Vattenfall nie pieści nas prądem. W lutym podnosi ceny

Tomasz Głogowski
2010-01-12 , aktualizacja: 13.01.2010 08:39
A A A Drukuj
Jeżeli masz zmywarkę, płytę elektryczną albo kilka komputerów, podwyżki prądu dotkną cię nieco mniej niż "typowego" odbiorcę, który ma tylko podstawowe urządzenia elektryczne, jak np. lodówka, telewizor, radio. Ale to słabe pocieszenie, bo od 1 lutego za prąd i tak wszyscy zapłacimy więcej. Od 30 zł do 50 zł rocznie.
Jeszcze w lipcu zeszłego roku cieszyliśmy się, bo Vattenfall, największy na Górnym Śląsku dostawca energii elektrycznej, obniżył ceny prądu o 2 proc. Teraz podnosi. Od 1 lutego ceny prądu dla klientów indywidualnych wzrosną średnio o 5 proc. Oznacza to, że typowa rodzina, która zużywa 2 tys. kilowatogodzin energii rocznie, czyli tak naprawdę ma tylko podstawowe urządzenia zasilane prądem, jak np. lodówka, telewizor czy radio, zapłaci co miesiąc o 3,13 zł więcej. Rocznie - razem z opłatami za dystrybucję - daje to o ponad 50 zł więcej.

- Nadal jednak będziemy jednym z trzech najtańszych dostawców energii w kraju - pociesza Grzegorz Lot, dyrektor do spraw sprzedaży i marketingu Vattenfalla.

W nieco lepszej sytuacji niż typowi odbiorcy będą ci, którzy mają w domu więcej urządzeń na prąd, np. zmywarkę, płytę elektryczną czy kilka komputerów. Klienci, którzy zużywają około 5 tys. kilowatogodzin energii rocznie, dostaną rachunki większe o 44 zł.

Najmniej podwyżki dotkną odbiorców, którzy ogrzewają prądem domy lub mieszkania (co najmniej 11 tys. kilowatogodzin zużycia), bo ich rachunki będą wyższe o około 30 zł rocznie. To słabe pocieszenie, biorąc pod uwagę, że duzi odbiorcy indywidualni i tak płacą za energię nie mniej niż 5 tys. zł rocznie.

Paradoksem jest, że choć cena energii spadła o 1,9 proc., w tym roku za prąd zapłacimy więcej. Powodem jest stała miesięczna opłata za tzw. obsługę rozliczenia handlowego, którą wprowadził Vattenfall i będzie nam doliczał do rachunku 4,15 zł. Firma tłumaczy, że musi obowiązkowo kupować coraz więcej droższej energii ze źródeł odnawialnych i gazowych. Dla przykładu ze źródeł "zielonych" musi teraz pochodzić 10,4 proc. energii, podczas gdy rok temu było to tylko 8,7 proc.

To, że ceny energii wzrosną od lutego, nie oznacza, że to już koniec podwyżek w tym roku. Firma tłumaczy, że musi kupować prąd na wolnym rynku, gdzie ceny wciąż się zmieniają. Raz mogą być niższe, raz wyższe, dlatego Vattenfall namawia klientów, by zawierali umowy na czas określony, np. na rok. Będą mieli wtedy gwarancję stałej ceny. Coraz więcej klientów decyduje się na takie rozwiązanie, tak samo jak na nowe formy płacenia za prąd. Zamiast płacić za tzw. prognozowane zużycie, coraz więcej klientów rozlicza się co miesiąc albo dwa za faktyczne zużycie. W takim wypadku wystarczy tylko podać przez telefon albo internet odczyt licznika i dostaniemy rachunek pocztą.

Po raz kolejny Vattenfall nie zgłosił nowych taryf do zatwierdzenia przez Urząd Regulacji Energetyki. Stało się tak, bo w listopadzie zeszłego roku sąd drugiej instancji przyznał firmie rację i uznał, że jest ona zwolniona z tego obowiązku.

Polecamy: W 2010 roku nasze portfele będą chudsze



Podziel się

  • 24 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów