Dąbrowa Górnicza bez barier. Jedyna w województwie
2010-01-27
, aktualizacja: 27.01.2010 21:56
Agnieszka Cuber w recepcji urzędu miejskiego. Jej część ma obniżony pulpit specjalnie z myślą o petentach na wózkach
Jak już jest winda, to wcześniej trzeba pokonać krawężnik albo schody. W naszych miastach jest sporo absurdów utrudniających życie niepełnosprawnym. Dąbrowa to wyjątek
ZOBACZ TAKŻE
- Poseł: Jeden procent podatku oddajmy konkretnej osobie (05-02-10, 11:18)
- Uwaga! Schody i strome podjazdy atakują w Katowicach! (07-01-10, 09:52)
- ASP zaprasza do siebie niepełnosprawnych studentów (02-12-09, 21:22)
W pierwszej edycji konkursu "Polska bez barier" wygrała Gdynia jako miasto najbardziej przyjazne niepełnosprawnym. Nagrodzono też Koszalin, Zieloną Górę i Dąbrowę Górniczą. W miastach oceniano obiekty w kategoriach: służba zdrowia, kultura, edukacja, sport, budynki mieszkalne, handlowe, usługowe i administracja. Dąbrowa zwyciężyła w tej ostatniej za urząd miasta. Innych obiektów z naszego województwa nie wyróżniono.
Konkurs organizowało Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji. Jego katowicki oddział 2 lutego rozwiąże lokalny konkurs "Katowice bez barier". Koordynator oddziału Łukasz Strączek nie zdradza szczegółów. - Było 14 zgłoszeń: biblioteki, szkoły...
- A urząd miasta? - dopytuję. - Jest biuro ds. osób niepełnosprawnych.
Biuro jest dostępne, ponieważ zostało przeniesione do nowego budynku. Jak jest z innymi wydziałami, można dowiedzieć się z portalu Katowice.bezbarier.info, pierwszego tego typu w Polsce. Dostaje się każdemu, chociaż katowicki magistrat był jego współtwórcą. We wszystkich brakuje udogodnień dla niewidomych (w Dąbrowie w windzie są przyciski oznaczone językiem Braille'a) i głuchych. Miasto ma wciąż niepełnosprawnych za nieuków - do wydziału edukacji broni przed nimi wejścia czterema schodami w dół. Za to dostrzegło, że są zmotoryzowani, człowiek na wózku wjedzie do biura praw jazdy i rejestracji pojazdów, tylko nie dostanie się do pokojów na piętrze. Nawet jeśli będzie kombinować i wjedzie windą z budynku obok, na korytarzu zaskoczy go jeden schodek. Przed biurem są trzy oznakowane miejsca parkingowe, co też do należy rzadkości i - jak na Katowice - jest rozrzutnością (Dąbrowa ma 18 takich miejsc). Schody wyrastają na każdym kroku w wydziale podatków, tak jakby inwalidzi byli na podatki za ubodzy. Z tych samych powodów nie mają czego szukać u straży miejskiej. Nie chce też ich widzieć miejski rzecznik praw konsumentów - oddzielił się od ulicy wysokim progiem.
Wydział kształtowania środowiska byłby idealny, gdyby miał jeszcze przestrzenne toalety z uchwytami i szerokimi drzwiami. Dostosowana wydaje się główna siedziba na Młyńskiej, ma najdogodniejsze dla wózkowiczów drzwi - samoczynnie otwierane, nie na zewnątrz. Bolączką jest, że winda przeznaczona dla niepełnosprawnych nie zawsze działa. Siedziba przy Rynku ratuje się windą platformową, wydziału na św. Jana nie ratuje podjazd, bo jest stromy i śliski. Czy można spodziewać się zmian, jeżeli budynek przy Warszawskiej, w którym urzędnicy pracują nad rozwojem miasta i inwestycjami, ma windę, do której trzeba pokonać wiele schodów? Podobnie jest na 3 Maja, tam gdzie zapadają decyzje na temat kultury, sportu i polityki społecznej.
- A Teatr Śląski? - pytam dalej Strączka, bo wiem, że ten przybytek jest nieosiągalny dla posła Marka Plury przez jeden krawężnik na placu. - Jest teatr Ateneum - ucina Strączek (w teatrze lalek znajduje się niespotykane w innych miejscach wyposażenie do odsłuchu indywidualnego dla niedosłyszących). - Nie chcemy ganić, naszą ideą jest pokazywanie dobrych praktyk i takimi dobrymi przykładami są Akademia Muzyczna czy Rondo Sztuki, które jest dostosowane jak każdy nowy obiekt powstający od podstaw, Wydział Prawa Uniwersytetu Śląskiego chociażby, bo projektanci już są wrażliwi na problemy z poruszaniem się, tak jak galerie handlowe, w których tylko toalety uwłaczają godności, bo trzeba prosić o klucz ochroniarza.
Taki świeży jest właśnie dąbrowski magistrat. Projektant zadbał tu nawet o takie szczegóły, jak odpowiednia wysokość blatów, poręczy i klamek (90 cm od posadzki) czy antypoślizgowa nawierzchnia bez różnic w poziomie, ba, dopuszczono takie szaleństwo jak cztery przystosowane toalety, gdy zwykle brakuje choćby jednej.
Piotr Pawłowski, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji, ma nadzieję, że konkurs będzie motywować do zmian. Jest o co walczyć, również finansowo. Gdynia będzie miała kampanię reklamową za 150 tys. zł, Dąbrowa - za 50 tys.
Konkurs organizowało Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji. Jego katowicki oddział 2 lutego rozwiąże lokalny konkurs "Katowice bez barier". Koordynator oddziału Łukasz Strączek nie zdradza szczegółów. - Było 14 zgłoszeń: biblioteki, szkoły...
- A urząd miasta? - dopytuję. - Jest biuro ds. osób niepełnosprawnych.
Biuro jest dostępne, ponieważ zostało przeniesione do nowego budynku. Jak jest z innymi wydziałami, można dowiedzieć się z portalu Katowice.bezbarier.info, pierwszego tego typu w Polsce. Dostaje się każdemu, chociaż katowicki magistrat był jego współtwórcą. We wszystkich brakuje udogodnień dla niewidomych (w Dąbrowie w windzie są przyciski oznaczone językiem Braille'a) i głuchych. Miasto ma wciąż niepełnosprawnych za nieuków - do wydziału edukacji broni przed nimi wejścia czterema schodami w dół. Za to dostrzegło, że są zmotoryzowani, człowiek na wózku wjedzie do biura praw jazdy i rejestracji pojazdów, tylko nie dostanie się do pokojów na piętrze. Nawet jeśli będzie kombinować i wjedzie windą z budynku obok, na korytarzu zaskoczy go jeden schodek. Przed biurem są trzy oznakowane miejsca parkingowe, co też do należy rzadkości i - jak na Katowice - jest rozrzutnością (Dąbrowa ma 18 takich miejsc). Schody wyrastają na każdym kroku w wydziale podatków, tak jakby inwalidzi byli na podatki za ubodzy. Z tych samych powodów nie mają czego szukać u straży miejskiej. Nie chce też ich widzieć miejski rzecznik praw konsumentów - oddzielił się od ulicy wysokim progiem.
Wydział kształtowania środowiska byłby idealny, gdyby miał jeszcze przestrzenne toalety z uchwytami i szerokimi drzwiami. Dostosowana wydaje się główna siedziba na Młyńskiej, ma najdogodniejsze dla wózkowiczów drzwi - samoczynnie otwierane, nie na zewnątrz. Bolączką jest, że winda przeznaczona dla niepełnosprawnych nie zawsze działa. Siedziba przy Rynku ratuje się windą platformową, wydziału na św. Jana nie ratuje podjazd, bo jest stromy i śliski. Czy można spodziewać się zmian, jeżeli budynek przy Warszawskiej, w którym urzędnicy pracują nad rozwojem miasta i inwestycjami, ma windę, do której trzeba pokonać wiele schodów? Podobnie jest na 3 Maja, tam gdzie zapadają decyzje na temat kultury, sportu i polityki społecznej.
- A Teatr Śląski? - pytam dalej Strączka, bo wiem, że ten przybytek jest nieosiągalny dla posła Marka Plury przez jeden krawężnik na placu. - Jest teatr Ateneum - ucina Strączek (w teatrze lalek znajduje się niespotykane w innych miejscach wyposażenie do odsłuchu indywidualnego dla niedosłyszących). - Nie chcemy ganić, naszą ideą jest pokazywanie dobrych praktyk i takimi dobrymi przykładami są Akademia Muzyczna czy Rondo Sztuki, które jest dostosowane jak każdy nowy obiekt powstający od podstaw, Wydział Prawa Uniwersytetu Śląskiego chociażby, bo projektanci już są wrażliwi na problemy z poruszaniem się, tak jak galerie handlowe, w których tylko toalety uwłaczają godności, bo trzeba prosić o klucz ochroniarza.
Taki świeży jest właśnie dąbrowski magistrat. Projektant zadbał tu nawet o takie szczegóły, jak odpowiednia wysokość blatów, poręczy i klamek (90 cm od posadzki) czy antypoślizgowa nawierzchnia bez różnic w poziomie, ba, dopuszczono takie szaleństwo jak cztery przystosowane toalety, gdy zwykle brakuje choćby jednej.
Piotr Pawłowski, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji, ma nadzieję, że konkurs będzie motywować do zmian. Jest o co walczyć, również finansowo. Gdynia będzie miała kampanię reklamową za 150 tys. zł, Dąbrowa - za 50 tys.
Polecamy: Uwaga! Schody i strome podjazdy atakują w Katowicach!
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy




