Gliwiczanie żałują zamiany tramwajów na autobusy
2010-01-18
, aktualizacja: 19.01.2010 09:42
Prawie połowa mieszkańców Gliwic uznała, że zamiana tramwajów na autobusy nie była korzystna. Co na to władze miasta? Nadrabiają miną i przekonują, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.
ZOBACZ TAKŻE
- Gliwice: Wyrywają szyny, tramwajów już nie będzie (10-06-10, 19:28)
- Referendum w Gliwicach nieważne. Zbyt niska frekwencja (09-11-09, 00:18)
- Referendum, czyli Hunowie u wrót nieomylnych Gliwic (05-11-09, 20:33)
- Komunikacja posypie się nam, jak domek z kart? (03-09-09, 12:36)
- Gliwickim tramwajom zagrali marsz żałobny (01-09-09, 08:06)
- KZK zatwierdził likwidację tramwajów w Gliwicach (26-05-09, 16:17)
Władze Gliwic zleciły sondaż, bo chciały się dowiedzieć, co ludzie naprawdę myślą o zastąpieniu tramwajów autobusami. Gdy prezydent Zygmunt Frankiewicz prezentował w poniedziałek wyniki tego badania, poczułem się dziwnie. Później było gorzej - atmosfera zrobiła się z lekka schizofreniczna.
Spoglądałem na kolorowy wykres, z którego jasno wynikało, że 47 proc. badanych nie uważa komunikacyjnej zmiany za pozytywną, podczas gdy odmiennego zdania jest 25 proc. ankietowanych, i ze zdumieniem słuchałem słów prezydenta. Przekonywał, że wyniki są zadowalające. Po chwili jakby się zmitygował i dorzucił, że pewnie byłyby lepsze, ale wciąż nie opadły emocje, upłynęło zbyt mało czasu, a na ulicach niewiele się zmieniło, bo zdezelowane torowiska ciągle utrudniają ruch. Na końcu całkowicie mnie zaskoczył, kiedy oświadczył, że pytanie właściwie było nieprecyzyjne, a wyniki badania trudno jednoznacznie zinterpretować.
Po co więc to wszystko, gdy na dodatek prezydent już wcześniej zapowiadał, że nie ma mowy, żeby tramwaje wróciły? Po co było wydawać 30 tys. zł na badanie opinii mieszkańców, skoro i tak nikt nie miał zamiaru brać jej pod uwagę?
Wszystko to przypomina czkawkę, którą miasto dławi się od kilku miesięcy. Teraz znowu powróciła ze zdwojoną siłą po zjedzeniu żaby, jaką była nie tyle decyzja o likwidacji tramwajów, ale styl, w jakim została podjęta.
Badania miały zastąpić próżnię po konsultacjach społecznych, których domagali się mieszkańcy. Nic dziwnego, że o likwidacji tramwajów chcieli współdecydować, zanim jeszcze wozy zjadą z torowisk. Co dostali w zamian? Konsultacje w krzywym zwierciadle, bo jak nazwać coś, co jest zrobione po czasie, a co najważniejsze - bez żadnego wpływu na podjętą już decyzję?
Gołym okiem widać, że nie sprawdziły się czarne scenariusze. W Gliwicach nie było żadnego komunikacyjnego pandemonium po zamianie tramwajów na autobusy. Mimo obaw niektórych mieszkańców centrum nie stanęło w korkach i nie udusiło się spalinami. Autobusy jeżdżą w miarę punktualnie i mają swoich zwolenników - podobnie jak tramwaje.
Czego dowiedzieliśmy się z przeprowadzonych badań? A tego, że zwolennicy tramwajów są w zdecydowanej większości. I pewnie rację ma prezydent Frankiewicz, przekonując, że za wcześnie na wyciąganie wniosków, bo emocje jeszcze nie opadły, a w miarę upływu czasu te proporcje będą się pewnie zmieniały.
Ale tak naprawdę wcale nie o to tutaj chodzi. Dla mnie wyniki badań są jednoznaczne. Mieszkańcy odpowiadający na pytania ankieterów wysłali bardzo wyraźny przekaz: "Nie życzymy sobie, żeby takie decyzje zapadały bez naszego udziału. To nasze miasto i chcemy decydować o jego przyszłości". Ważne, żeby przynajmniej ten przekaz władze Gliwic wzięły pod uwagę.
Spoglądałem na kolorowy wykres, z którego jasno wynikało, że 47 proc. badanych nie uważa komunikacyjnej zmiany za pozytywną, podczas gdy odmiennego zdania jest 25 proc. ankietowanych, i ze zdumieniem słuchałem słów prezydenta. Przekonywał, że wyniki są zadowalające. Po chwili jakby się zmitygował i dorzucił, że pewnie byłyby lepsze, ale wciąż nie opadły emocje, upłynęło zbyt mało czasu, a na ulicach niewiele się zmieniło, bo zdezelowane torowiska ciągle utrudniają ruch. Na końcu całkowicie mnie zaskoczył, kiedy oświadczył, że pytanie właściwie było nieprecyzyjne, a wyniki badania trudno jednoznacznie zinterpretować.
Po co więc to wszystko, gdy na dodatek prezydent już wcześniej zapowiadał, że nie ma mowy, żeby tramwaje wróciły? Po co było wydawać 30 tys. zł na badanie opinii mieszkańców, skoro i tak nikt nie miał zamiaru brać jej pod uwagę?
Wszystko to przypomina czkawkę, którą miasto dławi się od kilku miesięcy. Teraz znowu powróciła ze zdwojoną siłą po zjedzeniu żaby, jaką była nie tyle decyzja o likwidacji tramwajów, ale styl, w jakim została podjęta.
Badania miały zastąpić próżnię po konsultacjach społecznych, których domagali się mieszkańcy. Nic dziwnego, że o likwidacji tramwajów chcieli współdecydować, zanim jeszcze wozy zjadą z torowisk. Co dostali w zamian? Konsultacje w krzywym zwierciadle, bo jak nazwać coś, co jest zrobione po czasie, a co najważniejsze - bez żadnego wpływu na podjętą już decyzję?
Gołym okiem widać, że nie sprawdziły się czarne scenariusze. W Gliwicach nie było żadnego komunikacyjnego pandemonium po zamianie tramwajów na autobusy. Mimo obaw niektórych mieszkańców centrum nie stanęło w korkach i nie udusiło się spalinami. Autobusy jeżdżą w miarę punktualnie i mają swoich zwolenników - podobnie jak tramwaje.
Czego dowiedzieliśmy się z przeprowadzonych badań? A tego, że zwolennicy tramwajów są w zdecydowanej większości. I pewnie rację ma prezydent Frankiewicz, przekonując, że za wcześnie na wyciąganie wniosków, bo emocje jeszcze nie opadły, a w miarę upływu czasu te proporcje będą się pewnie zmieniały.
Ale tak naprawdę wcale nie o to tutaj chodzi. Dla mnie wyniki badań są jednoznaczne. Mieszkańcy odpowiadający na pytania ankieterów wysłali bardzo wyraźny przekaz: "Nie życzymy sobie, żeby takie decyzje zapadały bez naszego udziału. To nasze miasto i chcemy decydować o jego przyszłości". Ważne, żeby przynajmniej ten przekaz władze Gliwic wzięły pod uwagę.
Polecamy: Gliwice dobrym miejscem do życia. Katowice i Sosnowiec?
- 20 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


