Głodni i przemarznięci policjanci grożą buntem

Marcin Pietraszewski
2009-12-28 , aktualizacja: 29.12.2009 09:36
A A A Drukuj
Policjanci marzną na ulicach. Komenda nie może im zapewnić ciepłych posiłków, bo nie ma pieniędzy Fot. Dawid Chalimoniuk/Agencja Gazeta Policjanci marzną na ulicach. Komenda nie może im zapewnić ciepłych posiłków, bo nie ma pieniędzy
Komenda przestała wydawać śląskim policjantom ciepłe posiłki regeneracyjne. Zamiast tego dostaną 2,2 zł za każdy dzień pracy na ulicy. - To nie wystarczy nawet na herbatę, więc w ramach protestu pójdziemy na zwolnienia lekarskie - grożą funkcjonariusze.
Problem dotyczy policjantów, którzy patrolują ulice. Zgodnie z przepisami od listopada do marca powinni dostawać ciepły posiłek regeneracyjny. Przez lata komenda dawała im bony, które realizowali w stołówkach. Do wyboru mieli np. bigos, bogracz, flaczki, ziemniaki z pulpetami lub mielonym.

- Menu może nie było powalające, ale porcje były treściwe, pożywne i przede wszystkim ciepłe - mówi młodszy aspirant Robert Serzysko, przewodniczący zarządu terenowego NSZZ Policjantów w oddziałach prewencji w Katowicach. To licząca ponad 600 funkcjonariuszy jednostka, na której zimą spoczywa główny obowiązek patrolowania miast naszej aglomeracji.

W tym roku Komenda Wojewódzka Policji w Katowicach bony na posiłki regeneracyjne wydawała tylko przez siedem dni, a potem się z tego wycofała. - Mamy budżet oszczędnościowy i nie stać nas na płacenie marży za przygotowywanie posiłków - mówi nadkomisarz Janusz Jończyk z zespołu prasowego śląskiej policji.

W zastępstwie policjantom obiecano ekwiwalent za ciepłe posiłki. Za każdy dzień pracy na ulicy dostaną 2,71 zł brutto (2,2 zł do ręki). - Taka kasa nie wystarczy nawet na herbatę - zauważa młodszy aspirant Serzysko. Jakby tego było mało, komenda ma zator w płatnościach i jak na razie funkcjonariusze nie dostali ani grosza.

Policjanci grożą, że jeżeli nie będzie ciepłych posiłków, masowo zaczną "chorować". To miałoby bezpośredni wpływ na stan bezpieczeństwa na ulicach, bo zabrakłoby patroli. - Od nas wymaga się pełnego zaangażowania i dyspozycyjności, a kiedy chcemy wyegzekwować swoje prawa, to słyszymy magiczne słowo "kryzys" - mówi jeden z policjantów pragnący zachować anonimowość.

Groźba protestu może przynieść efekt. W zeszłym roku niezadowoleni z krzywdzących podwyżek funkcjonariusze prewencji zapowiedzieli, że jeżeli nie znajdą się dla nich dodatkowe pieniądze, zbojkotują Wielkie Derby Śląska między Ruchem Chorzów a Górnikiem Zabrze. W takiej sytuacji mecz trzeba byłoby odwołać, bo nikt nie byłby w stanie upilnować 40 tys. zwaśnionych kibiców obu drużyn. W efekcie komenda przyznała wtedy policjantom specjalne dodatki.

Związkowcy liczą na to, że nie dojdzie do masowego protestu policjantów. Za kilka dni będą rozmawiali na ten temat z generałem Dariuszem Bielem, szefem śląskiego garnizonu. - Skoro wysyła się policjantów, aby w kanałach i opuszczonych ruderach szukali zamarzających ludzi, to nie można ich samych pozbawiać ciepłych posiłków - mówi Wiesław Budak, zastępca przewodniczącego zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów w Katowicach.

Co śląscy policjanci mogą kupić na mieście za 2,2 zł?

Bar Saigon oferuje połowę miski żurku, jedną trzecią porcji flaczków albo niepełną szklankę herbaty.

Restauracja Tatiana poleca polędwicę nowozelandzką (na jedną porcję musiałoby się złożyć 33 policjantów), śledzia po doniecku (jedna porcja na czterech) i łososia z grilla (jeden na sześciu)

Bar mleczny Europa wyda do wyboru: jajko gotowane, kubek kawy z mlekiem oraz bułkę lub bigos jarski i kakao albo pieczarkową i bułkę z serem i dżemem.

Nazar Grill - dwie trzecie zapiekanki, kebab w bułce (na czterech).

Sklep Żabka - grochowa w torebce i mała bułka.



Przeczytaj: Naćpani kierowcy się cieszą. Policji zabrakło narkotestów



Podziel się

  • 110 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów