Rodzice do ławek, dzieci do... internetu i zabawek
2010-02-02
, aktualizacja: 02.02.2010 20:44
Wychowywanie dziecka nie powinno przeszkadzać w zdaniu matury - przekonuje Centrum Kształcenia Ustawicznego Ekonomistów w Chorzowie. I zachęca do nauki rodziców, obiecując ich dzieciom na ten czas opiekę w świetlicy.
ZOBACZ TAKŻE
- Rodzice samotni na niby. Rzecznik chce z nimi walczyć (24-02-10, 12:00)
- To co, że zimno. Przedszkolaków programowe spacerowanie (16-02-10, 16:50)
- Maturzyści są dorośli i rodzicom wara od ich ocen (01-02-10, 21:34)
- Agresywni uczniowie będą karani na niby. Takie przepisy (24-01-10, 01:06)
- Maturzyści już nie dostaną zaświadczeń o dysleksji (20-01-10, 12:25)
Małgorzata Wajer wcześnie została matką, dlatego edukację przerwała po podstawówce. Kiedy odchowała dzieci, postanowiła, że musi skończyć liceum. - Alan ma 13 lat, Klara osiem, oboje już chodzą do szkoły. Nie mogłabym wymagać od nich przykładania się do nauki, gdybym sama nie była dla nich przykładem - wyjaśnia pani Małgorzata.
Kiedy zapisała się do wieczorowego ogólniaka w CKUE, okazało się, że pogodzenie nauki z macierzyństwem i pracą zawodową nie jest wcale proste. - Wieczorem na przemian lekcje lub praca w barze, w nocy gotowanie obiadu na następny dzień. W dodatku mąż się wyprowadził i wszystko zostało na mojej głowie - mówi.
Najgorszy był niepokój o dzieci, które większość czasu spędzały same w domu, doglądane przez sąsiadów. - Powinnam się skupić na lekcjach, a cały czas myślałam, czy nie dzieje się nic złego. Zdarzało się, że opuszczałam zajęcia, żeby być przy dzieciach - mówi pani Małgorzata.
Teraz ona i inne mamy będą mogły odetchnąć. Od nowego semestru CKUE zawarło umowę ze świetlicą prowadzoną przez Ośrodek Pomocy Społecznej, w której uczniowie liceum wieczorowego będą mogli zostawiać na czas zajęć swoje dzieci do godz. 20, a nawet dłużej. - Uczy się u nas wielu rodziców, którzy nie przychodzą na lekcje, gdy nie mają komu powierzyć opieki nad dziećmi. Były nawet osoby, które z tego powodu rezygnowały z edukacji. Ale cóż się dziwić? Większości z nich nie stać na nianię - wyjaśnia Grzegorz Mikołajczak, wicedyrektor CKUE.
W świetlicy zostać będą mogły dzieci od 6 do 14 lat, a także młodsze, pod warunkiem że przyjdą ze starszym rodzeństwem. Czas spędzą na zabawie, surfowaniu po internecie, mogą liczyć także na pomoc w odrabianiu lekcji.
Aneta Zachariasz, bezrobotna mama siedmioletniego Alusia i półtorarocznej Wiktorii cieszy się, że to rozwiąże jej problemy. - Przed południem syn jest w szkole, córeczkę mogłabym spróbować zapisać do przedszkola, choć o miejsce nie jest łatwo. Ale wieczorami, gdy akurat mam lekcje, wszystkie takie placówki są nieczynne - mówi pani Aneta, dotąd korzystająca głównie z pomocy swojej mamy, która jednak - zwłaszcza zimą - miała problemy z dojazdem do wnuków.
Pani Anecie bardzo zależy na maturze. Przed urodzeniem synka zdążyła skończyć tylko gimnazjum, ale podobnie jak Małgorzata marzy o studiach.
Mikołajczak nie ukrywa, że świetlica ma pomóc nie tylko uczniom, ale i samej szkole. - To nasz as w rękawie w rywalizacji o kandydatów, którą toczymy z placówkami niepublicznymi oraz oferującymi naukę korespondencyjnie lub przez internet - mówi.
W świetlicy jest 30 miejsc, więc przyjęte zostaną dzieci wszystkich zainteresowanych licealistów. Zapisy do CKUE właśnie trwają.
Kiedy zapisała się do wieczorowego ogólniaka w CKUE, okazało się, że pogodzenie nauki z macierzyństwem i pracą zawodową nie jest wcale proste. - Wieczorem na przemian lekcje lub praca w barze, w nocy gotowanie obiadu na następny dzień. W dodatku mąż się wyprowadził i wszystko zostało na mojej głowie - mówi.
Najgorszy był niepokój o dzieci, które większość czasu spędzały same w domu, doglądane przez sąsiadów. - Powinnam się skupić na lekcjach, a cały czas myślałam, czy nie dzieje się nic złego. Zdarzało się, że opuszczałam zajęcia, żeby być przy dzieciach - mówi pani Małgorzata.
Teraz ona i inne mamy będą mogły odetchnąć. Od nowego semestru CKUE zawarło umowę ze świetlicą prowadzoną przez Ośrodek Pomocy Społecznej, w której uczniowie liceum wieczorowego będą mogli zostawiać na czas zajęć swoje dzieci do godz. 20, a nawet dłużej. - Uczy się u nas wielu rodziców, którzy nie przychodzą na lekcje, gdy nie mają komu powierzyć opieki nad dziećmi. Były nawet osoby, które z tego powodu rezygnowały z edukacji. Ale cóż się dziwić? Większości z nich nie stać na nianię - wyjaśnia Grzegorz Mikołajczak, wicedyrektor CKUE.
W świetlicy zostać będą mogły dzieci od 6 do 14 lat, a także młodsze, pod warunkiem że przyjdą ze starszym rodzeństwem. Czas spędzą na zabawie, surfowaniu po internecie, mogą liczyć także na pomoc w odrabianiu lekcji.
Aneta Zachariasz, bezrobotna mama siedmioletniego Alusia i półtorarocznej Wiktorii cieszy się, że to rozwiąże jej problemy. - Przed południem syn jest w szkole, córeczkę mogłabym spróbować zapisać do przedszkola, choć o miejsce nie jest łatwo. Ale wieczorami, gdy akurat mam lekcje, wszystkie takie placówki są nieczynne - mówi pani Aneta, dotąd korzystająca głównie z pomocy swojej mamy, która jednak - zwłaszcza zimą - miała problemy z dojazdem do wnuków.
Pani Anecie bardzo zależy na maturze. Przed urodzeniem synka zdążyła skończyć tylko gimnazjum, ale podobnie jak Małgorzata marzy o studiach.
Mikołajczak nie ukrywa, że świetlica ma pomóc nie tylko uczniom, ale i samej szkole. - To nasz as w rękawie w rywalizacji o kandydatów, którą toczymy z placówkami niepublicznymi oraz oferującymi naukę korespondencyjnie lub przez internet - mówi.
W świetlicy jest 30 miejsc, więc przyjęte zostaną dzieci wszystkich zainteresowanych licealistów. Zapisy do CKUE właśnie trwają.
Przeczytaj: Mali rybniczanie wybiorą zawód już w przedszkolu
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

