Katowicami, Gliwicami i Sosnowcem rządzi dobra ekipa
2010-01-14
, aktualizacja: 14.01.2010 12:21
Rządzą nami kompetentni urzędnicy, którym naprawdę zależy na tym, co się dzieje w mieście - wynika z sondażu PBS DGA
ZOBACZ TAKŻE
- Gliwice dobrym miejscem do życia. Katowice i Sosnowiec? (14-01-10, 12:25)
- Sondaż przedwyborczy: Prezydenci dużych miast słabną (12-07-10, 22:00)
- Koniec świata! Ludzie chwalą swoich prezydentów (16-01-10, 20:22)
- Uszok, Górski i Frankiewicz. Ciężko im będzie wygrać (15-01-10, 12:58)
Tak dobrych ocen na początku roku wyborczego prezydenci Sosnowca, Katowic i Gliwic chyba się nie spodziewali. Ponad połowa mieszkańców uważa, że urzędnicy z prezydentami miast na czele są kompetentni (najlepiej wypadły Gliwice - 54,9 proc., najsłabiej Katowice - 51 proc.).
Ludzie są też przekonani, że władze naprawdę interesują się ich problemami. Tak sądzi ponad połowa mieszkańców w każdym z badanych miast. - Staramy się być ludźmi, a nie nieczułymi robotami - mówi Marek Jarzębowski, rzecznik prasowy gliwickiego magistratu. Przyznaje, że oceny samorządu zawsze mogłyby być lepsze. - Przychodzi do nas mieszkaniec i chce, żeby mu coś załatwić. Czasem okazuje się to niemożliwe, bo byłoby to niezgodne z prawem. Jedni to zrozumieją, inni powiedzą, że jeśli nie możemy czegoś zrobić, to jesteśmy nieudolni - mówi Jarzębowski.
Wyniki cieszą też Waldemara Bojaruna, rzecznika prasowego katowickiego magistratu. - Wszystkich i tak nie przekonamy, że Katowice są miastem dobrze zarządzanym. Remont ulicy jednym może się podobać, a inni będą pomstować, że utrudnia im życie - mówi.
Generalnie osoby, którym nie podobają się władze miast, są w mniejszości. Piotr Uszok, choć rządzi Katowicami już trzecią kadencję, wciąż ma niezwykle wysokie notowania u mieszkańców. Z sondażu wynika, że tylko co trzeci katowiczanin uważa, iż władze stolicy regionu są nieudolne. Podobne wyniki dały badania w Gliwicach i Sosnowcu. Oznacza to jedno: ludzie są przekonani, że największymi miastami metropolii rządzą dobre ekipy.
Nieco gorzej rządzący wypadają przy pytaniu o uczciwość urzędników. Tylko 46,7 proc. katowiczan uważa, że pracownicy magistratu są uczciwi. Najsłabszy wynik ma Sosnowiec - tam o uczciwości urzędników jest przekonanych tylko 42,3 proc. respondentów.
W każdym z trzech badanych miast aż co piąta osoba uważała wręcz, że miejscy urzędnicy są skorumpowani. Prawda jest jednak taka, że o wielkich aferach nikt nie słyszał. - Bo to nie jest ocena naszego miasta, tylko generalna ocena całej Polski. To efekt rozdmuchiwania przez media ogólnopolskich afer, a to rzutuje na wszystkich - ocenia Bojarun.
Urzędnicy skarżą się, że czasem są oceniani powierzchownie i fałszywie. Anna Jasikowska-Bożek z biura prasowego sosnowieckiego magistratu przypomina, jak w mieście mówiono o nieprawidłowościach przy budowie boiska orlik. - Okazało się potem, że prawda była inna, ale o tym nikt już głośno nie mówił - dodaje.
Tomasz Słupik, politolog z Uniwersytetu Śląskiego, zgadza się z samorządowcami. Zazwyczaj korupcji dopatruje się tylko niewielka część społeczeństwa. - To najbardziej radykalne osoby, które postrzegają świat jako zagrożenie - mówi. Jego zdaniem samorządowcy mają powody do zadowolenia. - Nie powinni się jednak upajać sukcesem. Ciągle powinni pamiętać o tym, że jednak nie wszyscy akceptują ich poczynania - przestrzega Słupik.
Tomasz Nawrocki, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego, uważa z kolei, że tak naprawdę większość mieszkańców nie ma wyrobionej i precyzyjnej oceny władz. - Ludzie nie wiedzą, czym władza się zajmuje - mówi. - Spłata kredytu mieszkaniowego jest dla większości z nich ważniejsza niż to, kiedy prezydent dotrzyma wreszcie obietnic i zacznie przebudowywać miasto.
Trudno nie zgodzić się z jego oceną. Z sondażu wynika, że tylko niespełna 36 proc. katowiczan naprawdę interesuje się tym, co się w mieście dzieje. Podobnie jest w Gliwicach i Sosnowcu.
Ludzie są też przekonani, że władze naprawdę interesują się ich problemami. Tak sądzi ponad połowa mieszkańców w każdym z badanych miast. - Staramy się być ludźmi, a nie nieczułymi robotami - mówi Marek Jarzębowski, rzecznik prasowy gliwickiego magistratu. Przyznaje, że oceny samorządu zawsze mogłyby być lepsze. - Przychodzi do nas mieszkaniec i chce, żeby mu coś załatwić. Czasem okazuje się to niemożliwe, bo byłoby to niezgodne z prawem. Jedni to zrozumieją, inni powiedzą, że jeśli nie możemy czegoś zrobić, to jesteśmy nieudolni - mówi Jarzębowski.
Wyniki cieszą też Waldemara Bojaruna, rzecznika prasowego katowickiego magistratu. - Wszystkich i tak nie przekonamy, że Katowice są miastem dobrze zarządzanym. Remont ulicy jednym może się podobać, a inni będą pomstować, że utrudnia im życie - mówi.
Generalnie osoby, którym nie podobają się władze miast, są w mniejszości. Piotr Uszok, choć rządzi Katowicami już trzecią kadencję, wciąż ma niezwykle wysokie notowania u mieszkańców. Z sondażu wynika, że tylko co trzeci katowiczanin uważa, iż władze stolicy regionu są nieudolne. Podobne wyniki dały badania w Gliwicach i Sosnowcu. Oznacza to jedno: ludzie są przekonani, że największymi miastami metropolii rządzą dobre ekipy.
Nieco gorzej rządzący wypadają przy pytaniu o uczciwość urzędników. Tylko 46,7 proc. katowiczan uważa, że pracownicy magistratu są uczciwi. Najsłabszy wynik ma Sosnowiec - tam o uczciwości urzędników jest przekonanych tylko 42,3 proc. respondentów.
W każdym z trzech badanych miast aż co piąta osoba uważała wręcz, że miejscy urzędnicy są skorumpowani. Prawda jest jednak taka, że o wielkich aferach nikt nie słyszał. - Bo to nie jest ocena naszego miasta, tylko generalna ocena całej Polski. To efekt rozdmuchiwania przez media ogólnopolskich afer, a to rzutuje na wszystkich - ocenia Bojarun.
Urzędnicy skarżą się, że czasem są oceniani powierzchownie i fałszywie. Anna Jasikowska-Bożek z biura prasowego sosnowieckiego magistratu przypomina, jak w mieście mówiono o nieprawidłowościach przy budowie boiska orlik. - Okazało się potem, że prawda była inna, ale o tym nikt już głośno nie mówił - dodaje.
Tomasz Słupik, politolog z Uniwersytetu Śląskiego, zgadza się z samorządowcami. Zazwyczaj korupcji dopatruje się tylko niewielka część społeczeństwa. - To najbardziej radykalne osoby, które postrzegają świat jako zagrożenie - mówi. Jego zdaniem samorządowcy mają powody do zadowolenia. - Nie powinni się jednak upajać sukcesem. Ciągle powinni pamiętać o tym, że jednak nie wszyscy akceptują ich poczynania - przestrzega Słupik.
Tomasz Nawrocki, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego, uważa z kolei, że tak naprawdę większość mieszkańców nie ma wyrobionej i precyzyjnej oceny władz. - Ludzie nie wiedzą, czym władza się zajmuje - mówi. - Spłata kredytu mieszkaniowego jest dla większości z nich ważniejsza niż to, kiedy prezydent dotrzyma wreszcie obietnic i zacznie przebudowywać miasto.
Trudno nie zgodzić się z jego oceną. Z sondażu wynika, że tylko niespełna 36 proc. katowiczan naprawdę interesuje się tym, co się w mieście dzieje. Podobnie jest w Gliwicach i Sosnowcu.
Badanie zostało zrealizowane w ramach projektu "Mój samorząd" realizowanego przez Sieć Wspierania Organizacji Pozarządowych SPLOT i PBS DGA. Projekt jest współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki.
Badanie przeprowadzono 7-11 grudnia 2009 roku w Katowicach na reprezentatywnej grupie 507 osób, 15-21 grudnia na reprezentatywnej grupie 514 osób w Sosnowcu i 30 listopada - 3 grudnia na reprezentatywnej grupie 500 osób w Gliwicach.
- 14 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Katowicami, Gliwicami i Sosnowcem rządzi dobra ...
malpa-z-paryza
14.01.10, 16:35
kochamy naszego prezydenta w Gliwicach i czekamy aby jak najszybciej znikl i przestal niszczyc nasze miasto..»






