Pielęgniarki dostaną pieniądze, ale część nadal strajkuje
24.02.2010
, aktualizacja: 24.02.2010 20:43
W Szpitalu Ogólnym w Bielsku-Białej i zakładzie opiekuńczym w Międzybrodziu zakończył się w środę strajk pielęgniarek. Protest wciąż trwa w Szpitalu Wojewódzkim pod Szyndzielnią
Z pięciu szpitali, które trzy tygodnie temu przystąpiły do strajku, protest trwa jeszcze tylko w dwóch. Najwcześniej, bo już kilka dni temu, zakończył się strajk w ośrodku chorób płuc w Bystrej. Pielęgniarki nie wywalczyły tam podwyżek, ale zgodziły się zakończyć protest, gdy zaproponowano im jednorazową wypłatę w wysokości 2 tys. zł.
Wczoraj strajk wygasł także w bielskim Szpitalu Ogólnym. - Zawiesiłyśmy protest do listopada. Na razie dostaniemy po około 100 zł w marcu, potem w lipcu. Trzecia transza w listopadzie ma być wyższa, do 200 zł - powiedziała "Gazecie" Jolanta Borgosz z komitetu strajkowego.
- Pielęgniarki mają u nas jedne z najniższych stawek w regionie, ale szpital jest w trudnej sytuacji. Dodatkowe wypłaty dla nich będą pochodziły z pieniędzy, jakie otrzymamy z NFZ-etu za leczenie pacjentów po wyczerpaniu się kontraktu - mówi Joanna Dworniczek, dyrektorka szpitala. Nie chciała jednak zdradzić, ile szpital otrzyma od NFZ-etu. Wiadomo jednak, że fundusz też ma mniejszy budżet i nie chce płacić za tzw. nadwykonania. Szpital poszedł więc do sądu. Wczoraj podpisał jednak ugodę z NFZ-etem, więc całej kwoty za nadwykonania nie dostanie na pewno.
Jak się okazuje, najbardziej hojną propozycję otrzymały pielęgniarki ze Szpitala Wojewódzkiego - 350 zł ryczałtu na razie na pięć miesięcy. - Bardziej odległych obietnic nie mogłem składać, bo nie wyszliśmy jeszcze z kłopotów, w jakie wpędziły nas poprzednie podwyżki, a ta obecna dla pielęgniarek to kolejny milion na minusie - mówi Ryszard Batycki, dyrektor szpitala. Dodaje, że stawki dla pielęgniarek są w jego szpitalu jednymi z najwyższych w województwie - średnia pensja to 3257 zł brutto.
Pielęgniarki, które domagały się 700 zł do podstawy wynagrodzenia, nie przyjęły propozycji dyrektora. - Z tych 350 zł dostałybyśmy nieco ponad 200 zł na rękę i to bez żadnych gwarancji, co będzie po tych pięciu miesiącach. Nie mogłyśmy się zgodzić. Wiem, że w innych szpitalach pielęgniarki zgodziły się na mniej, ale tam jest po prostu lżejsza praca, a do nas trafiają najciężsi pacjenci z całego Podbeskidzia - mówi Zofia Rogacka, przewodnicząca komitetu strajkowego w Szpitalu Wojewódzkim.
- Decyzję o odrzuceniu propozycji podwyżek podjął tylko komitet strajkowy, a nie wszystkie pielęgniarki. Założę się, że gdyby głosowały wszystkie, byłaby inna. Po pierwsze dlatego, że do protestu przystąpiła tylko połowa sióstr, a po drugie, wszyscy widzą, że ten protest wyniszcza nasz szpital - mówi Batycki.
Na razie jednak nie przewiduje ewakuacji chorych.
Poza Szpitalem Wojewódzkim strajkuje jeszcze tylko Szpital Powiatowy w Żywcu.
Wczoraj strajk wygasł także w bielskim Szpitalu Ogólnym. - Zawiesiłyśmy protest do listopada. Na razie dostaniemy po około 100 zł w marcu, potem w lipcu. Trzecia transza w listopadzie ma być wyższa, do 200 zł - powiedziała "Gazecie" Jolanta Borgosz z komitetu strajkowego.
- Pielęgniarki mają u nas jedne z najniższych stawek w regionie, ale szpital jest w trudnej sytuacji. Dodatkowe wypłaty dla nich będą pochodziły z pieniędzy, jakie otrzymamy z NFZ-etu za leczenie pacjentów po wyczerpaniu się kontraktu - mówi Joanna Dworniczek, dyrektorka szpitala. Nie chciała jednak zdradzić, ile szpital otrzyma od NFZ-etu. Wiadomo jednak, że fundusz też ma mniejszy budżet i nie chce płacić za tzw. nadwykonania. Szpital poszedł więc do sądu. Wczoraj podpisał jednak ugodę z NFZ-etem, więc całej kwoty za nadwykonania nie dostanie na pewno.
Jak się okazuje, najbardziej hojną propozycję otrzymały pielęgniarki ze Szpitala Wojewódzkiego - 350 zł ryczałtu na razie na pięć miesięcy. - Bardziej odległych obietnic nie mogłem składać, bo nie wyszliśmy jeszcze z kłopotów, w jakie wpędziły nas poprzednie podwyżki, a ta obecna dla pielęgniarek to kolejny milion na minusie - mówi Ryszard Batycki, dyrektor szpitala. Dodaje, że stawki dla pielęgniarek są w jego szpitalu jednymi z najwyższych w województwie - średnia pensja to 3257 zł brutto.
Pielęgniarki, które domagały się 700 zł do podstawy wynagrodzenia, nie przyjęły propozycji dyrektora. - Z tych 350 zł dostałybyśmy nieco ponad 200 zł na rękę i to bez żadnych gwarancji, co będzie po tych pięciu miesiącach. Nie mogłyśmy się zgodzić. Wiem, że w innych szpitalach pielęgniarki zgodziły się na mniej, ale tam jest po prostu lżejsza praca, a do nas trafiają najciężsi pacjenci z całego Podbeskidzia - mówi Zofia Rogacka, przewodnicząca komitetu strajkowego w Szpitalu Wojewódzkim.
- Decyzję o odrzuceniu propozycji podwyżek podjął tylko komitet strajkowy, a nie wszystkie pielęgniarki. Założę się, że gdyby głosowały wszystkie, byłaby inna. Po pierwsze dlatego, że do protestu przystąpiła tylko połowa sióstr, a po drugie, wszyscy widzą, że ten protest wyniszcza nasz szpital - mówi Batycki.
Na razie jednak nie przewiduje ewakuacji chorych.
Poza Szpitalem Wojewódzkim strajkuje jeszcze tylko Szpital Powiatowy w Żywcu.
Polecamy: Pielęgniarki strajkują, a cała reszta ma je popierać
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

