Nadchodzi fala sporych zwolnień. W hutach i na kolei
2010-01-25
, aktualizacja: 26.01.2010 09:40
Arcelor Mittal Poland chce zwolnić w tym roku 1055 pracowników. Z pracy musi też odejść około 250 kolejarzy Przewozów Regionalnych. Tylko ci ostatni mogą liczyć na odprawy.
ZOBACZ TAKŻE
- Huta Częstochowa: szykują się radykalne cięcia płac (09-02-10, 23:00)
- KE upomina Polskę za możliwą dyskryminację w miejscu pracy (28-01-10, 13:20)
- Związkowcy z Fiata chcą 650 zł podwyżki dla każdego (20-01-10, 20:26)
- Wszyscy chcą być górnikami, bo kopalnie znowu w modzie (10-01-10, 20:20)
- W fabryce Opla zamiast zwolnień będą premie i podwyżki (28-12-09, 09:33)
Wygląda na to, że także w tym roku firmy w naszym regionie będą znacznie ograniczać zatrudnienie. Zwolnienia 1055 pracowników zapowiedział już Arcelor Mittal Poland, największy w kraju producent stali, który ma swoje huty w Chorzowie, Dąbrowie Górniczej, Krakowie, Sosnowcu i Świętochłowicach. Część pracowników ma odejść na emerytury albo świadczenia przedemerytalne, pozostali zostaną objęci tzw. systemem dobrowolnych odejść. Ale tym razem hutnicy nie mogą już liczyć na wysokie odprawy sięgające 150 albo nawet 200 tys. zł, jak bywało do tej pory. W zeszłym roku przestał bowiem obowiązywać pakiet socjalny, który uzgodniono w 2004 roku, w momencie prywatyzacji Polskich Hut Stali. Odchodzący teraz pracownicy dostaną jedynie ośmiokrotność miesięcznego wynagrodzenia.
Łukasz Cioch, rzecznik Arcelor Mittal Poland, przekonuje, że pracownicy nie powinni być tym zaskoczeni. - Podczas ogłaszania w 2009 roku drugiego programu dobrowolnych odejść zapowiedzieliśmy, że będzie to program ostatni - mówi Cioch.
- Nasze huty nie mogą sobie pozwolić na odejścia kolejnych pracowników, bo zagrozi to procesowi produkcji oraz bezpieczeństwu załogi - przekonuje tymczasem Jerzy Goiński, szef "Solidarności" w Mittalu. Związkowców nie przekonuje argument, że obniżanie zatrudnienia ma służyć osiągnięciu "modelowego" wskaźnika: 750 ton wyprodukowanej surówki na jednego zatrudnionego pracownika. - Nasze walcownie już osiągnęły zbliżoną wydajność, a przecież koszt pracy jest w Polsce znacznie niższy niż na Zachodzie. Nie możemy być niewolnikami Europy - podkreśla Goiński. Zapowiada się więc starcie "Solidarności" z Mittalem.
Na odprawy mogą za to po raz pierwszy liczyć śląscy kolejarze. Przewozy Regionalne zapowiadają, że w tym roku z firmy będzie musiało odejść 700 osób, z czego - jak się dowiedzieliśmy - około 250 pracowników straci pracę w naszym regionie. Zwolnieni dostaną 15 tys. zł jednorazowej odprawy plus sześciomiesięczne wynagrodzenie. Kolejarze jednak nie protestują, bo redukcje obejmą tylko tych, którzy mają już zapewnione świadczenia przedemerytalne. - Gdy odprawy proponowano w PKP Cargo (przewozy towarowe), byłem przeciwny. Uważałem, że to jałmużna. Ale zgłosiło się ponad 7 tys. chętnych, i tak samo może być także w tym przypadku - przewiduje Jan Lalik, szef Związku Zawodowego Kolejarzy Śląskich.
Pracownicy Przewozów Regionalnych boją się czegoś innego - spółki kolejowej, którą niedawno utworzył marszałek województwa. Przekonują, że mogą do niej wejść najbardziej dochodowe linie i najnowocześniejsze pociągi, takie jak flirty i zapowiadane elfy. - Wtedy mogą się u nas zacząć prawdziwe zwolnienia - mówią śląscy kolejarze.
Łukasz Cioch, rzecznik Arcelor Mittal Poland, przekonuje, że pracownicy nie powinni być tym zaskoczeni. - Podczas ogłaszania w 2009 roku drugiego programu dobrowolnych odejść zapowiedzieliśmy, że będzie to program ostatni - mówi Cioch.
- Nasze huty nie mogą sobie pozwolić na odejścia kolejnych pracowników, bo zagrozi to procesowi produkcji oraz bezpieczeństwu załogi - przekonuje tymczasem Jerzy Goiński, szef "Solidarności" w Mittalu. Związkowców nie przekonuje argument, że obniżanie zatrudnienia ma służyć osiągnięciu "modelowego" wskaźnika: 750 ton wyprodukowanej surówki na jednego zatrudnionego pracownika. - Nasze walcownie już osiągnęły zbliżoną wydajność, a przecież koszt pracy jest w Polsce znacznie niższy niż na Zachodzie. Nie możemy być niewolnikami Europy - podkreśla Goiński. Zapowiada się więc starcie "Solidarności" z Mittalem.
Na odprawy mogą za to po raz pierwszy liczyć śląscy kolejarze. Przewozy Regionalne zapowiadają, że w tym roku z firmy będzie musiało odejść 700 osób, z czego - jak się dowiedzieliśmy - około 250 pracowników straci pracę w naszym regionie. Zwolnieni dostaną 15 tys. zł jednorazowej odprawy plus sześciomiesięczne wynagrodzenie. Kolejarze jednak nie protestują, bo redukcje obejmą tylko tych, którzy mają już zapewnione świadczenia przedemerytalne. - Gdy odprawy proponowano w PKP Cargo (przewozy towarowe), byłem przeciwny. Uważałem, że to jałmużna. Ale zgłosiło się ponad 7 tys. chętnych, i tak samo może być także w tym przypadku - przewiduje Jan Lalik, szef Związku Zawodowego Kolejarzy Śląskich.
Pracownicy Przewozów Regionalnych boją się czegoś innego - spółki kolejowej, którą niedawno utworzył marszałek województwa. Przekonują, że mogą do niej wejść najbardziej dochodowe linie i najnowocześniejsze pociągi, takie jak flirty i zapowiadane elfy. - Wtedy mogą się u nas zacząć prawdziwe zwolnienia - mówią śląscy kolejarze.
Serwis gospodarka poleca: Kopalnia już nie zapłaci za samo chodzenie do pracy
- 53 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
16 głosów
-
Nadchodzi fala zwolnień. W hutach i na kolei
panbramkarz
26.01.10, 04:02
Jak to jest bezrobocie sie zmniejsza kraj sie rozwija nie dal sie swiatowemu kryzysowi ludziom zyje sie lepiej zarabiaja wiecej a tu jakas klamliwa informacja o zwolnieniach. Ide poczytac »
-
zwolni kolej
polsz
26.01.10, 10:36
zatrudni marszałek. W czym problem?»
-
Takie są prawa jungli!
j-50
26.01.10, 14:01
Jak plajtuje właściciel, to zyskuje miliony lub miliardy i jedzie wygrzewać dupsko na Hawajach.»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


