Pan Ryszard może ładować serce jak telefon komórkowy

Magdalena Warchala
2009-12-29 , aktualizacja: 29.12.2009 18:58
A A A Drukuj
Pan Ryszard (w środku) jest pierwszym pacjentem ŚCChS i jednym z dwóch w Polsce, którym wszczepiono pompę wirową Heartware. Malutkie urządzenie schowane jest w klatce piersiowej, a sterująca nim stacja mieści się w torbie podręcznej i waży 1,2 kg. Zasilające ją akumulatorki pacjent może ładować jak telefon komórkowy, podpinając do gniazdka w mieszkaniu czy w samochodzie Fot. Grzegorz Celejewski/Agencja Gazeta Pan Ryszard (w środku) jest pierwszym pacjentem ŚCChS i jednym z dwóch w Polsce, którym wszczepiono pompę wirową Heartware. Malutkie urządzenie schowane jest w klatce piersiowej, a sterująca nim stacja mieści się w torbie podręcznej i waży 1,2 kg. Zasilające ją akumulatorki pacjent może ładować jak telefon komórkowy, podpinając do gniazdka w mieszkaniu czy w samochodzie
Chorzy wymagający mechanicznego wspomagania krążenia nie będą już przykuwani na miesiące do wielkiej konsoli i zamykani w szpitalu. Śląskie Centrum Chorób Serca testuje pompę, z którą pójdą, gdzie zechcą, a baterie podładują nawet podczas jazdy autem.
SERWISY
62-letni Ryszard Jarnutowski z Bytomia przez całe życie był okazem zdrowia. Pracował w kopalni, nigdy nie leżał w szpitalu. Wszystko zmieniło się pięć lat temu. - Zaczęły mnie męczyć duszności, z trudem łapałem oddech - wspomina.

Mężczyzna trafił do szpitala w Bytomiu, ale lekarze nie potrafili mu pomóc. Okazało się, że cierpi na ciężką niewydolność serca, a jedynym ratunkiem jest przeszczep. Lekarze ze ŚCChS, pod których opieką się znalazł, stwierdzili jednak, że stan pacjenta jest zbyt ciężki, by ryzykować poważną operację. Zwlekanie z zabiegiem było nie mniej niebezpieczne - ataki duszności zdarzały się coraz częściej. - W takiej sytuacji ratunkiem dla pacjenta jest mechaniczne wspomaganie krążenia - wyjaśnia prof. Marian Zembala, dyrektor ŚCChS.

Centrum pomaga w ten sposób pacjentom już od 15 lat. To właśnie w zabrzańskiej Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii, która ściśle współpracuje ze ŚCChS, opracowany został pierwszy polski system mechanicznego wspomagania serca Polcas Religa, nazwany tak dla upamiętnienia Zbigniewa Religi, wybitnego kardiochirurga i założyciela fundacji.

Polcas Religa, choć uratował życie już 200 pacjentom w całej Polsce, w tym kilkudziesięciu leżącym w Zabrzu, ma jednak wady. Główną jest rozmiar pompy, do której podpina się wszczepione do klatki piersiowej sztuczne komory z poliuretanu. Jest duża i musi być stale podłączona do prądu, dlatego pacjent nie może opuszczać szpitala.

Paweł Krystkiewicz, 17-letni pacjent ŚCChS, do pompy przykuty był cały rok. Cierpiący na kardiomiopatię chłopak na maksymalnie półgodzinne przechadzki wybierał się tylko dzięki jednostce spacerowej wyposażonej w akumulator. - Uciążliwe było też to, że sztuczne zastawki stukały, pompa buczała, co bardzo przeszkadzało w spaniu. Ale bez pompy nie dotrwałbym do przeszczepu - mówi Paweł, który długo czekał na dawcę z powodu rzadkiej grupy krwi.

Nowe serce dostał sześć tygodni temu, w środę jedzie do domu do Gorzowa Wielkopolskiego.

Pan Ryszard w oczekiwaniu na przeszczep nie będzie musiał znosić tylu niedogodności co Paweł. Jest pierwszym pacjentem ŚCChS i jednym z dwóch w Polsce, którym wszczepiono pompę wirową Heartware, najnowocześniejsze rozwiązanie technologiczne autorstwa amerykańskich uczonych. Malutkie urządzenie schowane jest w klatce piersiowej, a sterująca nim stacja mieści się w torbie podręcznej i waży 1,2 kg. Zasilające ją akumulatorki pacjent może ładować jak telefon komórkowy, podpinając do gniazdka w mieszkaniu czy w samochodzie. Dzięki temu pan Ryszard, któremu Heartware wszczepiono w ubiegły poniedziałek, do domu wyjdzie za dwa tygodnie. - Nie chcę udawać bohatera, jeszcze trochę kręci mi się w głowie, gdy idę, ale wiem, że będzie lepiej. Jestem szczęśliwy, że jako pierwszy dostałem tak nowoczesne urządzenie. Nic lepszego spotkać mnie nie mogło - mówi wzruszony pacjent.

Na cztery sztuki Heartware, które trafiły do ŚCChS oraz do Instytutu Kardiologii w Warszawie, wygospodarowano 2,6 mln zł z programu Polskiego Sztucznego Serca prowadzonego przez FRK. - Skoro pracujemy nad skonstruowaniem podobnego urządzenia, chcieliśmy najpierw przetestować to, które już istnieje. To tak jak z samochodem. Zanim fabryka zacznie produkcję nowego modelu, warto, by inżynierowie przejechali się technologiczną nowinką, którą oferuje konkurencja - mówi dr Jerzy Pacholewicz, kardiochirurg ze ŚCChS.

Na razie pacjenci z niewydolnością serca będą podłączani zarówno do nowoczesnych Heartware, jak i do nieco starszych Polcas Religa. - Będziemy dobierać system w zależności od potrzeb i stanu pacjenta. Przecież inny ekwipunek bierzemy w Himalaje, a inny na Giewont - wyjaśnia prof. Zembala.

Wyjawia, że w przyszłym roku z programu Polskiego Sztucznego Serca planowany jest zakup ośmiu pomp Heartware. Trzy z nich trafią do ŚCChS, pozostałe do Warszawy i Gdańska.

Polecamy: Co jest dumą Śląska? Kardiologia



Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów