P. Czado: Bronię Katowic z lat 30. Tak szybko odchodzą
- Katowice stolicą? Tak. Europejską Stolicą Barbarzyństwa (10-02-10, 11:12)
- Studenci zmieniają Bankową w ulicę-ogród [ZDJĘCIA] (04-02-10, 20:35)
- Bestia zachwyca. Możesz podziwiać trójgłowego smoka (02-02-10, 21:07)
- Tak będzie wyglądał Supersam po liftingu [WIDEO] (20-01-10, 12:47)
- Nowy Supersam: Potrzebujemy takich miejsc w centrum (01-02-10, 11:40)
Katowice kipiały od pieniądza
Atmosferę tamtych lat świetnie oddaje projektantka mody Barbara Hoff, była żona Leopolda Tyrmanda, która wychowała się w Katowicach. - W drugiej połowie lat 30. na Śląsku był wielki boom finansowy. Katowice kipiały od pieniądza. Tatuś jako prawnik zarabiał dość dobrze, a Katowice były wtedy najbardziej szpanerskim miastem w Polsce. Zadbane ulice, eleganckie lokale, bogate sklepy. W Polsce przed wojną panoramiczne, wklęsłe szyby w sklepach można było zobaczyć tylko w tym mieście. W eleganckich kamienicach były lokale co najmniej siedmio-, a nawet jedenastopokojowe. W naszym mieszkaniu trzy największe pokoje miały powyżej 50 metrów każdy. Rodzice byli młodzi, eleganccy, lubili się bawić. Tatuś uwielbiał, jak się ładnie ubierałam i szłam z nimi do znajomych albo do kawiarni - opowiadała Hoff "Gazecie".
To w Katowicach, w 1931 r., 10 tysięcy ludzi oglądało na Torkacie, pierwszym w Polsce sztucznym lodowisku, występy słynnej Sonji Henje, najwybitniejszej łyżwiarki świata wszech czasów. To w Katowicach tłumy wiwatowały na cześć Jana Kiepury w 1934 r., kiedy brał tu ślub z Martą Eggerth. Chłopak z Sosnowca i jego żona od czasu do czasu podchodzili do okien i krzyczeli: "Niech żyją Ślązacy". Takich wydarzeń w Katowicach lat 30. było znacznie więcej.
Budowało się wtedy w stolicy województwa z niezwykłą energią i rozmachem. Krajowy Urząd Budownictwa Nadziemnego, największy wówczas oddział katowickiego magistratu, w latach 1929-39 wykorzystał aż 20 mln zł. Przedwojennych złotych! W jego skład wchodziło m.in. miejskie biuro architektów, w którym pracowało na etacie sześciu inżynierów architektów z radcą budownictwa miejskiego na czele.
Jedną z inwestycji była katowicka hala targowa, czyli dzisiejszy Supersam. Bardzo ciekawe, wręcz anegdotyczne są powody, dla których hala powstała. Niezwykłe szczegóły przynoszą niepublikowane zapiski Pawła Lubiny, przedwojennego kierownika wydziału budownictwa naziemnego w urzędzie miejskim.
Ile można skakać po błocie?
Pisze Lubina: "Sprawami targu w Katowicach zajmował się jako honorowy radca miejski (...) pełen energii i pomysłów dyrektor zakładu ubezpieczeń Vesta i wysoko postawiony w polskim sokolnictwie radca Tomasz Kowalczyk.
Przy słonecznej pogodzie kurz dawał się we znaki kupującym i handlującym. Przy pogodzie dżdżystej było jeszcze gorzej (...) W deszczowy, bardzo nieprzyjemny dzień wrócił pan radca miejski Tomasz Kowalczyk z tego targowiska otwartego na posiedzenie [rady miejskiej - przyp. red] i nie mówiąc nawet "dzień dobry", powiedział głośno i poważnie: Panowie, nie mogę już dłużej patrzeć na nasze żony, panie i panienki, jak czyniąc niezbędne zakupy na naszym otwartym targowisku, muszą zawzięcie przezwyciężać przeszkody, skacząc przez kałuże, zmieszane z błotem. Panowie, musimy wybudować dla naszych Pań nową, piękną halę targową!".
Przemówienie radcy Kowalczyka zrobiło na radnych wrażenie. Na następnym posiedzeniu rada miejska uchwaliła budowę nowej hali targowej.
Warto zaznaczyć, że wcześniej prawie w tym samym miejscu stały dwie mniejsze hale: mięsna i rybna, a tam, gdzie jest dworzec PKS-u, funkcjonował targ bydła, przeniesiony z placu Andrzeja.
"Nad projektem nowej hali głowił się i napracował rzetelnie młody architekt Eugeniusz Tatarczyk pod wytrawnym okiem radcy Sikorskiego" - dodaje Paweł Lubina. Z jego zapisków wiemy też, że Lucjan Sikorski był radcą budownictwa miejskiego w Katowicach. Obliczenia techniczne wykonali prof. Stefan Bryła z Politechniki Warszawskiej (zajmował się projektem stalowej parabolicznej konstrukcji) oraz inżynierowie Wolniewicz z urzędu miasta i Wachniewski z Huty Kościuszko.
Po raz pierwszy w Polsce zastosowano konstrukcję spawaną. Na tamte czasy było to bardzo nowatorskie rozwiązanie. Ze wspomnień Lubiny wynika, że koszt budowy hali wyniósł 1,3 mln złotych. Stalową konstrukcję wykonały i postawiły huta Pokój (50 procent) i huta Kościuszko (50 procent). Lubina wyliczył, że koszt jednego metra hali kosztował 16 zł (kubatura wyniosła 80 tys. m sześc.).
Właściciele stoisk mieli do dyspozycji eleganckie, wykafelkowane i przestronne piwnice, które mogli wykorzystywać jako magazyny (budynek do dziś może się nimi pochwalić)
Szkoda, że po latach właściciel katowickiego Supersamu zamierza na miejscu starego budynku zbudować nowy, co nie podoba się obrońcom zabytków. Mnie też się to nie podoba. Supersam (swoją drogą - wyjątkowo paskudna nazwa) to dla mnie jeden z symboli przedwojennej chwały i rozmachu, z jakim zmieniało się miasto. Myślę, że wystarczy Supersam oczyścić z powojennych glonów i naleciałości. Co sądzicie, drogie Panie?
Od redakcji: Przypominamy Czytelnikom, że w sprawie przebudowy Supersamu katowicka redakcja "Gazety" jest podzielona. Choć wszyscy z nostalgią patrzymy na Katowice lat 30. i w większości zgadzamy się z emocjami autora, to już pogląd wyrażony w końcówce tekstu nie wyraża pragnień całego naszego zespołu.
Polecamy: Tomasz Konior: Potrzebujemy w centrum takich miejsc jak nowy Supersam
- 49 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
29 głosów
-
w Now Jorku wieżowce wybuchły, gdyby helikopter
reakcja
03.02.10, 04:02
tak przypadkiem nie w komende, ale czy to byłby Supersam?»
-
Ma Pan rację!
gajane4
03.02.10, 11:09
Ludzie! Jak nie będziecie szanowali pracy waszych Ojców sami nie będziecie szanowani przez synów.»
-
P. Czado: Bronię Katowic z lat 30. Tak szybko o...
design7676
07.02.10, 01:43
Można pogodzić stare i nowe jak w Paryżu. Jeśli jet sens czemu nie mamyzdolnych architektów. »

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter






