http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Katowice >  Wiadomości Katowice >  Archiwum

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Katowice - Gazeta.pl

Wielki Finał WOŚP w Katowicach? Władze miasta odmówiły

Judyta Watoła
2010-01-05, ostatnia aktualizacja 2010-01-05 19:54

Transmitowany z Katowic na całą Polskę Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy mógł być naprawdę wielkim wydarzeniem. Nie będzie, bo władze miasta odmówiły fundacji Jurka Owsiaka. Nie sposób zrozumieć, dlaczego - pisze Judyta Watoła.

W zeszłym roku cała Polska podziwiała Szczecin, gdzie o godz. 9 Jurek Owsiak rozpoczął XVII Finał WOŚP
Fot. Artur Kubasik/Agencja Gazeta
W zeszłym roku cała Polska podziwiała Szczecin, gdzie o godz. 9 Jurek Owsiak...
- Chcieliśmy, by początek tegorocznego Finału był naprawdę wyjątkowy. Pomyśleliśmy, że byłoby świetnie, gdyby odbył się w kopalni pod ziemią - mówi Krzysztof Dobies, rzecznik Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Spod ziemi wyjechałby Jurek Owsiak i potem akcja przeniosłaby się na scenę, powiedzmy pod Spodkiem czy w inne miejsce. Wszystko to transmitowane na całą Polskę. Do tego telewizyjne reklamówki i tysiące billboardów z hasłem: "Start orkiestry w Katowicach!".

Plan zakładał, że w ciągu dnia Owsiak miał, tak jak w poprzednich latach, wrócić do Warszawy i tam poprowadzić wieczorny Finał. Ale wszyscy, którzy śledziliby telewizyjne transmisje i wieczorne wiadomości, zapamiętaliby przecież Katowice i Owsiaka spod ziemi.

To wszystko jednak się nie wydarzy. Powód: Katowice odmówiły współpracy przy tak pomyślanym Finale.

- Nie chcieliśmy startu orkiestry z kopalni, bo zależy nam na zmianie wizerunku miasta. Zaproponowaliśmy, by Finał odbył się na przykład na Nikiszowcu lub Giszowcu albo w kontekście Katowic jako Europejskiej Stolicy Kultury - mówi Waldemar Bojarun, rzecznik magistratu.

- Ludzie z Orkiestry chcieli symbolu: kopalni, Spodka. My mieliśmy swoją wizję: chcieliśmy pokazać inną twarz Katowic, a nie utrwalać stereotyp miasta pełnego kopalni. Nasze oczekiwania rozminęły się, ale nie ma żadnego konfliktu. Jurek Owsiak przyjął nasze argumenty i prawdopodobnie w przyszłym roku odbędzie się Finał właśnie w Katowicach. Mamy obietnicę Jurka Owsiaka, że po tegorocznym Finale przyjedzie zwiedzić miasto - dodaje Bojarun.

Konfliktu rzeczywiście nie ma. Ludzie z fundacji WOŚP bardzo powściągliwie mówią o sprawie. Nie chcieli jej nagłaśniać, bo i po co, skoro gdy Katowice grymasiły, zgłosił się do nich ze świetną propozycją Poznań. Przyjęli ją z miejsca.

W nieoficjalnych rozmowach przyznają jednak, że władze Katowic wprawiły ich w osłupienie. W odpowiedzi na swoją propozycję z kopalnią dostali z urzędu miasta list. Nie przeczytali w nim o Nikiszowcu czy Giszowcu. Przeczytali tylko, że teren Katowic to w 60 procentach lasy, więc władze miasta sugerują zmianę lokalizacji Finału. Jeśli fundacja odmówi, miasto będzie zmuszone wycofać się z przedsięwzięcia.

- Zdziwiliśmy się, bo kawałek lasu można znaleźć byle gdzie, także w innych miastach, a przecież kopanie są tylko na Śląsku. I niby co? Na starcie Finału mamy dawać transmisję z lasu? Jurka z koszem grzybów czy jak? - stwierdza w rozmowie z "Gazetą" jeden ze współpracowników fundacji.

Nieoficjalne informacje dotarły też do nas z magistratu: władzom Katowic wcale nie chodziło tylko o zmianę wizerunku. Zwyczajnie pożałowały 300 tys. zł, jakie musiałyby dołożyć do organizacji Finału i na samolot, którym z Pyrzowic Owsiak wróciłby na drugą część Finału do Warszawy. Uznały, że to jednak za dużo.

Ręce opadają. Katowice - miasto wielkich wydarzeń? O nie! Miasto co najwyżej niewielkich wydarzeń, a przede wszystkim ciasnych horyzontów. Bo, czy nam się to podoba, czy nie, Śląsk będzie jeszcze długie lata kojarzony z kopalniami. Możemy pracować nad zmianą wizerunku, możemy pokazywać nasze lasy, ale nie możemy udawać, że Śląsk nie ma nic wspólnego z kopalniami, a tak naprawdę jest u nas jak w Puszczy Białowieskiej. Po pierwsze dlatego, że nikt nam w to nie uwierzy, po drugie - zmiana wizerunku nie powinna polegać na wyrzekaniu się swojej tożsamości, a o niej na Górnym Śląsku stanowi przecież także górnictwo.

Pieniądze to inna sprawa. Katowice pożałowały pieniędzy, choć wydatki na Orkiestrę byłyby i tak dwa razy mniejsze, niż te wydane na zabawę sylwestrową. Słynni ze skąpstwa poznaniacy nie pożałowali. Będą za to mieli reklamę na całą Polskę, za którą normalnie musieliby płacić grube miliony, bo w porze największej oglądalności. Stosunkowo niewielkim kosztem poznaniacy udowodnią, że żyją w mieście wielkich wydarzeń. Mieszkańcy Katowic obejrzą je sobie w telewizorach, bo za oknem nic takiego u nich nie widać.

Polecamy: Off Festival będzie się musiał wynieść z Mysłowic



Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.1

53 głosy