Michał Smolorz: Jak udowodnić, że nie jest się wielbłądem?
13.02.2012
, aktualizacja: 13.02.2012 17:13
Znów muszę przytoczyć światłą myśl Mistrza Kazimierza Kutza, który od lat powtarza, że Ślązacy są w Polsce wice-Żydami. Ciągle się nas o coś podejrzewa, o jakieś skryte intencje i tajemne zbrodnie.
ZOBACZ TAKŻE
- Michał Smolorz: Katowice nie chcą być śląskie? Nic nowego! (05-03-12, 16:47)
- Michał Smolorz: A ja GUS-owi po prostu nie wierzę (27-02-12, 17:14)
- Michał Smolorz: Skalmierius (20-02-12, 22:45)
- Michał Smolorz: I znów sukces! (06-02-12, 23:25)
- Michał Smolorz: Głos demona nietolerancji (31-01-12, 00:23)
- Michał Smolorz: Lwowska wieża Babel (27-01-12, 16:39)
Żydzi mieli porywać chrześcijańskie dzieci, mordować je rytualnie, zaś utoczoną krew dodawać do macy. Nikt nigdy takiego ceremoniału nie widział, nikt nigdy nie znalazł nań dowodów, ale wszyscy i tak wiedzieli swoje: kiedy w okolicy zaginęło dziecko, to z pewnością porwali je Żydzi i w szabas schrupali macę z jego krwi (jeśli w okolicy nie było Żydów, w odwodzie pozostawali Cyganie). A my - Ślązacy - jak powszechnie wiadomo, nie zabijamy polskich dzieci, za to chcemy oderwać Śląsk od Polski i przyłączyć do Niemiec. Czyli jesteśmy separatystami i to wie każdy świadomy Polak.
Odbyłem spotkanie w Warszawie, w środowisku akademickim, pośród ludzi wykształconych, oczytanych i otwartych na świat współczesny. Imprezę zdominowały pytania, co my tam na Śląsku wyrabiamy, dlaczego chcemy doprowadzić do "dekompozycji państwa polskiego", do "piątego rozbioru Polski" (czwarty, jak wiadomo, dokonał się w 1939 roku) i w ogóle dlaczego tak bardzo chcemy być w Niemczech. Przez trzy godziny nie byłem w stanie wypowiedzieć do końca ani jednego wątku, którego by mi nie przerywano - uczestnicy spotkania nie chcieli słuchać, bo wiedzieli swoje. Może pan wygadywać, co pan chce, może pan zaprzeczać i zaklinać wszystkie świętości, ale wy i tak chcecie wejść w skład RFN, a Polska nie może na to pozwolić. Proszę nie myśleć, że to było środowisko ortodoksyjnych PiS-owców albo, nie daj Boże, koło przyjaciół Radia Maryja. Nic z tego, na sali dominowała światła elita liberalna - ale w tej akurat dziedzinie umysły ściskało im jakieś imadło.
Na jedną chwilę udało mi się odzyskać inicjatywę, a nawet wprowadzić słuchaczy w konsternację. Zapytałem, jak sobie wyobrażają to nasze przyłączenie do Niemiec pod względem czysto fizycznym i geograficznym, skoro od najdalej na zachód wysuniętych rubieży Górnego Śląska do niemieckiej granicy jest jakieś 180 km. Może na przykład wynajmiemy cztery potężne helikoptery, podwiesimy do nich naszą Heimat i przeniesiemy za Odrę i Nysę Łużycką, a najlepiej od razu za Łabę, żeby ominąć dawną NRD? Po chwili namysłu poważny doktor habilitowany wyjaśnił, że nie ma co żartować, bo sprawa jest poważna, a śląscy separatyści mają to już dawno przemyślane. Najpierw przejmą Górny Śląsk, potem, jak już się poczują mocni, to zaanektują Śląsk Dolny (taki Anschluss), a wtedy droga do zjednoczenia z Niemcami stanie otworem. Doktor habilitowany był w Goerlitz, gdzie jeszcze za życia Herberta Hupki otwarto za wielkie pieniądze Muzeum Śląskie, a teraz na całych Łużycach propaguje się "ideę ślązakowską". To znaczy, że jak już nasi polscy "ślązakowcy" opanują Śląsk cały i dotrą do Nysy Łużyckiej, to na moście granicznym powitają ich niemieccy "ślązakowcy" i nastąpi zjednoczenie Śląska pod niemieckim sztandarem. Niewykluczone jednak, że tego będzie im mało, więc będą dążyli do utworzenia niezależnego państwa, a wtedy czeka nas powtórka krwawego terroru z Kraju Basków. Wszak RAŚ działa wedle tej samej strategii co ETA: najpierw autonomia w Baskonii hiszpańskiej, potem roszczenia do Baskonii francuskiej, potem zjednoczenie i w końcu niezależne państwo. A wszystko w huku bomb i serii z karabinów maszynowych, z tysiącami niewinnych ofiar.
