Michał Smolorz: Dziennikarstwo czy populizm?
17.01.2012
, aktualizacja: 17.01.2012 17:20
Tyle lat uprawiam ten nieszczęsny zawód i wciąż mam podobne dylematy: po czyjej stawać stronie, gdy rodzi się konflikt między władzą a jakąś grupą społeczną? Czy doprawdy naszym posłannictwem jest opowiadanie się tylko za "stroną społeczną", nawet jeśli "władza" ma racjonalne argumenty? Czy "władza" to zawsze ten zły? Czy "społeczeństwo" to samo dobro?
Znów wzmogły się te wątpliwości, gdy obserwowałem konflikt wokół zamykania szkół w Bytomiu - i niestety, nie znalazłem racji, by wesprzeć protestującą młodzież i jej rodziców. Rozumiem, że jest miło i wygodnie chodzić do tej samej szkoły od pierwszej do ostatniej klasy, zaś niemiło jest przeżywać likwidację placówki i przenosić się w nowe mury. Więc chciałoby się, aby władza rozwiązała problem po naszej myśli i pozwoliła w świętym spokoju chodzić do starej budy, choćby uczniów było mniej niż nauczycieli. I zupełnie nas nie obchodzi, kto ma za to płacić: przecież gmina ma kasy jak lodu, zapewne ma fabrykę pieniędzy i żadnych innych wydatków poza naszą szkołą. A gdy władza cierpliwie tłumaczy, że się nie da, bo z pustego i Salomon nie naleje, wtedy smarkateria wraz z mamusiami i tatusiami protestuje, szaty drze, łzy wylewa i przed kamerami odśpiewuje hymn narodowy (fałszując przy tym niemiłosiernie). Bo oto prominenci krzywdzą prosty lud, zamiast mu słać dywany pod nogi, na tacy wszystko podawać, przecież władza jest dla ludzi, a nie odwrotnie. A media muszą to nagłośnić, wszak ludowi dzieje się krzywda.
Istotą społeczeństwa obywatelskiego jest rozumienie dobra wspólnego i umiejętność patrzenia poza własne podwórko. Nawet w najbogatszych krajach nie zdarza się tak, aby w gminnej kasie starczało na wszystko - a co dopiero w zrujnowanym, przeraźliwie biednym Bytomiu, gdzie wszystko się sypie i wali, gdzie od zaraz potrzeba setek milionów na podstawowe inwestycje. Ale mała grupka zdemoralizowanych nastolatków wraz z nieodpowiedzialnymi rodzicami ma to wszystko w nosie i drze się, bo przecież jej potrzeby są podstawowe, najważniejsze albo i jedyne. Po nas choćby potop. Czy naprawdę powinnością dziennikarza jest opowiadanie się po tej stronie konfliktu? Stroną społeczną w tym sporze nie jest wrzaskliwa grupka spoglądająca na czubek własnego nosa, ale rada gminy, która działa w interesie ogółu mieszkańców - po to ją wybrano.
Podobny dziennikarski populizm objawił się przy tak zwanym "sprzedawaniu lokatorów wraz z kamienicą" w Siemianowicach. Znów podniosło się larum i znów słyszę i czytam w mediach o nieludzkiej władzy i wrednych kamienicznikach, którzy "sprzedali lokatorów w prywatne ręce". Po pierwsze, lokatorów nikt nie sprzedał, bo niewolnictwo w naszej części świata skończyło się 600 lat temu. Po drugie, każdy może w Polsce sprzedać lub kupić kamienicę - mniej więcej od 1000 lat z krótką przerwą na epokę PRL-u - i nie ma obowiązku pytać o zgodę mieszkańców. Po trzecie, lokatorzy, którzy dziś tak głośno lamentują, dostali propozycję pierwokupu swojego mieszkania po symbolicznej, śmiesznie niskiej cenie, ale większość tę propozycję olała. Bo przecież najlepiej byłoby, gdyby nam te mieszkania dali za darmo, kamienicę wyremontowali, a potem jeszcze bezpłatnie dostarczali wodę, gaz i ciepło. Wtedy zasady sprawiedliwości społecznej byłyby dochowane i wszyscy odeszliby zadowoleni. Chociaż... pewnie i wówczas znalazłaby się grupa protestujących, że przed oddaniem mieszkań nie naprawiono trotuaru. Wtedy też odezwaliby się żurnaliści, że to słuszny protest, wart postawienia wozu satelitarnego albo pierwszej strony w gazecie.
Bardzo przepraszam te Koleżanki i Kolegów ze śląskich mediów, którzy tak ochoczo wspierają te i inne demagogiczne awantury, ale ja nieco inaczej widzę nasze posłannictwo. Cóż, stawanie ręka w rękę z krzykaczem to łatwizna, trudniej stanąć krzykaczowi naprzeciw.
Istotą społeczeństwa obywatelskiego jest rozumienie dobra wspólnego i umiejętność patrzenia poza własne podwórko. Nawet w najbogatszych krajach nie zdarza się tak, aby w gminnej kasie starczało na wszystko - a co dopiero w zrujnowanym, przeraźliwie biednym Bytomiu, gdzie wszystko się sypie i wali, gdzie od zaraz potrzeba setek milionów na podstawowe inwestycje. Ale mała grupka zdemoralizowanych nastolatków wraz z nieodpowiedzialnymi rodzicami ma to wszystko w nosie i drze się, bo przecież jej potrzeby są podstawowe, najważniejsze albo i jedyne. Po nas choćby potop. Czy naprawdę powinnością dziennikarza jest opowiadanie się po tej stronie konfliktu? Stroną społeczną w tym sporze nie jest wrzaskliwa grupka spoglądająca na czubek własnego nosa, ale rada gminy, która działa w interesie ogółu mieszkańców - po to ją wybrano.
Podobny dziennikarski populizm objawił się przy tak zwanym "sprzedawaniu lokatorów wraz z kamienicą" w Siemianowicach. Znów podniosło się larum i znów słyszę i czytam w mediach o nieludzkiej władzy i wrednych kamienicznikach, którzy "sprzedali lokatorów w prywatne ręce". Po pierwsze, lokatorów nikt nie sprzedał, bo niewolnictwo w naszej części świata skończyło się 600 lat temu. Po drugie, każdy może w Polsce sprzedać lub kupić kamienicę - mniej więcej od 1000 lat z krótką przerwą na epokę PRL-u - i nie ma obowiązku pytać o zgodę mieszkańców. Po trzecie, lokatorzy, którzy dziś tak głośno lamentują, dostali propozycję pierwokupu swojego mieszkania po symbolicznej, śmiesznie niskiej cenie, ale większość tę propozycję olała. Bo przecież najlepiej byłoby, gdyby nam te mieszkania dali za darmo, kamienicę wyremontowali, a potem jeszcze bezpłatnie dostarczali wodę, gaz i ciepło. Wtedy zasady sprawiedliwości społecznej byłyby dochowane i wszyscy odeszliby zadowoleni. Chociaż... pewnie i wówczas znalazłaby się grupa protestujących, że przed oddaniem mieszkań nie naprawiono trotuaru. Wtedy też odezwaliby się żurnaliści, że to słuszny protest, wart postawienia wozu satelitarnego albo pierwszej strony w gazecie.
Bardzo przepraszam te Koleżanki i Kolegów ze śląskich mediów, którzy tak ochoczo wspierają te i inne demagogiczne awantury, ale ja nieco inaczej widzę nasze posłannictwo. Cóż, stawanie ręka w rękę z krzykaczem to łatwizna, trudniej stanąć krzykaczowi naprzeciw.
- 23 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
22 głosy
-
Michał Smolorz: Dziennikarstwo czy populizm?
pacynka0258
17.01.12, 18:50
150% racji»
-
Michał Smolorz: Dziennikarstwo czy populizm?
vito3
17.01.12, 19:53
z ta zdemoralizowana mlodzieza to pan pojechal z naiwnosci czy niewiedzy,co pan stary wyjadacz rznie glupa ze nie wie jak sie takie hece odbywaja,administracja i grono pedagogiczne zagrozone»
-
Skąd młodzi mają to wiedzieć ?
tadeusz542
17.01.12, 23:08
Ze strony młodzieży to zwykła niewiedza bo skąd mają wiedzieć ,że kiedy budowano 1000 szkół na tysiąclecie /to tylko przykład / to w każdej miejskiej szkole były co najmniej po cztery klasy»

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter



