Kazimierz Kutz: Tak to leci
31.01.2012
, aktualizacja: 31.01.2012 00:21
Czemukolwiek by się u nas nie przyjrzeć, wszystko jest jakieś krzywe. Niby jest nowe, niby jest stare, niby okazałe, niby skromne, a jednak krzywe. Z duszyczkami podobnie. Nie wiem, czy mi się zdaje, bo może pogoda ocipiała, czy starcza to zrzędliwość, ale czego by się nie dotknąć, to do połowy wszystko pozbawione jest sensu. Komputer co i rusz się zawiesza, koty chowają się kątach, w hydraulice ciśnienie spada i trzeba je dopompowywać, wiatru nawet nie ma, kaktus zakwitł, choć jesteśmy w środku zimy.
ZOBACZ TAKŻE
- Kazimierz Kutz: Nowa siła (13-02-12, 17:14)
- Kazimierz Kutz: Lampeduza, czyli chmury wolności nad nami (06-02-12, 23:26)
- Kazimierz Kutz: Iwacho (27-01-12, 16:24)
- Kazimierz Kutz: Factum est fatum (17-01-12, 17:30)
- Kazimierz Kutz: 1:0 (12-01-12, 16:16)
A na 32 kopalnie w 28 wydobywa się węgiel techniką na zawał, bo to najtańsza forma eksploatacji, potocznie nazywana rabunkową. Czyli na chama, jak w XIX wieku. Metodę tę sankcjonuje prawnie niedawno uchwalona Ustawa o eksploatacji węgla w Polsce, która jest kontynuacją socjalistycznych metod gospodarki, a te nawiązywały do ruskich tradycji imperialnych. Węgiel jest produktem strategicznym, jakimś świętym tabu, więc ustawa ważyła 2 kg, ma bodaj 220 artykułów, a tylko 8 odnosi się do spraw ludzi i gminy. Dlatego [kiedy po wojnie zaczęto wybierać węgiel na hurra!] od 1949 roku liczy się tylko węgiel i wydobycie po najniższej cenie, zaś ziemię i człowieka traktuje się jak dodatek do wydobycia. Dlatego w każdym miejscu wydobywania węgla, w zależności od grubości pokładu, ziemia zapada się adekwatnie. Jeśli pod Bieruniem pokład węgla miał 9 metrów grubości, to o tyle metrów zapadła się ziemia, bo takie jest prawo grawitacji, i Bieruń stał się zbiornikiem retencyjnym powodziowych wylewów Wisły. Bytom ma to nieszczęście, że leży na bardzo grubych pokładach węgla, i są miejsca, gdzie ziemia obsunęła się o 30 metrów! W każdym razie leci od 17 metrów w dół, a z nim ludzki, cywilizacyjny i kulturowy dobytek. Takie traktowanie zabudowy miejskiej i ludzi jest w sposób oczywisty procederem o znamionach przestępczych usankcjonowanym prawem uchwalonym przez parlament RP. Wielkie górnicze katastrofy ostatnich lat, w których zginęło kilkudziesięciu górników, mają także swoje "zakotwiczenie" w polskim prawie.
A teraz przyszła kolej na dzielnicę bytomskiej biedoty, bo prawo górnicze ma moc wyroku boskiego. Karb stał się symbolem zła państwowego, bo tak trzeba to nazwać. Tu już dawno powinna z urzędu wejść prokuratura i wytoczyć proces karny właścicielowi kopalni. Gdyby to była kopalnia prywatna, jej właściciel i cały zarząd byliby pod kluczem, i odeszliby na zawsze ze Śląska z torbami. Nie wolno ważyć tragicznego losu mieszkańców Karbia z demagogią o jedynym miejscu pracy. Załoga kopalni liczy 3,5 tys. ludzi, a miasto ma około 180 tys. mieszkańców, choć na przestrzeni ćwierćwiecza zaludnienie zmniejszyło się o 60 tys.! Były premier Jerzy Buzek zamknął na Śląsku prawie 30 kopalń i poza poszerzeniem się obszarów nędzy, w wielu miejscach już dziedzicznej, świat nie zawalił się, a on dostąpił największych zaszczytów w skali europejskiej. Został marszałkiem Parlamentu Europejskiego, ale nie zrobił nic, aby polepszyć dolę mieszkańców Górnego Śląska.
Ale teraz jest urzędowa zmowa, aby nie mówić źle o sprawach śląskich, jakby zło i bieda były prywatną sprawą ludzi. Ma być klawo i robimy wszędzie "miasto ogrodów". Całe zło związane z niedopuszczalną eksploatacją węgla jest poza zainteresowaniem władzy centralnej i mediów. Całe te dziedziny zagarnął interes i lobbing górniczy. Piszą pod siebie ustawy i robią nie tylko z miastami, ale i z ludźmi, co chcą.
A teraz przyszła kolej na dzielnicę bytomskiej biedoty, bo prawo górnicze ma moc wyroku boskiego. Karb stał się symbolem zła państwowego, bo tak trzeba to nazwać. Tu już dawno powinna z urzędu wejść prokuratura i wytoczyć proces karny właścicielowi kopalni. Gdyby to była kopalnia prywatna, jej właściciel i cały zarząd byliby pod kluczem, i odeszliby na zawsze ze Śląska z torbami. Nie wolno ważyć tragicznego losu mieszkańców Karbia z demagogią o jedynym miejscu pracy. Załoga kopalni liczy 3,5 tys. ludzi, a miasto ma około 180 tys. mieszkańców, choć na przestrzeni ćwierćwiecza zaludnienie zmniejszyło się o 60 tys.! Były premier Jerzy Buzek zamknął na Śląsku prawie 30 kopalń i poza poszerzeniem się obszarów nędzy, w wielu miejscach już dziedzicznej, świat nie zawalił się, a on dostąpił największych zaszczytów w skali europejskiej. Został marszałkiem Parlamentu Europejskiego, ale nie zrobił nic, aby polepszyć dolę mieszkańców Górnego Śląska.
Ale teraz jest urzędowa zmowa, aby nie mówić źle o sprawach śląskich, jakby zło i bieda były prywatną sprawą ludzi. Ma być klawo i robimy wszędzie "miasto ogrodów". Całe zło związane z niedopuszczalną eksploatacją węgla jest poza zainteresowaniem władzy centralnej i mediów. Całe te dziedziny zagarnął interes i lobbing górniczy. Piszą pod siebie ustawy i robią nie tylko z miastami, ale i z ludźmi, co chcą.
- 14 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
-
Kazimierz Kutz: Tak to leci
bopos
31.01.12, 09:33
Dziękuję z pańskie słowa.Tak to właśnie u nas na Śląsku wygląda; i będzie wyglądało póki Ślązacy nie zaczną rządzić u siebie.Przed wojną, za czasów autonomii Śląsk był najbogatszym regionem »

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter



