Urzędnicy sugerują: komputer nie jest dla upośledzonych

Małgorzata Goślińska
2010-01-28 , aktualizacja: 28.01.2010 20:20
A A A Drukuj
Monika trzy godziny dziennie uczyła się liter, aż opanowała czytanie i pisanie, chociaż każdy atak padaczki pogłębiał jej niepełnosprawność intelektualną. PFRON odmówił jej dofinansowania do komputera, który ułatwiłby jej naukę.
Monika Łapot, Justyna Liegmann i Karolina Czapla mieszkają w Sosnowcu. Są upośledzone umysłowo, znają się ze szkoły specjalnej. W 2006 roku matki Moniki i Justyny zaczęły się starać w Państwowym Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych o dofinansowanie do zakupu sprzętu komputerowego w ramach programu Pegaz 2003. Córki kwalifikowały się jako uczennice o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności. Komputer miał im ułatwić komunikowanie się. W zeszłym roku podobne starania rozpoczęła mama Karoliny. - Dostałam odmowę. Powiedziano mi, że z powodu okrojonych środków komputery dostały tylko dzieci głuchonieme. Zrobiło mi się przykro. Czy moje dziecko jest gorsze, bo ma zespół Downa? - pyta Wioletta Czapla.

Elżbieta Liegmann i Zofia Łapot twierdzą, że usłyszały to wprost. - Już jak składałam wniosek, powiedziano mi, że moje dziecko nie ma szans, bo jest upośledzone. Jak to, pytałam, przecież Monika umie czytać i pisać, może nie za pięknie, koślawe stawia litery, ale uczy się - opowiada pani Zofia. - Nie dostałam tego na piśmie, ale przy odmowie powtórzono mi to samo. Popłakałam się i z nerwów podarłam te papiery.

Grzegorz Żymła, dyrektor śląskiego oddziału PFRON-u, nie wierzy. - Musiały zaistnieć przesłanki proceduralne. Chętnie się temu przyjrzę. Zapraszam rodziców z dokumentami, każdego traktujemy indywidualnie - mówi Żymła.

Łapot od razu złożyła broń. Liegmann walczyła trzy lata i w końcu w grudniu 2008 roku udało jej się wygrać. - Justyna nie umie pisać ani czytać, przez brak koncentracji zdołała tylko zapamiętać alfabet. Ale jaką radochę jej ten komputer sprawia! Założyłam jej skypa i konto na Naszej klasie - opowiada pani Elżbieta.

Czapla postanowiła pójść w jej ślady. - Muszę znów skompletować dokumenty, orzeczenie o niepełnosprawności, zaświadczenie o dochodach, ale co tam, będę składać wniosek do skutku. Komputer rozwija manualnie, można się uczyć na nim rysowania, rozróżniania kolorów. Karolina mogłaby się kontaktować z dziećmi, które mają takie samo schorzenie. Potrafi przepisywać drukowane litery, komputer jej to ułatwi - mówi pani Wioletta.

Podobnie miało być z Moniką. Dziewczyna trzy godziny dziennie uczyła się liter, aż opanowała czytanie i pisanie. Cierpi na epilepsję i niestety każdy atak pogłębia upośledzenie. Codziennie odręcznie przepisuje z książki litery, żeby ich nie zapomnieć.

Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

  • Urzędnicy sugerują: komputer nie jest dla upośl... lord_destroyer 29.01.10, 17:19

    Sam mam epilepsję od wczesnego dzieciństwa.Od 2 klasy liceum mam kontakt z komputerem.Obecnie mam 28 lat i komputer, to moje podstawowe źródło dochodu - pracujęjako grafik komputerowy. Kto »