Katowice, jak w piosence? Tu nikt z nikim się nie liczy
2010-01-21
, aktualizacja: 21.01.2010 12:01
Niby będą konsultacje społeczne w sprawie przebudowy rynku, ale i tak ostateczną decyzję podejmie konitet, na czele którego stoi prezydent
"Tutaj nikt z nikim się nie liczy" - brzmi wers piosenki, której melodia jest podkładem do animacji z projektem przebudowy centrum Katowic. - Nie wiem, czy to przypadek, czy też może władze miasta chcą nam coś przekazać? - pisze Przemysław Jedlecki.
ZOBACZ TAKŻE
- Trzy pomysły na rynek w Katowicach [FOTO i WIDEO] (19-01-10, 18:18)
- Tak będzie wyglądał Supersam po liftingu [WIDEO] (20-01-10, 12:47)
Gdy we wtorek obejrzałem krótką animację z wizjami przebudowy rynku, zwróciłem uwagę na przyjemną melodię, która pojawiała się w tle. Brzmiała znajomo, a przy tym nie była nudna ani smutna. Dopiero potem odkryłem, że to przecież melodia do piosenki Hanny Banaszak "W moim magicznym domu".
Na pierwszy rzut oka wybór wydał się dobry. Katowice to w końcu moje miasto, a więc też mój dom. Lubię go i chcę, by coś wreszcie się tu zmieniło na lepsze. Tym bardziej że refren brzmi: "W moim magicznym domu/wszystko się zdarzyć może/Same zmyślają się historie/sam się rozgryza orzech. W moim magicznym domu/ciepło jest i bezpiecznie/Gościu znużony, gościu znudzony/jeśli zabłądzisz kiedyś w te strony/zajrzyj tu do nas koniecznie". Wszystko fajnie, miło i ciepło. Im dłużej jednak słuchałem piosenki, tym bardziej zastanawiałem się, co ona ma wspólnego z ogłoszonymi przez magistrat konsultacjami dotyczącymi przebudowy centrum.
Ciekawe, czy w ten sposób władze miasta chciały mnie i innym katowiczanom coś powiedzieć? A jeśli tak, to co? Liczy się ktoś z naszą opinią, czy może jest tak jak w tej piosence? Jej wybór, pewnie zupełnie nieświadomy, jest jednak świetną ilustracją polityki władz Katowic.
Przykład? Proszę bardzo. Niby będą konsultacje społeczne w sprawie przebudowy rynku, ale i tak ostateczną decyzję podejmie komitet, na czele którego stoi prezydent. Po co więc władze chcą nas wciągnąć w dyskusję, skoro ostatnie słowo zostawiają sobie?
Z tymi gazetami i plotkami też pewnie jest coś na rzeczy. Kiedy w prasie pojawia się krytyka władz, pocieszeniem dla urzędników jest to, że nie wszyscy czytają gazety. Potwierdził nam to zresztą jeden z katowickich VIP-ów, który usłyszał kiedyś w magistracie: - Proszę pana, po mnie ta krytyka spływa. Ilu ludzi czyta gazety?
Zupełnie jak w piosence. Może ktoś czasem skrytykuje prezydenta, ale w sumie kogo to obchodzi. Grunt, że władza jest z siebie zadowolona.
Polityka Katowic przypomina piosenkę jeszcze z jednego powodu. Przykłady pozytywnych zmian w innych miastach są tu często komentowane wzruszeniem ramion. Co tam Wrocław, Kraków, Poznań, Łódź... My wiemy swoje, jesteśmy fajni i nie mamy zamiaru się zmieniać. Jeśli ktoś się myli, to na pewno nie my.
A przebudowa rynku? Patrząc na tempo zmian, ostatni wers piosenki sprawdził się już dawno: "Lecz w moim domu, chwała Bogu/nic mimo zmian tych się nie zmienia".
Na pierwszy rzut oka wybór wydał się dobry. Katowice to w końcu moje miasto, a więc też mój dom. Lubię go i chcę, by coś wreszcie się tu zmieniło na lepsze. Tym bardziej że refren brzmi: "W moim magicznym domu/wszystko się zdarzyć może/Same zmyślają się historie/sam się rozgryza orzech. W moim magicznym domu/ciepło jest i bezpiecznie/Gościu znużony, gościu znudzony/jeśli zabłądzisz kiedyś w te strony/zajrzyj tu do nas koniecznie". Wszystko fajnie, miło i ciepło. Im dłużej jednak słuchałem piosenki, tym bardziej zastanawiałem się, co ona ma wspólnego z ogłoszonymi przez magistrat konsultacjami dotyczącymi przebudowy centrum.
Zdębiałem, gdy odsłuchałem ostatnią zwrotkę. Tutaj nikt z nikim się nie liczy/gazet nie czyta, plotek nie słucha/Tutaj jest miło i przytulnie/chociaż na świecie zawierucha/Chociaż w powietrzu wciąż coś fruwa/głupieje z wiekiem stara Ziemia/ lecz w moim domu, chwała Bogu/nic mimo zmian tych się nie zmienia.
Ciekawe, czy w ten sposób władze miasta chciały mnie i innym katowiczanom coś powiedzieć? A jeśli tak, to co? Liczy się ktoś z naszą opinią, czy może jest tak jak w tej piosence? Jej wybór, pewnie zupełnie nieświadomy, jest jednak świetną ilustracją polityki władz Katowic.
Przykład? Proszę bardzo. Niby będą konsultacje społeczne w sprawie przebudowy rynku, ale i tak ostateczną decyzję podejmie komitet, na czele którego stoi prezydent. Po co więc władze chcą nas wciągnąć w dyskusję, skoro ostatnie słowo zostawiają sobie?
Z tymi gazetami i plotkami też pewnie jest coś na rzeczy. Kiedy w prasie pojawia się krytyka władz, pocieszeniem dla urzędników jest to, że nie wszyscy czytają gazety. Potwierdził nam to zresztą jeden z katowickich VIP-ów, który usłyszał kiedyś w magistracie: - Proszę pana, po mnie ta krytyka spływa. Ilu ludzi czyta gazety?
Zupełnie jak w piosence. Może ktoś czasem skrytykuje prezydenta, ale w sumie kogo to obchodzi. Grunt, że władza jest z siebie zadowolona.
Polityka Katowic przypomina piosenkę jeszcze z jednego powodu. Przykłady pozytywnych zmian w innych miastach są tu często komentowane wzruszeniem ramion. Co tam Wrocław, Kraków, Poznań, Łódź... My wiemy swoje, jesteśmy fajni i nie mamy zamiaru się zmieniać. Jeśli ktoś się myli, to na pewno nie my.
A przebudowa rynku? Patrząc na tempo zmian, ostatni wers piosenki sprawdził się już dawno: "Lecz w moim domu, chwała Bogu/nic mimo zmian tych się nie zmienia".
Polecamy: Tak będzie wyglądał Supersam po liftingu [WIDEO]
- 18 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
23 głosy
-
Re: Katowice, jak w piosence? Tu nikt z nikim się
19hanys64
21.01.10, 20:21
Katowice stały się prywatnym folwarkiem kilku urzędasów. Niestety stało się to za przyzwoleniem mieszkańców... Jeżeli teraz nikt nie obudzi ludzi to stracimy kolejne 4 lata. Tylko czy nie »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

