Autostrada A1 jest, choć formalnie jej nie ma
09.02.2012
, aktualizacja: 09.02.2012 16:30
Do tej pory Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie odebrała formalnie siedmiokilometrowego odcinka A1 ze Świerklan do Żor. Problem w tym, że nie wiadomo, kto ma płacić za oświetlenie, naprawę dróg czy rond zniszczonych przez ciężarówki
ZOBACZ TAKŻE
- Nadzór wstrzymał budowę mostu na A1. GDDKiA odwołuje się (13-04-12, 13:00)
- Na Euro pojedziemy przez plac budowy dróg (24-02-12, 03:00)
- Wielka fuszerka. Autostrady A1 i A2 popękane po zimie (23-02-12, 08:52)
- Minister nie spieszy się na Śląsk. Za A4 i A1 przyjdzie pewnie zapłacić (22-02-12, 09:07)
- Nie skończą w terminie A1 do granicy z Czechami. Poprosili o 4 miesiące (16-02-12, 12:27)
- Nowak: budowa A2 zagrożona, ale resort chce ratować tę inwestycję (15-02-12, 13:34)
- "PB": Drogi asfalt do sądu (14-02-12, 08:05)
- Minister przyjedzie zobaczyć autostrady. Może jednak A1 i A4 będą bezpłatne? (06-02-12, 01:14)
- Na autostradzie nie leją asfaltu, bo za zimno (02-02-12, 16:26)
- Autostrada A1. Niedługo gotowe 92 km od granicy do Pyrzowic
- Bezpłatna autostrada to test, czy nasi posłowie mają charakter (21-01-12, 03:11)
W kwietniu zeszłego roku Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad postanowiła zrobić kierowcom prezent i jeszcze przed świętami wielkanocnymi otworzyć siedmiokilometrowy odcinek A1 ze Świerklan do Żor. Od tego czasu autostrada jest czynna, a kierowcy bardzo ją sobie chwalą.
Jest jednak problem z dokumentacją, bo choć A1 została dopuszczona do ruchu, to nie została przez GDDKiA formalnie odebrana. Duży kłopot mają przede wszystkim Żory, które od kilku miesięcy ślą monity do Generalnej Dyrekcji i domagają się załatwienia wszystkich formalności. Bez tego miasto nie może m.in. naprawić rozjeżdżonego przez ciężarówki ronda przy ul. Rybnickiej w Rowniu, gdzie powyskakiwały krawężniki, czy dokonać inwentaryzacji słupów oświetleniowych zamontowanych przy A1.
- Próbujemy to jakoś ogarnąć, ale okazuje się na przykład, że jeden słup jest podłączony do sieci należącej do miast, drugi do sieci autostradowej - mówi Bronisław Jacek Pruchnicki, doradca prezydenta Żor ds. infrastruktury.
Miasto domaga się sporządzenia tzw. inwentaryzacji powykonawczej, bo trzeba też naprawić kilka ulic rozjeżdżonych przez ciężki sprzęt podczas budowy A1. Ludzie, którzy mieszkają przy Kłokocińskiej, Łąkowej, Folwareckiej, czy Armii Krajowej, tracą już cierpliwość, a mieszkańcy ul. Gwarków pikietowali nawet pod budynkiem żorskiego magistratu, domagając się naprawienia tego, co zostało zniszczone. Nie mówiąc już o tym, że brak odbioru A1 uniemożliwia sporządzanie map do celów projektowych. Gdyby przy autostradzie w Żorach jakiś inwestor chciał dziś wybudować swój zakład, miałby z tym ogromne kłopoty. - Od lipca zeszłego roku ślemy ponaglenia do GDDKiA, ale do tej pory nie dostaliśmy żadnych odpowiedzi - mówi Pruchnicki.
Tymczasem Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Katowicach przekonuje, że odbiór to jedynie "procedura techniczna", niemająca nic wspólnego z użytkowaniem autostrady. Inwestor, czyli GDDKiA, musi mieć czas, by zauważyć i zgłosić ewentualne wady oraz usterki, a wykonawca musi je wtedy naprawić. Teraz, zdaniem drogowców, trwa właśnie takie "obserwowanie" autostrady.
- Ostateczny odbiór tego odcinka planujemy w pierwszym półroczu 2012 r. - mówi Dorota Marzyńska-Kotas, rzeczniczka GDDKiA w Katowicach, i zapewnia, że droga spełnia wszystkie wymagania bezpieczeństwa i jest zgodna z projektem.
Jest jednak problem z dokumentacją, bo choć A1 została dopuszczona do ruchu, to nie została przez GDDKiA formalnie odebrana. Duży kłopot mają przede wszystkim Żory, które od kilku miesięcy ślą monity do Generalnej Dyrekcji i domagają się załatwienia wszystkich formalności. Bez tego miasto nie może m.in. naprawić rozjeżdżonego przez ciężarówki ronda przy ul. Rybnickiej w Rowniu, gdzie powyskakiwały krawężniki, czy dokonać inwentaryzacji słupów oświetleniowych zamontowanych przy A1.
- Próbujemy to jakoś ogarnąć, ale okazuje się na przykład, że jeden słup jest podłączony do sieci należącej do miast, drugi do sieci autostradowej - mówi Bronisław Jacek Pruchnicki, doradca prezydenta Żor ds. infrastruktury.
Miasto domaga się sporządzenia tzw. inwentaryzacji powykonawczej, bo trzeba też naprawić kilka ulic rozjeżdżonych przez ciężki sprzęt podczas budowy A1. Ludzie, którzy mieszkają przy Kłokocińskiej, Łąkowej, Folwareckiej, czy Armii Krajowej, tracą już cierpliwość, a mieszkańcy ul. Gwarków pikietowali nawet pod budynkiem żorskiego magistratu, domagając się naprawienia tego, co zostało zniszczone. Nie mówiąc już o tym, że brak odbioru A1 uniemożliwia sporządzanie map do celów projektowych. Gdyby przy autostradzie w Żorach jakiś inwestor chciał dziś wybudować swój zakład, miałby z tym ogromne kłopoty. - Od lipca zeszłego roku ślemy ponaglenia do GDDKiA, ale do tej pory nie dostaliśmy żadnych odpowiedzi - mówi Pruchnicki.
Tymczasem Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Katowicach przekonuje, że odbiór to jedynie "procedura techniczna", niemająca nic wspólnego z użytkowaniem autostrady. Inwestor, czyli GDDKiA, musi mieć czas, by zauważyć i zgłosić ewentualne wady oraz usterki, a wykonawca musi je wtedy naprawić. Teraz, zdaniem drogowców, trwa właśnie takie "obserwowanie" autostrady.
- Ostateczny odbiór tego odcinka planujemy w pierwszym półroczu 2012 r. - mówi Dorota Marzyńska-Kotas, rzeczniczka GDDKiA w Katowicach, i zapewnia, że droga spełnia wszystkie wymagania bezpieczeństwa i jest zgodna z projektem.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter




