Kazimierz Kutz: Factum est fatum
17.01.2012
, aktualizacja: 17.01.2012 17:30
Innymi słowy, w Karbiu rabowano węgiel, seryjne eksplozje podziemne spowodowały trzęsienie ziemi i całe osiedle podzieliło los niejednego miasteczka wulkanicznego we Włoszech. Tam bywa to dziełem natury. Tu, w Bytomiu, jest dziełem państwowej kopalni, która z temperamentem godnym dzikiego kapitalizmu sprzed stu lat wybierała bezmyślnie węgiel spod miasta.
ZOBACZ TAKŻE
- Kazimierz Kutz: Lampeduza, czyli chmury wolności nad nami (06-02-12, 23:26)
- Kazimierz Kutz: Tak to leci (31-01-12, 00:21)
- Kazimierz Kutz: Iwacho (27-01-12, 16:24)
- Kazimierz Kutz: 1:0 (12-01-12, 16:16)
- Kazimierz Kutz: Piękny smutek (01-01-12, 23:06)
- Kazimierz Kutz: Co komu pod choinkę? (24-12-11, 10:34)
Po wojnie eksploatacja węgla obejmowała 93 procent całego obszaru gminy, a od 1995 roku, po restrukturyzacji, już tylko 37 procent. Ale w Łagiewnikach, pod Szombierkami-Chruszczowem i Bobrkiem wybrano cały węgiel i tam można już spokojnie spać. Dziś kopalnie Bobrek-Centrum i Piekary mają jeszcze cztery koncesje kopania węgla do 2040 roku. Po katastrofie w Karbiu miasto będzie nadal atakowane z dwóch stron na 35 procentach swojego obszaru. Choć na dole nie będzie już dotychczasowej piromanii. Urząd Górniczy zalecił bowiem - po Karbiu! - powrót do podsadzki hydraulicznej, ograniczenie wysokości ścian i ograniczenie postępu dobowego ścian. To znaczy mniej buch! buch! Wydobywamy wolniej i nie od razu do 20-metrowego pułapu złoża, a co najważniejsze: zasypujemy wybrane chodniki. Jest to ciche odcięcie się od eksploatacji rabunkowej i powrót dawnych, przyzwoitych przepisów. Nareszcie po pół wieku jest szansa, że pod ziemią też zaczniemy człapać ku Europie!
Warto powiedzieć, że po roku 1949 roku, kiedy do górnictwa wszedł "polski porządek" (a może ruski?), śródmieście, Karb, Miechowice i Rozbark obniżyły się o sześć-osiem metrów, a w niezabudowanej przestrzeni o 20-30 metrów. W ostatnim 20-leciu musiano wyremontować budynek sądu, krytą pływalnię, kościoły św. Ducha, św. Wojciecha. św. Barbary, św. Jacka, Świętej Trójcy, Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, Dobrego Pasterza, Bożego Ciała i Świętego Krzyża. Ten sam los spotkał także kościół ewangelicko-augsburski. A ileż zniszczono budynków publicznych, takich jak szkoły, szpitale, urzędy, i w ogóle zabudowy mieszkalnej? Kto to wszystko policzy i obliczy w złotówkach? Nasze kopalnictwo węglowe należy do państwa, więc poprzez praktyki stosowane w jego obrębie łatwo odczytać, jaki ma stosunek do ziemi śląskiej i jej mieszkańców. Dobrze byłoby po tragedii w Karbiu zbilansować wreszcie tę dziedzinę gospodarki nie tylko w sferze wyników eksploatacyjnych, ale obliczyć koszty zniszczeń wszelakich, choćby przez to, że Bytom jest miastem starszym od Krakowa. Straty materialne da się jeszcze porachować (choć zabytki kultury nie mają ceny!), ale jak policzyć tragedie ludzkie? Jak widać z poniszczonych świątyń - w Bytomiu nie pomogli nawet wszyscy święci. Na terenie Bytomia było kiedyś 11 kopalń i dwie huty. Dziś pracuje jeszcze jedna kopalnia, i jest najważniejszym miejscem pracy. Teraz trzeba będzie czekać do 2040 roku, aż wyszarpie się spod miasta wszystek węgiel i cała ta nieludzka maszyneria pójdzie sobie w diabły.
