Popłyniemy łodziami pod ziemią nawet wbrew Brukseli

Jacek Madeja
2010-01-07 , aktualizacja: 07.01.2010 11:08
A A A Drukuj
Dawna sztolnia dziedziczna w Zabrzu - może stać się atrakcją turystyczną, ale trzeba odkopać nieużywane od lat chodniki Fot. Grzegorz Celejewski / Agenc Dawna sztolnia dziedziczna w Zabrzu - może stać się atrakcją turystyczną, ale trzeba odkopać nieużywane od lat chodniki
Pomysł udostępnienia zwiedzającym zabytkowych zabrzańskich podziemi to jeden z największych turystycznych projektów w Polsce. Niestety, może się okazać, że miasto straci część unijnego dofinansowania. - Ale nawet wtedy nie wycofamy się z przedsięwzięcia - zapowiadają urzędnicy.
Kluczowa sztolnia dziedziczna łączyła w XIX wieku kopalnie Król w Królewskiej Hucie i Królowa Luiza w Zabrzu. Początkowy odcinek służył do odwadniania podziemnych wyrobisk, a od zabrzańskiego szybu spławiano tędy łodzie z węglem, które później na powierzchni Bytomką płynęły do Kanału Kłodnickiego. Pomysł, by ten ostatni fragment podziemi udostępnić turystom, narodził się kilkanaście lat temu.

Ale na dobre prace rozpoczęły się dopiero w połowie zeszłego roku. Problem w tym, że kiedy pod ziemię schodziły pierwsze ekipy grotołazów nikt nie był pewien, co znajdą na dole. W niektórych miejscach muł sięgał prawie pod sufit, a niebezpieczne gazy zmuszały do poruszania się w aparatach tlenowych.

Teraz wszyscy mogą odetchnąć z ulgą. Sztolnię udało się całkowicie udrożnić. Oznacza to, że bez większego problemu można pokonać podziemną trasę od włazu przy ul. Miarki do szybu Carnall. - Założyliśmy system wentylacji. Dzięki temu możemy rozpocząć prace projektowe i na ich podstawie opracować dokumentację przetargową - mówi Bartłomiej Szewczyk, naczelnik wydziału strategii w zabrzańskim magistracie.

Póki co urzędnicy mają poważniejszy problem. Czekają na wyjaśnienie, czy w tym przypadku unijna dotacja nie będzie tzw. pomocą publiczną. Dla Zabrza to kluczowa sprawa, bo chodzi o ogromną kwotę 41,5 mln zł, której znaczną część miasto mogłoby stracić. Taki sam problem mają Gliwice z halą Podium. Tutaj wątpliwości marszałka województwa wstrzymały inwestycję. Teraz wszyscy czekają aż sprawę rozstrzygnie Komisja Europejska, która ma ogłosić decyzję w lutym lub marcu.

Jak zapowiada prezydent Małgorzata Mańka-Szulik, nawet w przypadku niekorzystnej decyzji miasto nie wycofa się z projektu. - Wtedy weźmiemy pod uwagę jego okrojenie. Możemy na przykład zrezygnować z budowy punktu obsługi turystów przy ul. Miarki - mówi Mańka-Szulik. Dodaje, że pierwsze efekty podziemnych prac będą widoczne już wiosną 2011 roku. Wtedy na konferencję poświęconą zabytkom poprzemysłowym ma przyjechać prawie 40 ministrów turystyki z całej Europy.

Turyści mają pokonywać całą 2,5-kilometrową trasę kolejką i łodziami. Po drodze jedną z atrakcji ma być zwiedzanie podziemnego portu przeładunkowego ze zrekonstruowanym nabrzeżem, żurawiem, małym węzłem kolejowym i stajniami. Cały projekt będzie kosztował 69 mln zł i ma być gotowy w połowie 2012.

Polecamy: Sztolnia w doskonałym stanie. Sprawdziliśmy



Podziel się

  • 27 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    34 głosy