Urzędnicy sugerują: komputer nie jest dla upośledzonych
2010-01-28
, aktualizacja: 28.01.2010 20:20
Monika trzy godziny dziennie uczyła się liter, aż opanowała czytanie i pisanie, chociaż każdy atak padaczki pogłębiał jej niepełnosprawność intelektualną. PFRON odmówił jej dofinansowania do komputera, który ułatwiłby jej naukę.
ZOBACZ TAKŻE
- Kto jeszcze kupuje dyskietki? Miasto Katowice (04-02-11, 13:38)
- Straciła nogę i rękę, ale się nie poddaje. Ma pracę (11-05-10, 20:53)
- Nauczyli komputer słuchać, teraz uczą go mówić (29-04-10, 13:32)
- Po co niewidomej światło w przedpokoju? "To chamstwo" (18-03-10, 12:26)
- Komu mieszkanie? Byłym więźniom czy samotnym matkom (15-03-10, 21:08)
- Policja bezmyślnie ściga chorą na stwardnienie rozsiane (17-02-10, 21:55)
- Dręczy byłą żonę zza krat. A już za pół roku wychodzi (17-02-10, 14:31)
- Gość na wózku inwalidzkim nie pasuje do klubu Lemoniada (22-06-10, 16:25)
Monika Łapot, Justyna Liegmann i Karolina Czapla mieszkają w Sosnowcu. Są upośledzone umysłowo, znają się ze szkoły specjalnej. W 2006 roku matki Moniki i Justyny zaczęły się starać w Państwowym Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych o dofinansowanie do zakupu sprzętu komputerowego w ramach programu Pegaz 2003. Córki kwalifikowały się jako uczennice o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności. Komputer miał im ułatwić komunikowanie się. W zeszłym roku podobne starania rozpoczęła mama Karoliny. - Dostałam odmowę. Powiedziano mi, że z powodu okrojonych środków komputery dostały tylko dzieci głuchonieme. Zrobiło mi się przykro. Czy moje dziecko jest gorsze, bo ma zespół Downa? - pyta Wioletta Czapla.
Elżbieta Liegmann i Zofia Łapot twierdzą, że usłyszały to wprost. - Już jak składałam wniosek, powiedziano mi, że moje dziecko nie ma szans, bo jest upośledzone. Jak to, pytałam, przecież Monika umie czytać i pisać, może nie za pięknie, koślawe stawia litery, ale uczy się - opowiada pani Zofia. - Nie dostałam tego na piśmie, ale przy odmowie powtórzono mi to samo. Popłakałam się i z nerwów podarłam te papiery.
Grzegorz Żymła, dyrektor śląskiego oddziału PFRON-u, nie wierzy. - Musiały zaistnieć przesłanki proceduralne. Chętnie się temu przyjrzę. Zapraszam rodziców z dokumentami, każdego traktujemy indywidualnie - mówi Żymła.
Łapot od razu złożyła broń. Liegmann walczyła trzy lata i w końcu w grudniu 2008 roku udało jej się wygrać. - Justyna nie umie pisać ani czytać, przez brak koncentracji zdołała tylko zapamiętać alfabet. Ale jaką radochę jej ten komputer sprawia! Założyłam jej skypa i konto na Naszej klasie - opowiada pani Elżbieta.
Czapla postanowiła pójść w jej ślady. - Muszę znów skompletować dokumenty, orzeczenie o niepełnosprawności, zaświadczenie o dochodach, ale co tam, będę składać wniosek do skutku. Komputer rozwija manualnie, można się uczyć na nim rysowania, rozróżniania kolorów. Karolina mogłaby się kontaktować z dziećmi, które mają takie samo schorzenie. Potrafi przepisywać drukowane litery, komputer jej to ułatwi - mówi pani Wioletta.
Podobnie miało być z Moniką. Dziewczyna trzy godziny dziennie uczyła się liter, aż opanowała czytanie i pisanie. Cierpi na epilepsję i niestety każdy atak pogłębia upośledzenie. Codziennie odręcznie przepisuje z książki litery, żeby ich nie zapomnieć.
Elżbieta Liegmann i Zofia Łapot twierdzą, że usłyszały to wprost. - Już jak składałam wniosek, powiedziano mi, że moje dziecko nie ma szans, bo jest upośledzone. Jak to, pytałam, przecież Monika umie czytać i pisać, może nie za pięknie, koślawe stawia litery, ale uczy się - opowiada pani Zofia. - Nie dostałam tego na piśmie, ale przy odmowie powtórzono mi to samo. Popłakałam się i z nerwów podarłam te papiery.
Grzegorz Żymła, dyrektor śląskiego oddziału PFRON-u, nie wierzy. - Musiały zaistnieć przesłanki proceduralne. Chętnie się temu przyjrzę. Zapraszam rodziców z dokumentami, każdego traktujemy indywidualnie - mówi Żymła.
Łapot od razu złożyła broń. Liegmann walczyła trzy lata i w końcu w grudniu 2008 roku udało jej się wygrać. - Justyna nie umie pisać ani czytać, przez brak koncentracji zdołała tylko zapamiętać alfabet. Ale jaką radochę jej ten komputer sprawia! Założyłam jej skypa i konto na Naszej klasie - opowiada pani Elżbieta.
Czapla postanowiła pójść w jej ślady. - Muszę znów skompletować dokumenty, orzeczenie o niepełnosprawności, zaświadczenie o dochodach, ale co tam, będę składać wniosek do skutku. Komputer rozwija manualnie, można się uczyć na nim rysowania, rozróżniania kolorów. Karolina mogłaby się kontaktować z dziećmi, które mają takie samo schorzenie. Potrafi przepisywać drukowane litery, komputer jej to ułatwi - mówi pani Wioletta.
Podobnie miało być z Moniką. Dziewczyna trzy godziny dziennie uczyła się liter, aż opanowała czytanie i pisanie. Cierpi na epilepsję i niestety każdy atak pogłębia upośledzenie. Codziennie odręcznie przepisuje z książki litery, żeby ich nie zapomnieć.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Urzędnicy sugerują: komputer nie jest dla upośl...
lord_destroyer
29.01.10, 17:19
Sam mam epilepsję od wczesnego dzieciństwa.Od 2 klasy liceum mam kontakt z komputerem.Obecnie mam 28 lat i komputer, to moje podstawowe źródło dochodu - pracujęjako grafik komputerowy. Kto »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