Zbaraniałem i nie próbowałem polemizować. Wszelka dyskusja stawała się bezcelowa, zgromadzone towarzystwo wiedziało lepiej. Miało nade mną moralną przewagę, bo nie chodziło mu o żadne animozje warszawsko-śląskie, ale o szczerą patriotyczną troskę o ojczyznę i jej pokój wewnętrzny. Czyli o to, co nieznośny śląski ludek zakłóca.
Odbyłem spotkanie w Warszawie, w środowisku akademickim, pośród ludzi wykształconych, oczytanych i otwartych na świat współczesny. Imprezę zdominowały pytania, co my tam na Śląsku wyrabiamy, dlaczego chcemy doprowadzić do "dekompozycji państwa polskiego", do "piątego rozbioru Polski" (czwarty, jak wiadomo, dokonał się w 1939 roku) i w ogóle dlaczego tak bardzo chcemy być w Niemczech. Przez trzy godziny nie byłem w stanie wypowiedzieć do końca ani jednego wątku, którego by mi nie przerywano - uczestnicy spotkania nie chcieli słuchać, bo wiedzieli swoje. Może pan wygadywać, co pan chce, może pan zaprzeczać i zaklinać wszystkie świętości, ale wy i tak chcecie wejść w skład RFN, a Polska nie może na to pozwolić. Proszę nie myśleć, że to było środowisko ortodoksyjnych PiS-owców albo, nie daj Boże, koło przyjaciół Radia Maryja. Nic z tego, na sali dominowała światła elita liberalna - ale w tej akurat dziedzinie umysły ściskało im jakieś imadło.
Na jedną chwilę udało mi się odzyskać inicjatywę, a nawet wprowadzić słuchaczy w konsternację. Zapytałem, jak sobie wyobrażają to nasze przyłączenie do Niemiec pod względem czysto fizycznym i geograficznym, skoro od najdalej na zachód wysuniętych rubieży Górnego Śląska do niemieckiej granicy jest jakieś 180 km. Może na przykład wynajmiemy cztery potężne helikoptery, podwiesimy do nich naszą Heimat i przeniesiemy za Odrę i Nysę Łużycką, a najlepiej od razu za Łabę, żeby ominąć dawną NRD? Po chwili namysłu poważny doktor habilitowany wyjaśnił, że nie ma co żartować, bo sprawa jest poważna, a śląscy separatyści mają to już dawno przemyślane. Najpierw przejmą Górny Śląsk, potem, jak już się poczują mocni, to zaanektują Śląsk Dolny (taki Anschluss), a wtedy droga do zjednoczenia z Niemcami stanie otworem. Doktor habilitowany był w Goerlitz, gdzie jeszcze za życia Herberta Hupki otwarto za wielkie pieniądze Muzeum Śląskie, a teraz na całych Łużycach propaguje się "ideę ślązakowską". To znaczy, że jak już nasi polscy "ślązakowcy" opanują Śląsk cały i dotrą do Nysy Łużyckiej, to na moście granicznym powitają ich niemieccy "ślązakowcy" i nastąpi zjednoczenie Śląska pod niemieckim sztandarem. Niewykluczone jednak, że tego będzie im mało, więc będą dążyli do utworzenia niezależnego państwa, a wtedy czeka nas powtórka krwawego terroru z Kraju Basków. Wszak RAŚ działa wedle tej samej strategii co ETA: najpierw autonomia w Baskonii hiszpańskiej, potem roszczenia do Baskonii francuskiej, potem zjednoczenie i w końcu niezależne państwo. A wszystko w huku bomb i serii z karabinów maszynowych, z tysiącami niewinnych ofiar.
Zbaraniałem i nie próbowałem polemizować. Wszelka dyskusja stawała się bezcelowa, zgromadzone towarzystwo wiedziało lepiej. Miało nade mną moralną przewagę, bo nie chodziło mu o żadne animozje warszawsko-śląskie, ale o szczerą patriotyczną troskę o ojczyznę i jej pokój wewnętrzny. Czyli o to, co nieznośny śląski ludek zakłóca.
- 73 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
22 głosy
-
Re: Michał Smolorz: Jak udowodnić, że nie jest si
polnaro
13.02.12, 21:39
Wśród forumowiczów też nie brakuje "habilitowanych" głupców oderwanych od rzeczywistości. »
-
Re: Michał Smolorz: Jak udowodnić, że nie jest si
wilhelm4
14.02.12, 20:47
Brawo Redachtór !»
-
z webzajty RAS :
fyrlok
02.05.12, 18:24
Stowarzyszenie na rzecz Edukacji RegionalnejOstatnia aktualizacja: 29.04.2012Wszystkich zainteresowanych tym, by w naszych szkołach pojawiły się lekcje wiedzy o regionie, zapraszamy do »

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter



