Dziesięcioletni Patryk samotnie umiera w szpitalu
2010-01-31
, aktualizacja: 31.01.2010 19:49
Patryk ma tylko mamę zastępczą, która rzadko go odwiedza. - Trzeba być herosem, żeby przyjąć chore dziecko. Ale można też przecenić swoje siły - mówi specjalistka rodzicielstwa zastępczego.
ZOBACZ TAKŻE
- Bezrobotni rodzicami zastępczymi? Dziecko to nie etat (26-06-10, 12:00)
- Straciła nogę i rękę, ale się nie poddaje. Ma pracę (11-05-10, 20:53)
- Komu mieszkanie? Byłym więźniom czy samotnym matkom (15-03-10, 21:08)
- Katowicka WOŚP namieszała. Owsiak musi przepraszać (13-03-10, 16:08)
- Ma tylko spalony dom. Kto jej pomoże go odbudować? (26-02-10, 21:59)
- Policja bezmyślnie ściga chorą na stwardnienie rozsiane (17-02-10, 21:55)
- Dręczy byłą żonę zza krat. A już za pół roku wychodzi (17-02-10, 14:31)
- NIK: Fatalny stan techniczny polskich szpitali (01-02-10, 09:53)
Patryk cierpi na mukowiscydozę. To genetyczna nieuleczalna choroba, przez nadmierną produkcję lepkiego śluzu zaburza pracę układów oddechowego i pokarmowego. Objawia się kaszlem, częstym zapaleniem zatok, oskrzeli, płuc, trzustki, krwiopluciem, niedowagą, prowadzi do cukrzycy, niewydolności serca, marskości wątroby, wymaga specjalnej pielęgnacji, oklepywania, inhalacji, odpowiedniej diety. U Patryka przebiega w ostrej postaci, chłopiec praktycznie cały czas przebywa w szpitalu. - Włączyliśmy mu insulinę, jest karmiony przez gastrostomię, ma wejście podskórne do przewodu pokarmowego i port dożylny, przez który podajemy leki - mówi jego lekarka prowadząca Bożena Darmolińska z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka.
Chłopiec jest przykuty do łóżka, rzadko ma siłę wstać i przejść do sąsiedniej sali. Pół roku temu odwiedziła go Fundacja "Mam Marzenie", która spełnia życzenia ciężko chorych dzieci, często ostatnie. Patryk poprosił o laptop, który leżącym pacjentom pomaga znieść nudę i samotność. Ale chłopiec nie ma komputera w szpitalu. - Matka nie chce mu dać, mimo naszych próśb - powiedziała "Gazecie" Maja Jankowska z fundacji i był to pierwszy sygnał, że w rodzinie Patryka dzieje się coś niepokojącego.
Ma 10 lat, wychował się w zakładzie opiekuńczo-leczniczym prowadzonym przez zakonnice. Była tam też jego starsza siostra Marysia, która cierpi na porażenie mózgowe. Biologiczni rodzice nie chcieli ich znać. Ale w końcu uśmiechnęło się do nich szczęście, dzieci przygarnęło małżeństwo, najpierw dziewczynkę, a trzy lata temu jej brata. Specjalnie dla nich stworzyli specjalistyczną rodzinę zastępczą, ona - terapeutka - przeszkoliła się z mukowiscydozy. - Trzeba odwagi i szlachetności, żeby przyjąć dzieci chore, być niemal herosem - mówi Małgorzata Klecka ze Stowarzyszenia Rodzicielstwa Zastępczego.
Jankowska i Darmolińska nie widzą jednak w opiekunce Patryka bohaterki. - Temu chłopcu zostało niewiele życia, a tylko my go odwiedzamy - mówi Jankowska.
Darmolińska: - Pielęgniarki i lekarze przynoszą mu czyste rzeczy, inaczej leżałby w brudnych. Mama była u niego 8 stycznia przez 15 minut, a potem 21 przez godzinę. Na parapecie pojawiły się nowe samochodziki i tyle. To dziecko domaga się troski. Rodzice tak chorych pacjentów robią wszystko, żeby być przy nich. Kiedy dzieckiem nikt się specjalnie nie interesuje, staramy się dowiedzieć, w czym jest problem. Ale mama Patryka unika mnie jak ognia i ma tylko pretensje. Zawiadomiliśmy nasz dział prawny.
Mama Patryka jest zła, że "Gazeta" wtrąca się w "jej osobiste sprawy". Pytam najpierw o laptop. - Boję się, że w szpitalu mógłby się zepsuć. Tam nie ma gdzie go postawić! Na tym małym stoliczku koło łóżka? Przecież by spadł. Tak samo z kolan. No i co wtedy z myszką? - rozważa matka.
- A dlaczego pani tak rzadko odwiedza Patryka? - pytam dalej. - Prasa najpierw pisała, że tworzę taką wspaniałą rodzinę, a teraz robicie sensację z mojego nieszczęścia. Dziesięć miesięcy temu zostawił mnie mąż, muszę dzielić czas między Marysią a Patrykiem - wyjaśnia kobieta. Ale zaraz dodaje: - Szpital jest od tego, żeby leczyć, tam się Patrykiem mają zajmować lekarze i pielęgniarki. Jak wróci do domu, to będzie mieć i laptop, i pieska, siostrę, mnie.
Ale Patryk może już nigdy nie wrócić. - Kilka dni temu baliśmy się, że go stracimy. W każdej przewlekłej chorobie odwiedziny najbliższych przynoszą ulgę. Widzę, jak po wizycie mamy Patrykowi błyszczą oczy i jak potem na nią czeka - mówi Darmolińska.
Klecka: - Nie chcę oceniać mamy tego chłopca, bo jej nie znam. Zapytałabym ją, czy chce tego dziecka. Trudno się do tego przyznać, ale ona to wie. Myślę, że się przeliczyła z kosztami. Nie wyobrażam sobie podjąć się opieki nad chorym dziecka sama, bez współmałżonka. Ona pewnie też oczekiwała wsparcia najbliższych i urzędników. Znam sporo rodzin zastępczych, w których ojciec kapituluje, bo wcześniej uległ namowom żony, nie wziął na siebie odpowiedzialności, ich decyzja stworzenia rodziny nie była wspólna. U matki mogło dojść do wyczerpania, które powoduje niechęć do dziecka, oddalenie.
Co dalej? Klecka uważa, że dla Patryka lepszy jest powrót do placówki niż wpychanie do rodziny, która go odrzuca. Ale wcześniej matce powinni pomóc urzędnicy z właściwego ośrodka. - Nie ma systemu wspierania rodzin specjalistycznych, ale możliwości są. Najlepiej byłoby przydzielić matce asystenta rodzinnego, który zająłby się dziewczynką w czasie jej odwiedzin u chłopca. Takich asystentów nie ma, ale z dzieckiem może posiedzieć pracownik socjalny, chociaż w Polsce to brzmi kosmicznie.
Klecka przyznaje, że mały Patryk płaci największą cenę: - Znów czuje: nie jestem nic wart, po raz kolejny jest odrzucany.
Imiona dzieci zostały zmienione
Chłopiec jest przykuty do łóżka, rzadko ma siłę wstać i przejść do sąsiedniej sali. Pół roku temu odwiedziła go Fundacja "Mam Marzenie", która spełnia życzenia ciężko chorych dzieci, często ostatnie. Patryk poprosił o laptop, który leżącym pacjentom pomaga znieść nudę i samotność. Ale chłopiec nie ma komputera w szpitalu. - Matka nie chce mu dać, mimo naszych próśb - powiedziała "Gazecie" Maja Jankowska z fundacji i był to pierwszy sygnał, że w rodzinie Patryka dzieje się coś niepokojącego.
Ma 10 lat, wychował się w zakładzie opiekuńczo-leczniczym prowadzonym przez zakonnice. Była tam też jego starsza siostra Marysia, która cierpi na porażenie mózgowe. Biologiczni rodzice nie chcieli ich znać. Ale w końcu uśmiechnęło się do nich szczęście, dzieci przygarnęło małżeństwo, najpierw dziewczynkę, a trzy lata temu jej brata. Specjalnie dla nich stworzyli specjalistyczną rodzinę zastępczą, ona - terapeutka - przeszkoliła się z mukowiscydozy. - Trzeba odwagi i szlachetności, żeby przyjąć dzieci chore, być niemal herosem - mówi Małgorzata Klecka ze Stowarzyszenia Rodzicielstwa Zastępczego.
Jankowska i Darmolińska nie widzą jednak w opiekunce Patryka bohaterki. - Temu chłopcu zostało niewiele życia, a tylko my go odwiedzamy - mówi Jankowska.
Darmolińska: - Pielęgniarki i lekarze przynoszą mu czyste rzeczy, inaczej leżałby w brudnych. Mama była u niego 8 stycznia przez 15 minut, a potem 21 przez godzinę. Na parapecie pojawiły się nowe samochodziki i tyle. To dziecko domaga się troski. Rodzice tak chorych pacjentów robią wszystko, żeby być przy nich. Kiedy dzieckiem nikt się specjalnie nie interesuje, staramy się dowiedzieć, w czym jest problem. Ale mama Patryka unika mnie jak ognia i ma tylko pretensje. Zawiadomiliśmy nasz dział prawny.
Mama Patryka jest zła, że "Gazeta" wtrąca się w "jej osobiste sprawy". Pytam najpierw o laptop. - Boję się, że w szpitalu mógłby się zepsuć. Tam nie ma gdzie go postawić! Na tym małym stoliczku koło łóżka? Przecież by spadł. Tak samo z kolan. No i co wtedy z myszką? - rozważa matka.
- A dlaczego pani tak rzadko odwiedza Patryka? - pytam dalej. - Prasa najpierw pisała, że tworzę taką wspaniałą rodzinę, a teraz robicie sensację z mojego nieszczęścia. Dziesięć miesięcy temu zostawił mnie mąż, muszę dzielić czas między Marysią a Patrykiem - wyjaśnia kobieta. Ale zaraz dodaje: - Szpital jest od tego, żeby leczyć, tam się Patrykiem mają zajmować lekarze i pielęgniarki. Jak wróci do domu, to będzie mieć i laptop, i pieska, siostrę, mnie.
Ale Patryk może już nigdy nie wrócić. - Kilka dni temu baliśmy się, że go stracimy. W każdej przewlekłej chorobie odwiedziny najbliższych przynoszą ulgę. Widzę, jak po wizycie mamy Patrykowi błyszczą oczy i jak potem na nią czeka - mówi Darmolińska.
Klecka: - Nie chcę oceniać mamy tego chłopca, bo jej nie znam. Zapytałabym ją, czy chce tego dziecka. Trudno się do tego przyznać, ale ona to wie. Myślę, że się przeliczyła z kosztami. Nie wyobrażam sobie podjąć się opieki nad chorym dziecka sama, bez współmałżonka. Ona pewnie też oczekiwała wsparcia najbliższych i urzędników. Znam sporo rodzin zastępczych, w których ojciec kapituluje, bo wcześniej uległ namowom żony, nie wziął na siebie odpowiedzialności, ich decyzja stworzenia rodziny nie była wspólna. U matki mogło dojść do wyczerpania, które powoduje niechęć do dziecka, oddalenie.
Co dalej? Klecka uważa, że dla Patryka lepszy jest powrót do placówki niż wpychanie do rodziny, która go odrzuca. Ale wcześniej matce powinni pomóc urzędnicy z właściwego ośrodka. - Nie ma systemu wspierania rodzin specjalistycznych, ale możliwości są. Najlepiej byłoby przydzielić matce asystenta rodzinnego, który zająłby się dziewczynką w czasie jej odwiedzin u chłopca. Takich asystentów nie ma, ale z dzieckiem może posiedzieć pracownik socjalny, chociaż w Polsce to brzmi kosmicznie.
Klecka przyznaje, że mały Patryk płaci największą cenę: - Znów czuje: nie jestem nic wart, po raz kolejny jest odrzucany.
Imiona dzieci zostały zmienione
Przeczytaj: Michał dorośnie i zaraz umrze. Dlatego nikt go nie chce
- 34 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
21 głosów
-
Re: Dziesięcioletni Patryk samotnie umiera w szpi
pandzik
31.01.10, 23:33
Jeżeli dobrze rozumiem tekst to Chłopiec dostał laptopa od pewnej fundacji. Gdzie jest ten laptop? Cieszą sie nim pozostałe dzieci "zastepczej" matki?Dołączam sie do przedmówcy.»
-
Dziesięcioletni Patryk samotnie umiera w szpitalu
maryna70
01.02.10, 15:02
Ludziska w Katowicach zbierzcie sie i odwiedzajcie Malca!!!!! Trzeba znimrozmawiac czytac mu i moze ktos przekze uzywany laptop. Wierze w Wasze wielkieserca, Slązacy. Dziękuję.»
-
Dziesięcioletni Patryk samotnie umiera w szpitalu
aga999929
01.02.10, 23:03
Są unine środki na programy asystenta rodziny i asystenta osoby niepełnosprawnej. Ośrodek pomocy społecznej musiałby się jednak wysilić i taki program poprowadzić. Jestem przeciwna ocenianiu»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

