ekologów, bo we wszystkich analizach dotyczących przebiegu autostrady A1 uczestniczył specjalista od płazów. Nic nie robimy na własną rękę - zapewnia Andrzej Maciejewski, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, i dodaje, że GDDKiA być może jeszcze raz przeanalizuje wszystkie zastrzeżenia przyrodników. Nieoficjalnie wiadomo, że drogowcy nie chcą żadnego starcia z Komisją Europejską, która jeszcze ani razu nie odebrała nam przyznanej dotacji na autostrady.
Tymczasem mieszkańcy Stolarzowic cieszą się ze wsparcia przyrodników, bo mówią, że w nich "ostatnia nadzieja". - Gdyby nie kontrowersje związane z ochroną przyrody, to już dawno bylibyśmy na straconej pozycji. Nie pomógłby nam nawet korzystny dla nas wyrok sądowy. A tak jest jeszcze cień szansy, że przebieg autostrady zostanie choć trochę skorygowany - mówi Paweł Majewski, którego dom stoi około 50 m do planowanej autostrady A1.
Polecamy: Oj będzie gorąco na budowie autostrady A1
- 52 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Kumak jest wazniejszy niz ludzie i gospodarka !
simonh
16.06.09, 00:01
To juz totalna paranoja ! Ten kraj na zawsze zostanie najwiekszym zadupiem Europy jak mawiał śp. Lem, bo zawsze znajdzie sie garstka oszolomow, która bedzie bruździć i donosic do Brukseli ! »
-
Prowokatorzy
stoova
16.06.09, 11:47
Nie ma to jak zasiać zamęt w umysłach ludu. Opisujemy urzędników i państwo,które nie stosuje się do zaleceń sądu. Opisujemy ekologów - nie jestemmiłośnikiem tej grupy społecznej - którym w »
-
autostrady szkodliwym luksusem są, co można łatwo
rysiekk111
26.07.09, 15:59
uzasadnić, ale nie będę tego czynił póki nie wiem czy w ogóle jest komu tzn.czy ktoś z fanów autostrad i obecnej motoryzacji jest w stanie przynajmniejpodjąć próbę przeanalizowania wpływu »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

