Awantura o most na autostradzie A1. Mógł się zawalić?

Tomasz Głogowski
2010-01-14 , aktualizacja: 14.01.2010 21:17
A A A Drukuj
Logo firmy Alpine Bau. Gmina Godów, przerwana budowa autostrady A1 Fot. Bartłomiej Barczyk / Agencj Logo firmy Alpine Bau. Gmina Godów, przerwana budowa autostrady A1
- Gdybyśmy zbudowali ten most, mógłby runąć - przekonują pracownicy Alpine Bau. Dotarliśmy do dwóch ekspertyz, które to potwierdzają, ale Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad odpiera te zarzuty
Znowu jest głośno o zerwaniu umowy pomiędzy firmą Alpine Bau, a GDDKiA na budowę 18,3 km autostrady A1 od węzła w Świerklanach do granicy z Czechami w Gorzyczkach. Drogowcy domagają się od niedoszłego wykonawcy 40 mln euro odszkodowania, przekonując, że Alpine Bau nie potrafiła wybudować autostrady na czas i dopuściła do 7 miesięcznego opóźnienia. Austriacy tłumaczą, że musieli rozminowywać teren budowy z niewybuchów pochodzących jeszcze z czasów II wojny światowej, ale dużo poważniejszym problemem okazał się dla nich słynny już most MA-532. To on spowodował największe opóźnienia, bo zdaniem Alpine Bau został źle zaprojektowany. - Gdybyśmy go zbudowali, mógłby się zawalić - przekonują pracownicy spółki.

Czy rzeczywiście istniało takie zagrożenie? Dwie ekspertyzy sporządzone na zlecenie Alpine Bau potwierdzają te zastrzeżenia. Prof. Alfred Pauser z Uniwersytetu w Wiedniu oraz prof. Jan Biliszczuk z Politechniki Wrocławskiej, zwracają uwagę, że w projekcie mostu MA-532 zastosowano rozwiązania "niespotykane w literaturze światowej": - "Minimalna szerokość mostu przy jednej płaszczyźnie podwieszenia wynosi tu aż 38,58 m, co będzie stwarzać poważne problemy eksploatacyjne, polegające na znacznym skręceniu obiektu przy niesymetrycznym obciążeniu" - czytamy w opinii prof. Biliszczuka, który zwraca też uwagę, że pylony mostu zostały zaprojektowane w sposób nie dający gwarancji ich wykonania zgodnie z dokumentacją kontraktową. "Po szczegółowej analizie statycznej, oraz niezależnych obliczeniach prof. Pausera, widać wyraźnie, że brak usztywnień poprzecznych dyskwalifikuje przyjęte rozwiązanie" - czytamy w ekspertyzie prof. Biliszczuka. Podsumowano ją stwierdzeniem, że "opiniowany projekt zawiera szereg wad, bez usunięcia których jego realizacja obarczona jest wielkim ryzykiem awarii". Profesor Pauser w swojej opinii stwierdził też, że "nie można wykluczyć złamania się płyty i zagrożenia osób zatrudnionych na budowie".

- W lutym 2009 roku zwróciliśmy GDDKiA uwagę, że według dokumentacji, jaką nam

dostarczyła, nie możemy wybudować tego mostu, ponieważ groziłoby to katastrofą budowlaną - powiedział PAP podczas środowej konferencji prasowej w Warszawie Peter Preindl, prezes Alpine Bau. Dodał, że firma zaproponowała GDDKiA zmianę projektu mostu, tak, aby nie zawierał on wad technicznych. Drogowcy się na to nie zgodzili.

Marcin Hadaj, rzecznik GDDKiA zapewnia, że Alpine Bau otrzymała całą dokumentację techniczną odcinka A1 - razem z planami spornego mostu - już 2 kwietnia 2007 roku, a więc na 117 dni przed rozstrzygnięciem przetargu, który wygrali Austriacy (przetarg zorganizowano 27 lipca 2007 roku). - Firma miała prawie 4 miesiące, by zgłosić jakieś zastrzeżenia, ale tego nie zrobiła - zapewnia Hadaj. Dodaje, że problem mostu pojawił się dopiero na początku 2009 roku, a więc dwa lata od rozpoczęcia budowy spornego odcinka.

GDDKiA zapewnia jednak, że nie zlekceważyła sygnałów o tym, że z mostem MA-532 może być coś nie tak, i poprosiła projektanta, by jeszcze raz przeanalizował wszystkie obliczenia. - Potwierdził wcześniejsze obliczenia, że wszystko jest w porządku - zapewnia Hadaj.

Ale to nie wszystko. GDDKiA, podobnie jak wcześniej Alpine Bau, również zwróciła się do niezależnego eksperta - profesora Politechniki Krakowskiej - by ocenił projekt. - Ostateczną ekspertyzę będziemy mieli pod koniec stycznia, ale ze wstępnej oceny wynika, że most został dobrze zaprojektowany - zapewnia rzecznik GDDKiA.

Sprawa nieszczęsnego mostu oraz wyrzucenia firmy Alpine Bau z placu budowy skończy się najprawdopodobniej w sądzie. - Zrobimy wszystko, by bronić interesu Alpine - powiedział prezes Preindl.

Polecamy: Autostrada z brzuchem. Nikt nie chce się przyznać...



Podziel się

  • 87 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    39 głosów