Dzień Kultury Ulicznej
2010-06-21
, aktualizacja: 23.07.2010 10:48
Rynek w Tarnowskich Górach. Słoneczne popołudnie. Miejsce to znałem jedynie jako punkt na mapie. Przystanąłem na równi wzorzystego bruku. Kolorowe witryny odwracają uwagę od poranionej do samej cegły elewacji.
Szybkim piruetem ogarniam horyzont. Rynek tętni życiem. Z wąskiego przesmyku dobiega donośny bas bębnów. W pobliżu grupka 'bajtlów' ochoczo puszcza bańki mydlane, by zaraz przekłuć je z jeszcze większą frajdą. Przy kartonowych sztalugach krząta się pani z włochatą różdżką. Uwodzi stadko wielbicieli kolejnymi 'mazami' spod pędzla. Czaję się niczym wilk za ich plecami. Po chwili odganiam nieśmiałą owieczkę od stada. Ma na imię Danusia. Kierujemy się w stronę opuszczonej kamienicy, gdzie odbywa się przedstawienie pt. 'Ostatnia wieczerza' teatru Gelynder. Do celu prowadzi nas barwny dywan z setek malowideł. Raz po raz zdobię je grafikami z kurzu na podeszwach. Naszą podróż przerywa poeta: -'Jaki chcecie wiersz na życzenie?' - 'Wszystko jedno, byle był obcesowy.' Dwa kroki dalej i jesteśmy w muzycznym zaułku. -'Jaką piosenkę dla was zagrać? Wpiszcie nazwę!' Podekscytowany wpisuję: 'Chambermaid swing'. Po chwili słyszymy: - 'Chamber, chambermaid swing. Parov, Parov, Parov. Tralalalala.' Padamy ofiarą podpuchy. Oszukani ruszamy do celu. Na miejscu aktorzy krążą od kadru do kadru, pomiędzy parterowymi oknami. Wodzimy za nimi wzrokiem. Trochę onieśmieleni, bo to przypomina podglądanie sąsiadów. Może właśnie dlatego jest takie podniecające?
Stoję w ocierającym się tłumie gapiów. Widać tylko urywki. Nie czekam aż zedrą z siebie odzież i wyruszam w kierunku noclegowni.
PS Dzisiaj możemy się spotkać na Festiwalu A Part lub gdzieś w miejskiej przestrzeni.
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8
głosów