Radio Katowice pozwało swojego byłego prezesa
2010-01-18
, aktualizacja: 18.01.2010 11:10
Wojciech Poczachowski z Jarosławem Kaczyńskim podczas jego pobytu w Katowicach 4 listopada 2007 roku
Wojciech Poczachowski, były prezes Radia Katowice, zaś obecnie członek rady nadzorczej tej rozgłośni, ma z nią proces. Radio pozwało go o naruszenie dóbr osobistych. Poszło o wypowiedzi Poczachowskiego w Radiu Maryja
ZOBACZ TAKŻE
- PiS i lewica wciąż trzymają w garści Radio Katowice (30-06-10, 21:59)
- PiS i lewica podzielą się rządami w Radiu Katowice (18-12-09, 20:26)
- Wynieśli stosy butelek i prezerwatywy. I zrobili radio (24-11-09, 10:48)
- DJ Durczok, satyryk Czyż. Tylko w radiu Egida (15-11-09, 19:06)
- PiS ma dwóch kandydatów na dyrektora TVP Katowice (05-11-09, 21:47)
Uważany za człowieka PiS-u (startował kiedyś z jego listy w wyborach) Poczachowski wystąpił przed rokiem w audycji "Niszczenie regionalnych mediów publicznych niszczeniem polskiej racji stanu na przykładzie Radia Katowice". Opowiadał o swojej pracy. Pochwalił się, że wprowadził w katowickiej rozgłośni nadawanie hymnu państwowego, a także tym, że za jego rządów stacja doczekała się sztandaru i powstała w niej redakcja informacji i publicystyki.
Poczachowski do lutego 2008 roku był prezesem katowickiej rozgłośni, ale został odwołany, bo rada nadzorcza krytycznie oceniła jego działalność. Obwiniano go o słabą słuchalność radia, nie najlepiej prowadzoną gospodarkę płacowo-finansową oraz o konflikty w zarządzie stacji. Smaczku wypowiedziom eksprezesa dodawał fakt, że gdy pojawił się w toruńskim studiu formalnie był jeszcze pracownikiem Radia Katowice.
Wypowiedzi Poczachowskiego nie wszystkim przypadły do gustu. Najbardziej zirytowało ich stwierdzenie, że rozgłośnia zeszła do poziomu "jakiegoś zakładowego radyjka". Poczachowski sugerował też, że za jego odwołaniem stali ludzie, którzy kierowali się własnym, prywatnym interesem i prawdopodobnie mieli nadzieję na to, że być może uda się spółkę podzielić, a oni staną się jej udziałowcami. - Wiem na pewno, jakie podejmują działania, bo wszystkie dokumenty są w mojej dyspozycji i wskazują wyraźnie drogę, jaką oni wybrali - oświadczył Poczachowski.
Nowy zarząd Radia Katowice postanowił pozwać go do sądu. Spółka zarzuca mu naruszenie dóbr osobistych. Jeśli były prezes przegra toczący się właśnie proces przed Sądem Okręgowym w Katowicach, będzie musiał przeprosić radio i wpłacić 10 tys. zł na konto fundacji Iskierka.
Członkowie zarządu radia Tomasz Heryszek i Jacek Filus nie chcą komentować pozwu. Poczachowski, który dziś jest członkiem zarządu Polskiego Radia SA i członkiem rady nadzorczej Radia Katowice, przekonuje, że pozew to nieporozumienie.
- Mówiłem prawdę, to można wszędzie i zawsze udowodnić. Ta wojenka dowodzi tego, że ludzie, którzy kierują radiem po moim odejściu i doprowadzili je do katastrofy finansowej, szukają zasłony dymnej, by nie było widać, że rozgłośnia jest zarządzana nieprofesjonalnie - twierdzi Poczachowski.
Poczachowski do lutego 2008 roku był prezesem katowickiej rozgłośni, ale został odwołany, bo rada nadzorcza krytycznie oceniła jego działalność. Obwiniano go o słabą słuchalność radia, nie najlepiej prowadzoną gospodarkę płacowo-finansową oraz o konflikty w zarządzie stacji. Smaczku wypowiedziom eksprezesa dodawał fakt, że gdy pojawił się w toruńskim studiu formalnie był jeszcze pracownikiem Radia Katowice.
Wypowiedzi Poczachowskiego nie wszystkim przypadły do gustu. Najbardziej zirytowało ich stwierdzenie, że rozgłośnia zeszła do poziomu "jakiegoś zakładowego radyjka". Poczachowski sugerował też, że za jego odwołaniem stali ludzie, którzy kierowali się własnym, prywatnym interesem i prawdopodobnie mieli nadzieję na to, że być może uda się spółkę podzielić, a oni staną się jej udziałowcami. - Wiem na pewno, jakie podejmują działania, bo wszystkie dokumenty są w mojej dyspozycji i wskazują wyraźnie drogę, jaką oni wybrali - oświadczył Poczachowski.
Nowy zarząd Radia Katowice postanowił pozwać go do sądu. Spółka zarzuca mu naruszenie dóbr osobistych. Jeśli były prezes przegra toczący się właśnie proces przed Sądem Okręgowym w Katowicach, będzie musiał przeprosić radio i wpłacić 10 tys. zł na konto fundacji Iskierka.
Członkowie zarządu radia Tomasz Heryszek i Jacek Filus nie chcą komentować pozwu. Poczachowski, który dziś jest członkiem zarządu Polskiego Radia SA i członkiem rady nadzorczej Radia Katowice, przekonuje, że pozew to nieporozumienie.
- Mówiłem prawdę, to można wszędzie i zawsze udowodnić. Ta wojenka dowodzi tego, że ludzie, którzy kierują radiem po moim odejściu i doprowadzili je do katastrofy finansowej, szukają zasłony dymnej, by nie było widać, że rozgłośnia jest zarządzana nieprofesjonalnie - twierdzi Poczachowski.
Zobacz: Pożar w Telewizji Katowice. Zapalił się garnek z olejem
- 16 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