W nadchodzący poniedziałek, 16 stycznia, w Bytomiu dojdzie do ważnego wydarzenia społeczno-politycznego. Z inicjatywy prezydenta Piotra Koja i Stowarzyszenia Poszkodowanych Działalnością Geologiczno-Górniczą odbędzie się konferencja pod hasłem "Factum est fatum". Zjadą się wybitni polscy naukowcy i prof. Anton Sroka z Niemiec (autorytet europejski), by wygłosić 10 referatów na następujące tematy: "Złoża węgla kamiennego, dobrodziejstwo czy fatum gmin górniczych" - Piotr Koj, prezydent Bytomia, "Koszty społeczne rabunkowej gospodarki węglowej" - Dorota Ledwoń, prezes Krajowego Stowarzyszenia Poszkodowanych Działalnością Geologiczno-Górniczą, "Sytuacja samorządów śląskich w świetle uregulowań ustawy Prawo geologiczne i górnicze" - Danuta Pietraszewska, śląska posłanka z PO, "Konsekwencje rabunkowej eksploatacji górniczej w Polsce w odniesieniu do standardów europejskich" - prof. Anton Sroka z Uniwersytetu Technicznego we Freiburgu, "Pomoc rządowa oraz prawna poszkodowanym działalnością górniczą w krajach Unii Europejskiej na przykładzie społeczeństwa niemieckiego", "Problemy poeksploatacyjne miast śląskich a ekologiczne techniki górnicze na terenach zurbanizowanych stosowanych w świecie" - prof. Jan Palarski z Politechniki Śląskiej, "Pokopalniane koszty środowiskowe" - dr Robert Domański, KSPDG-K, "Wybrane problemy rekultywacji, zagospodarowania oraz oddziaływania na środowisko zwałowisk pogórniczych w odniesieniu do uregulowań prawnych" - dr Zenon Różański, dr Łukasz Gawor z Politechniki Śląskiej, "Utrudnienia w planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym" - dr Stanisław Lessaer, z Politechniki Śląskiej, "Sytuacja ekonomiczna gmin górniczych" - Tadeusz Chrószcz, przewodniczący Stowarzyszenia Gmin Górniczych w Polsce.
Organizatorzy zwrócili się do prezydenta RP z prośbą o objęcie patronatu honorowego nad konferencją w Bytomiu, ale spotkali się z odmową. Tak samo zareagowali premier, ministrowie rozwoju regionalnego i środowiska oraz były premier (zamknął prawie 30 kopalń), a dziś pierwszy Europejczyk, a także Ślązak Jerzy Buzek.
Ze strony państwowej będzie tylko nowy wiceminister gospodarki Tomasz Tomczykiewicz. W ten sposób potwierdzona zostanie moja teza generalna, że w polskiej tradycji dla rządzących istnieją tylko jedne kresy -wschodnie. Przekonanie to jest tak głęboko zakorzenione w ich mentalnym ego, że aż nie wypada mieć do nich o to pretensji. To, co po naszej stronie, jest jakby po drugiej stronie jakiegoś niewidzialnego muru.
Dlatego należy raz jeszcze postawić owo wielkie magiczne pytanie o Górny Śląsk: ludzie, kaj my to ajntlich som!?
Warto powiedzieć, że po roku 1949 roku, kiedy do górnictwa wszedł "polski porządek" (a może ruski?), śródmieście, Karb, Miechowice i Rozbark obniżyły się o sześć-osiem metrów, a w niezabudowanej przestrzeni o 20-30 metrów. W ostatnim 20-leciu musiano wyremontować budynek sądu, krytą pływalnię, kościoły św. Ducha, św. Wojciecha. św. Barbary, św. Jacka, Świętej Trójcy, Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, Dobrego Pasterza, Bożego Ciała i Świętego Krzyża. Ten sam los spotkał także kościół ewangelicko-augsburski. A ileż zniszczono budynków publicznych, takich jak szkoły, szpitale, urzędy, i w ogóle zabudowy mieszkalnej? Kto to wszystko policzy i obliczy w złotówkach? Nasze kopalnictwo węglowe należy do państwa, więc poprzez praktyki stosowane w jego obrębie łatwo odczytać, jaki ma stosunek do ziemi śląskiej i jej mieszkańców. Dobrze byłoby po tragedii w Karbiu zbilansować wreszcie tę dziedzinę gospodarki nie tylko w sferze wyników eksploatacyjnych, ale obliczyć koszty zniszczeń wszelakich, choćby przez to, że Bytom jest miastem starszym od Krakowa. Straty materialne da się jeszcze porachować (choć zabytki kultury nie mają ceny!), ale jak policzyć tragedie ludzkie? Jak widać z poniszczonych świątyń - w Bytomiu nie pomogli nawet wszyscy święci. Na terenie Bytomia było kiedyś 11 kopalń i dwie huty. Dziś pracuje jeszcze jedna kopalnia, i jest najważniejszym miejscem pracy. Teraz trzeba będzie czekać do 2040 roku, aż wyszarpie się spod miasta wszystek węgiel i cała ta nieludzka maszyneria pójdzie sobie w diabły.
W nadchodzący poniedziałek, 16 stycznia, w Bytomiu dojdzie do ważnego wydarzenia społeczno-politycznego. Z inicjatywy prezydenta Piotra Koja i Stowarzyszenia Poszkodowanych Działalnością Geologiczno-Górniczą odbędzie się konferencja pod hasłem "Factum est fatum". Zjadą się wybitni polscy naukowcy i prof. Anton Sroka z Niemiec (autorytet europejski), by wygłosić 10 referatów na następujące tematy: "Złoża węgla kamiennego, dobrodziejstwo czy fatum gmin górniczych" - Piotr Koj, prezydent Bytomia, "Koszty społeczne rabunkowej gospodarki węglowej" - Dorota Ledwoń, prezes Krajowego Stowarzyszenia Poszkodowanych Działalnością Geologiczno-Górniczą, "Sytuacja samorządów śląskich w świetle uregulowań ustawy Prawo geologiczne i górnicze" - Danuta Pietraszewska, śląska posłanka z PO, "Konsekwencje rabunkowej eksploatacji górniczej w Polsce w odniesieniu do standardów europejskich" - prof. Anton Sroka z Uniwersytetu Technicznego we Freiburgu, "Pomoc rządowa oraz prawna poszkodowanym działalnością górniczą w krajach Unii Europejskiej na przykładzie społeczeństwa niemieckiego", "Problemy poeksploatacyjne miast śląskich a ekologiczne techniki górnicze na terenach zurbanizowanych stosowanych w świecie" - prof. Jan Palarski z Politechniki Śląskiej, "Pokopalniane koszty środowiskowe" - dr Robert Domański, KSPDG-K, "Wybrane problemy rekultywacji, zagospodarowania oraz oddziaływania na środowisko zwałowisk pogórniczych w odniesieniu do uregulowań prawnych" - dr Zenon Różański, dr Łukasz Gawor z Politechniki Śląskiej, "Utrudnienia w planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym" - dr Stanisław Lessaer, z Politechniki Śląskiej, "Sytuacja ekonomiczna gmin górniczych" - Tadeusz Chrószcz, przewodniczący Stowarzyszenia Gmin Górniczych w Polsce.
Organizatorzy zwrócili się do prezydenta RP z prośbą o objęcie patronatu honorowego nad konferencją w Bytomiu, ale spotkali się z odmową. Tak samo zareagowali premier, ministrowie rozwoju regionalnego i środowiska oraz były premier (zamknął prawie 30 kopalń), a dziś pierwszy Europejczyk, a także Ślązak Jerzy Buzek.
Ze strony państwowej będzie tylko nowy wiceminister gospodarki Tomasz Tomczykiewicz. W ten sposób potwierdzona zostanie moja teza generalna, że w polskiej tradycji dla rządzących istnieją tylko jedne kresy -wschodnie. Przekonanie to jest tak głęboko zakorzenione w ich mentalnym ego, że aż nie wypada mieć do nich o to pretensji. To, co po naszej stronie, jest jakby po drugiej stronie jakiegoś niewidzialnego muru.
Dlatego należy raz jeszcze postawić owo wielkie magiczne pytanie o Górny Śląsk: ludzie, kaj my to ajntlich som!?
- 24 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów
-
Kazimierz Kutz: Factum est fatum
pacynka0258
17.01.12, 18:57
No wo polsce (celowo z małej litery)»
-
Kazimierz Kutz: Factum est fatum
vito3
17.01.12, 19:27
troche przykro ze warsiawska Polska ma slask w dupie a juz bytom to chyba nawet nie tam,buzek nie zamknal 30 kopaln niech pan nie przesadza ale to co zrobil naiwniakom odprawami bylo podle »
-
Kazimierz Kutz: Factum est fatum
firiduri
19.01.12, 14:50
To o co szło tym śląskim górnikom, którzy jeździli do Warszawy palić opony? W tamtym czasie "zachodni kresowiak" objaśniał Polakom w TV, dlaczego górnicy są wku...eni. Może teraz niech »

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter



