Radiowozy stoją bo policja nie ma kasy na naprawy
2009-12-30
, aktualizacja: 30.12.2009 19:26
Od ponad miesiąca na parkingu katowickiej komendy stoi ponad 30 radiowozów, które czekają na przeglądy lub naprawę. - To efekt wprowadzonej parę miesięcy temu filozofii oszczędzania, aby za mniej robić więcej - ironizują związkowcy
ZOBACZ TAKŻE
- Przestępstw niewiele więcej. To czemu się boimy? (24-01-10, 21:22)
Największa w regionie katowicka komenda ma na stanie sto radiowozów, furgonetek i wozów operacyjnych. Każdego dnia powinny patrolować miasto, ale od ponad miesiąca 34 policyjne auta stoją na parkingu. Powód?
- Część się zepsuła, niektóre muszą trafić na przegląd techniczny połączony z wymianą klocków hamulcowych, tarcz i innych elementów. Na jedno i drugie nie ma jednak pieniędzy - mówi jeden z oficerów katowickiej komendy.
Żeby policja była choć trochę widoczna na ulicach, komisariaty zaczęły wypożyczać wozy z wydziałów operacyjnych, co z kolei utrudnia pracę oficerom, którzy na co dzień rozpracowują handlarzy narkotyków, oszustów czy złodziei aut. - Niektóre akcje trzeba było wstrzymać - przyznaje jeden z funkcjonariuszy.
W najgorszej sytuacji jest Grupa Szybkiego Reagowania. To specjalna jednostka katowickiej policji przeznaczona do nagłych telefonicznych wezwań. Jej członkowie uczestniczą w interwencjach związanych z bójkami, awanturami domowymi, zatrzymują złodziei i groźnych przestępców. Kilka tygodni temu osiem z dziewięciu wozów GSR-u stanęło jednak w miejscu. - Ściągaliśmy auta z komisariatów, które same muszą pożyczać wozy. Inaczej chłopaki jeździłyby na rowerach - mówi nasz informator.
Tuż przed świętami śląska policja dostała pieniądze na spłatę zaległych rachunków oraz zobowiązań wobec policjantów. Część z nich przeznaczono również na najpilniejsze naprawy. Wczoraj furgonetki GSR-u przeszły przegląd i wkrótce trafią na ulicę. - Mamy nadzieję, że pieniędzy wystarczy też na naprawę pozostałych aut - mówi komisarz Jacek Pytel, rzecznik prasowy komendy miejskiej w Katowicach.
Zdaniem Romana Wierzbickiego, przewodniczącego zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów w Katowicach, ta sytuacja to efekt wprowadzonych przed paru miesiącami oszczędności. - Nasi przełożeni kładą teraz nacisk na to, aby za mniej robić więcej. Zapominają jednak, że są wydatki, które trzeba ponieść. Przecież radiowóz bez przeglądu technicznego nie może wyjechać na ulicę - mówi Wierzbicki. Jego zdaniem taka sytuacja negatywnie odbija się na wizerunku policji, bo ludzie muszą długo czekać na interwencje. - A przecież nie powinno ich obchodzić, że nie mamy pieniędzy na remonty. Chcą szybkiego i skutecznego działania - podkreśla szef policyjnych związków.
- Część się zepsuła, niektóre muszą trafić na przegląd techniczny połączony z wymianą klocków hamulcowych, tarcz i innych elementów. Na jedno i drugie nie ma jednak pieniędzy - mówi jeden z oficerów katowickiej komendy.
Żeby policja była choć trochę widoczna na ulicach, komisariaty zaczęły wypożyczać wozy z wydziałów operacyjnych, co z kolei utrudnia pracę oficerom, którzy na co dzień rozpracowują handlarzy narkotyków, oszustów czy złodziei aut. - Niektóre akcje trzeba było wstrzymać - przyznaje jeden z funkcjonariuszy.
W najgorszej sytuacji jest Grupa Szybkiego Reagowania. To specjalna jednostka katowickiej policji przeznaczona do nagłych telefonicznych wezwań. Jej członkowie uczestniczą w interwencjach związanych z bójkami, awanturami domowymi, zatrzymują złodziei i groźnych przestępców. Kilka tygodni temu osiem z dziewięciu wozów GSR-u stanęło jednak w miejscu. - Ściągaliśmy auta z komisariatów, które same muszą pożyczać wozy. Inaczej chłopaki jeździłyby na rowerach - mówi nasz informator.
Tuż przed świętami śląska policja dostała pieniądze na spłatę zaległych rachunków oraz zobowiązań wobec policjantów. Część z nich przeznaczono również na najpilniejsze naprawy. Wczoraj furgonetki GSR-u przeszły przegląd i wkrótce trafią na ulicę. - Mamy nadzieję, że pieniędzy wystarczy też na naprawę pozostałych aut - mówi komisarz Jacek Pytel, rzecznik prasowy komendy miejskiej w Katowicach.
Zdaniem Romana Wierzbickiego, przewodniczącego zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów w Katowicach, ta sytuacja to efekt wprowadzonych przed paru miesiącami oszczędności. - Nasi przełożeni kładą teraz nacisk na to, aby za mniej robić więcej. Zapominają jednak, że są wydatki, które trzeba ponieść. Przecież radiowóz bez przeglądu technicznego nie może wyjechać na ulicę - mówi Wierzbicki. Jego zdaniem taka sytuacja negatywnie odbija się na wizerunku policji, bo ludzie muszą długo czekać na interwencje. - A przecież nie powinno ich obchodzić, że nie mamy pieniędzy na remonty. Chcą szybkiego i skutecznego działania - podkreśla szef policyjnych związków.
- 14 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
na policję nie ma
polsz
30.12.09, 21:38
tak samo na służbę zdrowia, oświatę itp... Ale kilka miliardów na wojnę wAfganistanie jest....»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

