Do tej pory scenariusz lubił się powtarzać: na początku każdego roku w górnictwie zaczynały się tzw. negocjacje płacowe. Jeżeli Solidarność i Związek Zawodowy Górników w Polsce zaproponowały powiedzmy 300 zł podwyżki dla każdego górnika, konkurencyjny "Sierpień 80", nie chcąc wypaść gorzej, przebijał stawkę przynajmniej dwukrotnie. I zamiast negocjacji ze spółkami węglowymi zaczynały się kłótnie związkowców. - A w świat szła informacja, że zależy nam tylko na kasie - mówi jeden z nich.
W tym roku jest inaczej. Gdy Kompania Węglowa zasygnalizowała niedawno, że w 2010 roku podwyżek dla górników raczej nie będzie, wszyscy czekali aż oburzeni związkowcy zaczną straszyć pikietami albo strajkiem. Ale nic z tych rzeczy. Czyżby związkowcy złagodnieli?
Nie, chcą zjednoczyć siły i wspólnie rozmawiać nie tylko o podwyżkach (z których rzecz jasna nie zamierzają rezygnować), ale też przyszłość kopalń i całego górnictwa. W piątek w Katowicach spotkali się szefowie 12 największych central i w specjalnym liście do premiera wezwali do ratowania branży. Ich zdaniem sytuacja górnictwa jest tragiczna. - Osoby nadzorujące sektor chowają głowy w piasek i udają, że nic się złego nie dzieje. Taka postawa grozi konfliktem społecznym o największej od lat skali - napisali do premiera związkowcy.
Ich zdaniem problemem jest nie tylko import węgla z Rosji, spór o podziemny podatek w kopalniach, ale także niekompetencja niektórych menadżerów kierujących spółkami węglowymi. Pytają co dalej z kopalnią Halemba-Wirek i Anna-Rydułtowy, które fedrują gigantyczne straty sięgające 400 mln zł rocznie, czy przyjęciami do kopalń, które są dużo mniejsze niż w poprzednich latach. - Chcemy poznać odpowiedzi na te pytania - mówi Dominik Kolorz, szef górniczej "Solidarności".
Związkowcy przekonują, że źle dzieje się nie tylko w Kompanii, ale także w pozostałych firmach górniczych. Choć Jastrzębska Spółka Węglowa, która z powodu kryzysu straciła w zeszłym roku 340 mln zł, powoli odrabia straty (w styczniu i w lutym zarobiła na czysto 81,4 mln zł) daleko w niej do spokoju. Konflikt narasta, bo Jarosław Zagórowski, prezes JSW stwierdził ostatnio, że byłoby nieodpowiedzialnie zaledwie po dwóch miesiącach podnosić ludziom pensje. W zamian zaproponował jednorazowe premie , ale nie wzbudził tym zachwytu związkowców.
Skomplikowana sytuacja panuje też w Katowickim Holdingu Węglowym, który zadeklarował, że chce wznowić przygotowania do wejścia na giełdę. Sierpień 80, od razu zażądał po 300 zł podwyżki dla każdego górnika. - Skoro holding jest w tak świetnej kondycji finansowej jak twierdzą jego szefowie, to nie będzie chyba z tym problemów - kpi Bogusław Ziętek, szef "Sierpnia 80".
Polecamy: Kończy się era górnictwa? Kopalnie ostro zetną etaty