Wszyscy chcą być górnikami, bo kopalnie znowu w modzie

Tomasz Głogowski
2010-01-10 , aktualizacja: 11.01.2010 17:44
A A A Drukuj
Katowice. Górnicza Orkiestra Dęta KWK Wieczorek budzi mieszkańców Nikiszowca podczas tradycyjnego przemarszu z okazji Barbórki Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta Katowice. Górnicza Orkiestra Dęta KWK Wieczorek budzi mieszkańców Nikiszowca podczas tradycyjnego przemarszu z okazji Barbórki
Nie Opel, nie Fiat, nie firmy z katowickiej strefy ekonomicznej, ale kopalnie są teraz najbardziej atrakcyjnym pracodawcą w naszym regionie. W zeszłym roku wpłynęło do nich ponad 40 tys. podań o pracę! To więcej niż siedem lat temu, kiedy górnictwo miało rekordowe w historii zyski. Ale na zatrudnienie mogą liczyć tylko najlepsi
Tylko do Kompanii Węglowej w zeszłym roku wpłynęło około 38 tys. CV i każdego dnia docierają nowe. Po kilka tysięcy chętnych zgłasza się też do kopalń należących do Katowickiego Holdingu Węglowego oraz Jastrzębskiej Spółki Węglowej. - Zdecydowana większość z tych, którzy do nas dzwonią lub piszą, pyta o pracę - potwierdza Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii.

Wydawałoby się, że biorąc pod uwagę ostatnie katastrofy i kryzys w przemyśle ciężkim, górnictwo będzie na ostatnim miejscu pożądanych pracodawców. Ale jest inaczej. Zjawiskiem zainteresowali się nawet naukowcy. Profesor Marek Szczepański z Uniwersytetu Śląskiego na zlecenie Kompanijnego Ośrodka Szkolenia (zajmuje się m.in. szkoleniem górników) przeprowadził badania wśród młodych górników i zapytał, dlaczego wybrali taką drogę kariery. Wyniki są dopiero opracowywane, ale pierwsze wnioski są interesujące. Okazuje się, że wśród 11 tys. przepytanych młodych górników aż 80 proc. kontynuuje tradycje rodzinne i świadomie wybrało zawód górnika.

Młodzi chcą "dziedziczyć" zawód górnika. Tak jak 22-letni Michał, który złożył już dokumenty do pracy w kopalni Chwałowice, gdzie pracował jego ojciec, ale w grudniu przeszedł na emeryturę. Michał jeszcze do niedawna pracował w firmie produkującej ciastka, ale rzucił to, gdy zaczął dostawać pensje w ratach po 300 zł. - Tata od początku przekonywał mnie do kopalni, ale nie chciałem go słuchać. Teraz się zdecydowałem - mówi Michał. Niestety, chętnych jest tylu, że nawet on nie ma pewności zatrudnienia.

- W sytuacji, gdy takie giganty światowej gospodarki jak Opel nie poradziły sobie z kryzysem, kopalnia wciąż jest dla młodych ludzi stabilnym miejscem zatrudnienia. I to oferującym ponadprzeciętne zarobki - mówi prof. Szczepański. Dodaje, że zawód górnika po latach okupowania ostatnich miejsc w rankingach znów wrócił do grona najbardziej poważanych profesji w kraju i znajduje się na czwartym miejscu - po profesorze uniwersytetu, lekarzu i policjancie.

- Gdy w 1997 roku zapytaliśmy uczniów szkół średnich, kim chcą zostać w przyszłości, ani jeden nie odpowiedział, że górnikiem. Historia zatoczyła koło - mówi profesor Szczepański. Jego zdaniem musimy mieć świadomość, że przez najbliższych 40 lat dla kopalń węgla kamiennego i tak nie będzie żadnej alternatywy. - Oczywiście, potrzebna będzie zmiana w strukturze zatrudnienia. Zamiast masowych przyjęć kopalnie będą musiały szukać specjalistów od handlu, zarządzania, a nawet psychologii - przekonuje prof. Szczepański.

Pierwsze zmiany będą widoczne już w tym roku. Tysiące chętnych, którzy marzą o fedrowaniu węgla za ponadprzeciętną pensję i emeryturze po 25 latach pracy na dole, czeka spore rozczarowanie. W 2010 roku, a prawdopodobnie i w kolejnych latach - poza nielicznymi wyjątkami - kopalnie nie będą przyjmować nowych pracowników. Do tej pory starano się zatrudnić przynajmniej tylu nowych ludzi, ilu odchodzi na emerytury, ale teraz ten prosty przelicznik przestanie być aktualny. Katowicki Holding Węglowy, w którym pracuje około 20 tys. ludzi, zredukuje liczbę zatrudnionych do 15 tys., podobnie będzie w JSW i Kompanii. Powodem jest nie tylko zmniejszające się z roku na rok wydobycie, ale też łączenie się kopalń i coraz większa ich automatyzacja. - Pewność zatrudnienia będą mieli tylko absolwenci szkół górniczych - mówi Madej.

Być może nawet nie wszyscy. Jastrzębska Spółka Węglowa, która prowadzi własne klasy górnicze, w pierwszej kolejności zatrudniła tych z najlepszymi ocenami z przedmiotów górniczych i... z zachowania. - Chcemy wybierać najlepszych kandydatów z określonymi kwalifikacjami i na konkretne stanowiska. I co najważniejsze, wreszcie możemy sobie na to pozwolić. Hurranaboru nie będzie już ani w tym roku, ani w latach następnych - cieszy się Jarosław Zagórowski, prezes JSW.

Polecamy: Komentarz Tomasza Głogowskiego: Kopalnia była, jest i jeszcze długo będzie



Podziel się

  • 58 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy